Ojczyzno ma…

Jeszcze nie tak dawno podczas rocznic, zarówno niepodległościowych, jak i kościelnych, wszędzie gdzie było tylko to możliwe, nieustannie śpiewaliśmy:

 

Ojczyzno ma tyleś razy we krwi skąpana
Jakże wielka jest Twoja rana
Jakże długo cierpienie Twe trwa. 

Tyle razy pragnęłaś wolności
Tyle razy tłumił ją kat
Ale zawsze czynił to obcy
A dziś brata zabija brat. 

Ojczyzno ma… 

Biały orzeł znów skrępowany
Krwawy łańcuch zwisa u szpon
Lecz już wkrótce zostanie zerwany
I wolności uderzy znów dzwon. 

Ojczyzno ma…

 

Wierzyłem, że koszmar okupacji sowieckiej, czyli tzw. PRL-u musi w końcu upaść, co prawda może nie za mojego żywota. A jednak udało się doprowadzić do pięknego zrywu naszej polskiej rodziny, czyli powstania Solidarności i, jak to w dalszej części zacytowanej pieśni „krwawy łańcuch zostanie zerwany”. Wydawało się nam wówczas, że nasze marzenia się spełniły.

Lata 80-te, lata powstania Solidarności, to jakże piękne lata po ciemnym okresie zniewolenia naszego narodu. Przypomnijmy sobie 10 milionów braci i sióstr w jednym związku NSZZ Solidarność. Szczęście i radość. Myślę sobie, że ten okres można śmiało porównać z 1918 rokiem. Tak wówczas, jak i za czasów Solidarności byliśmy jedną wielką polską rodziną. Byliśmy dla siebie uprzejmi, szanowaliśmy się nawzajem i wierzyliśmy, że bardzo szybko wspólnymi siłami zbudujemy mocny fundament pod nasz wspólny dom, czyli Najjaśniejszą Rzeczpospolitą. Mając najbardziej cenny kapitał – kapitał ludzki, byliśmy przekonani, że nie zabraknie nam już „papieru toaletowego”, że nie będzie kilometrowych kolejek po podstawowe produkty potrzebne do  życia, że w sklepach zamiast przysłowiowego „octu” będą również te artykuły, które dotychczas za darmo oddawaliśmy naszemu okupantowi, czyli sowieckiej Rosji. Dodajmy do tego, że mieliśmy solidne podstawy, żeby tak sądzić, bo wbrew wszystkiemu mieliśmy bardzo dobrze rozwinięte gałęzie przemysłu, takie jak, np.: polski przemysł okrętowy, polską chemię, elektronikę, dobrze rozwinięte rolnictwo i wiele, wiele innych, a co najważniejsze, polskie wyższe uczelnie wypuszczały na rynek wybitnie uzdolnioną młodzież. Nigdy nie przychodziło nam do głowy, że to marzenie może się nie spełnić, że może być zupełnie inaczej. A jednak.

Po pierwszych, jakże niedobrych,  rządach Mazowieckiego, Bieleckiego przyszedł pełen nadziei rząd premiera Jana Olszewskiego, który to wbrew niektórym „mentorom” doprowadził w końcu do opuszczenia terytorium Rzeczypospolitej przez wojska sowieckie, który wstrzymał wariacką prywatyzację, który chciał doprowadzić do tego, by wypracowany przez całe społeczeństwo majątek trafił w ręce rodaków.

I tu  pierwsze rozczarowanie. Po 6 miesiącach został krzykliwie odwołany. Ponownie, niejednokrotnie dawni rządcy PRL-u przejęli władzę. Wielu z nich naraz przeistoczyło się z działaczy komunistycznych w tzw. biznesmenów, a wielu  stało się milionerami, czyli posiadaczami olbrzymiej części majątku narodowego, tego, które wypracowało całe społeczeństwo. Stało się tak dzięki tzw. „okrągłemu stołowi”, jak i „grubej kresce” Mazowieckiego. „Przyjaciele” z tzw. Zachodu szybko się zorientowali, że mogą wejść w posiadanie „polskiego złotego jajka”. Nastąpiła błyskawiczna i wariacka sprzedaż, a raczej oddawanie za bezcen najlepszych gałęzi polskiej gospodarki. I tak w obce ręce został oddany prawie w całości „krwioobieg gospodarki”, czyli banki, czy jakże ważne środki masowego przekazu.  Oddano również wiele supernowoczesnych zakładów. Przypomnijmy chociażby Fabrykę Papieru Kwidzyn, czy też wiele innych, niezwykle ważnych i stosunkowo nowoczesnych gałęzi przemysłu.

