
Orlen zapewnia, że scenariusz braku paliw bądź nagłego wzrostu cen nie zagraża Polsce
Od kilku dni obserwujemy wzmożony ruch na stacjach paliw. To za sprawą kusząco niskich cen. Pojawiają się jednak apele, by nie kupować oleju napędowego i benzyny na zapas. W dystrybutorach są jeszcze paliwa letnie, które zimą – przy ujemnych temperaturach – nie sprawdzają się, a scenariusz braku paliw bądź nagłego wzrostu cen nie zagraża Polsce.
Ceny paliw wahają się i kierowcy są do tego przyzwyczajeni, jednak tak tanio, jak w ostatnich dniach, jeszcze nie było. Za litr 95 zapłacimy średnio 5,83 zł. Cena oleju napędowego również spadła – średnio to 5,97 zł za litr. To spowodowało niemałe kolejki na stacjach benzynowych. Specjaliści apelują jednak o niekupowanie paliwa na zapas. To, które obecnie znajduje się w dystrybutorach, jest paliwem bez dodatków, a zatem zimą nie sprawdzi się. Orlen również uspokaja i zapewnia, że ceny nie wzrosną.
– Dzięki wykorzystaniu synergii wynikających z połączenia Orlenu z Grupą Lotos, PGNiG i Energą; optymalizacji procesów zakupowych, wzmacnianiu kompetencji handlowych i korzystnym formułom zakupowym, jesteśmy w stanie skutecznie zabezpieczać zapotrzebowanie całej Grupy Orlen. (…) Scenariusz braku paliw bądź nagłego wzrostu cen nie zagraża Polsce – mówi dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Orlenu, Adam Kasprzyk.
Paliwo zimowe będziemy mogli zatankować na stacjach benzynowych od 1 listopada.
TV Trwam News


