fot. pixabay.com

P. Borys: Chcielibyśmy, by tarcza dla pogranicza została uruchomiona na przełomie czerwca i lipca

Chcielibyśmy, aby tarcza dla pogranicza, po zgodzie KE, była uruchomiona na przełomie czerwca i lipca – stwierdził we wtorek prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. Jak dodał, pomoc w ramach tej tarczy to ok. kilkudziesięciu mln zł.

Jak wskazał Paweł Borys podczas wtorkowej konferencji prasowej, „nad tarczą dla pogranicza prace prowadzone są wspólnie przez PFR i MRiT”. Prezes PFR dodał, że resort rozwoju i technologii złożył wniosek do KE o zgodę na udzielenie takiej pomocy publicznej.

„Chcielibyśmy, aby tarcza dla pogranicza, po zgodzie KE, była uruchomiona na przełomie czerwca i lipca” – mówił Borys.

„Mamy proces notyfikacyjny i prenotyfikacyjny. Mieliśmy uwagi Komisji, przesłaliśmy poprzez UOKiK nasze odpowiedzi w tej sprawie. Liczymy na szybki proces” – dodał obecny na konferencji szef MRiT Waldemar Buda.

Zaznaczył, że równolegle prowadzony jest proces legislacyjny.

„Modyfikujemy trochę przepisy ustawy (…) Jesteśmy blisko finalnego efektu” – powiedział Buda.

Odnosząc się do pytania o wsparcie dla branży transportowej w związku z wojną na Ukrainie, minister rozwoju wskazał, że wykonywane są analizy rynku.

„Obserwujemy sytuację, myślę, że wnioski niebawem w tej sprawie będziemy mieli” – zapowiedział Buda.

Według Pawła Borysa polskie firmy transportowe uczestniczyły w niewielkim stopniu w eksporcie na rynki Białorusi bądź Rosji. Szef PFR ocenił ten odsetek na ok. 3 proc.

„Problem głównie dotyczy teraz bardziej dostępności pracowników” – stwierdził Borys.

Dodał, że pomoc uruchomiona w związku z tarczą dla pogranicza „to rząd wielkości kilkudziesięciu mln zł”.

„Potrzeby, jakie zgłaszali wojewodowie, oscylują wokół kilkudziesięciu mln” – dodał.

Jak mówił w marcu prezes PFR, tzw. tarcza dla pogranicza to wsparcie dla tych przedsiębiorców działających przy granicy, którzy tracą m.in. ze względu na brak ruchu turystycznego. Wskazał wówczas, że z powodu agresji rosyjskiej na Ukrainę „jest kilka branż, dla których eksport do Rosji albo import z kierunków rynków wschodnich stanowi bardzo duży udział”.

Na początku kwietnia prezes Transport i Logistyka Polska Maciej Wroński ocenił, że zapowiadany unijny zakaz dla przewoźników z Rosji i Białorusi oraz możliwe retorsje „nie załamią polskiej branży transportowej, ale będą katastrofą dla firm, które wyspecjalizowały się w kierunku wschodnim”.

Piąty pakiet sankcji zapowiedziany przez szefową Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen w ramach sankcji UE wobec Rosji w odpowiedzi na atak na Ukrainę zakłada m.in. zakaz dla wszelkich rosyjskich i białoruskich przewoźników drogowych przewożenia towarów transportem drogowym na terenie UE, w tym w tranzycie.

Agresja zbrojna Rosji na Ukrainę trwa od 24 lutego br.

PAP

drukuj