Dla wielu z nas ten stan rzeczy był nie tylko szokiem, ale jakąś zaplanowaną zdradą narodową. Nie mogliśmy tego pojąć, ani zrozumieć. Zaczęły się ponownie liczne protesty, które w końcu doprowadziły do tego, że na czele państwa stanął ś. p. prof. Lech Kaczyński, a wybory parlamentarne wygrało i objęło władzę Prawo i Sprawiedliwość z przywódcą Jarosławem Kaczyńskim na czele. Prezydent już  wcześniej, jako prezydent Warszawy, doprowadził w końcu do otwarcia Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie, a po objęciu urzędu prezydenta RP zapoczątkował swoją postawą i działalnością na arenie międzynarodowej i w Polsce przywracanie dumy narodowej. To on rozpoczął wydobywać z zapomnienia i uhonorował wysokimi odznaczeniami tych wszystkich „zaplutych karłów reakcji”, czyli „żołnierzy wyklętych”. Razem ze swoim bratem przystąpił do budowania zrębów IV Rzeczypospolitej, czyli całkowicie niepodległej, sprawiedliwej, wolnej i z równymi prawami dla całej społeczności.

I tak jak w wypadku rządu Jana Olszewskiego, tak i tu, w polskojęzycznych środkach masowego przekazu (będących w większości w obcych rękach), nie tylko w sposób haniebny obrażano głowę państwa, jak i rządzących, to nieustannie starano się doprowadzić do takiej sytuacji, w której społeczeństwo będzie się bało braci Kaczyńskich. Wprowadzano zamęt i napuszczano jednych na drugich. Miała to być „wojna polsko-polska”, jaką już przeżyliśmy. Przywołajmy tu wypowiedź carycy Katarzyny do rosyjskich generałów: „Do Polaków nie trzeba strzelać, oszczędzajcie amunicję, wystarczy ich napuścić jednych na drugich i sami się załatwią”. Niestety po części to się im udało.

Po raz kolejny, tak jak i w przypadku Jana Olszewskiego, nie dano szansy zarówno ś. p. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, który zginął wraz z całą elitą RP 10.IV.2010 r. w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, kiedy udawał się do Katynia na kolejną rocznicę sowieckiego mordu na polskich oficerach,  jak i premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, którego rząd po upublicznieniu  tzw. afery gruntowej został rozwiązany. Do tego upadku doprowadzili jego  dotychczasowi koalicjanci:  lider Samoobrony śp. Andrzej Lepper i lider Ligi Polskich Rodzin Roman Giertych.

W tej całej zagadkowej sprawie należy się tylko dziwić, że przyczynili się do tego nie tylko obcy, ale również i nasi rodacy!!!  W naszej historii było wiele podobnych  przykładów.I tak, ponownie wpadliśmy w jakże sprytnie zastawioną pułapkę. Po starannie przygotowanym, niesłychanie złośliwym ataku na rząd Jarosława Kaczyńskiego, a szczególnie na jego osobę, w wyniku wcześniejszych wyborów do władzy doszli ludzie różnej maści zebrani pod sztandarem PO na czele z tym, dla którego „Polskość, to nienormalność”. Natychmiast władze PO przystąpiły  do szerokiej czystki we wszystkich głównych dziedzinach życia, od tych najmniej ważnych,  aż do  najważniejszych stanowisk obsadzając je niejednokrotnie ludźmi zupełnie nieprzygotowanymi do pełnienia tak odpowiedzialnych funkcji. By nie być gołosłownym przytoczę znamienny przykład mianowania przez panią minister Joannę Muchę jej osobistego fryzjera na dyrektora bardzo poważnej instytucji. Również rozpoczęto szybką rozbudowę administracji, jak podaje  – „Uważam Rze” Nr 39(86)/2012 z dn.24-30.09.2012:

 „Tusk stworzył kosztowną sieć uzależnionych” „Zatrudniając 20 tys. ludzi w administracji, jak wykazał raport Fundacji Republikańskiej.”

„Te 20 tys. zatrudnionych to około 100 tys. wyborców. PO to się opłaca, a sami się wyżywią.”

Trzeba jasno powiedzieć, że apogeum tej nieszczęśliwej sytuacji nastąpiło w wyniku tragedii narodowej, jaka wydarzyła się 10 kwietnia 2010  roku pod Smoleńskiem,

w której zginęła elita państwa polskiego, a w wyniku czego władzę w Belwederze przejął Bronisław Komorowski. Nie warto w tym miejscu przywoływać jego natychmiastowych działań , które tak dobrze pamiętamy, choćby nawet sprawy usunięcia krzyża z Krakowskiego Przedmieścia. Nie warto również przywoływać jego wcześniejszych wypowiedzi pod adresem ś. p. prof. Lecha Kaczyńskiego, ale trzeba odnieść się do tragedii Smoleńskiej.

Wyjaśniam: na podstawie różnych danych, w wyniku analizy dostępnych dokumentów, jak i opracowań, jak np. prof. Wiesława Biniendy z University of Maryland (USA), które jednoznacznie wskazują, że nie był to błąd załogi, nie wierzę w bajki zarówno Rosjan, jak i polskich władz że zawiniła załoga. Z wielką mocą muszę potwierdzić, że nie był to przypadek, bowiem wszystko na to wskazuje.

 Jest  dla mnie zupełnie niezrozumiałe to, czym spowodowane były kłamstwa i matactwa obecnie rządzących, a które jednoznacznie zostały obnażone podczas ostatniej debaty w Sejmie o tragedii smoleńskiej.

W ten oto sposób ludzie z PO skupili w swoim ręku całą władzę, nie licząc się całkowicie ze społeczeństwem. W wyniku ich działalności  „zieloną wyspę szczęśliwości” opuściło ponad 2 mln młodych bardzo dobrze wykształconych ludzi w poszukiwaniu pracy. Należy sądzić, że nie powrócą do kraju i nie będą dla niego pracować. Jest to, po stratach polskiej inteligencji w wyniku II wojny światowej, gdzie zarówno okupacja niemiecka,  radziecka, jak i służalcze SB, UB w PRL-u, dokonały ludobójstwa na polskiej inteligencji, kolejny, jakże bolesny upływ krwi.

Następna bolesna sprawa to doprowadzenie do gigantycznego zadłużenia. Marek Langalis podaje:  „Tydzień temu wartość na tym liczniku przekroczyła bilion złotych. Liczba jest przerażająca.”.

 „Zatem można założyć, że pod koniec sierpnia dług państwowy, który w przyszłości będą spłacać podatnicy, niezależnie od tego, jak się dzisiaj nazywa i gdzie się ukrywa, może wynosić bilion złotych. Gdyby liczyć odsetki od tego, to musimy zapłacić i to bardzo wysoki na dzień dzisiejszy , to będzie blisko 55 mld co roku”.

 „Szacunkowe zadłużenie Polski na 31 sierpnia 2012 r. (w mld zł):

Pozycja

Wartość zadłużenia

Dług państwowy

Mniejsze dochody państwa

15

1006,5

Kolejna sprawa, kolejne przekręty, korupcja ludzi wywodzących się z PO, zamiatanych pod przysłowiowy dywan, a w tym zachowanie sądownictwa i prokuratury.

Oto kilka znamiennych przykładów:

– Beata Sawicka, posłanka PO, chciała z burmistrzem Helu „kręcić lody”, które agent Tomasz Kaczmarek jej popsuł.

– Znamienna rozmowa ówczesnego szefa klubu parlamentarnego PO Zbigniewa Chlebowskiego z zaprzyjaźnionym „biznesmenem” Sobiesiakiem dot. afery hazardowej.

– Ostatnia, jakże głośna sprawa dot. Amber Gold, na podstawie której ujawnia się podporządkowanie niezależnego sądu obecnej władzy. Oto bowiem Prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku sędzia Ryszard Milewski informuje przez telefon dziennikarza, który podszywa się pod upoważnionego pracownika kancelarii premiera Tuska: „Proszę się nie martwić”. W rozmowie tej pokazał, czym jest dla niego pełna niezależność sędziowska.

– Jak pisze Dorota Gawryluk w artykule „Trąd w wymiarze sprawiedliwości” („Uważam Rze” Nr 38(85)/2012 z dn. 17-23.09.2012):

„W Polsce z jednej strony sąd wypuszcza bandytów, którzy kradli i dopuścili się wymuszeń z bronią w ręku, bo – jak tłumaczy – przestępcy są dziś innymi ludźmi.

Z drugiej zaś przez 10 lat potrafi gnębić przedsiębiorców i wzywać ich co miesiąc na rozprawy sądowe tylko dlatego, że istnieje podejrzenie, iż mogli wyłudzić VAT. I tu nie ma okoliczności łagodzących.”

 „Wolność słowa reglamentowana” – „Nasz Dziennik” z dn. 25.09.2012: „Przykład internauty Roberta Frycza  , który redagował satyryczny blog Antykomor.pl pozbawionego z tego tytułu przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego nośników elektronicznych i możliwości działań w obrębie wolności słowa, gdyż satyrą poczuł się dotknięty prezydent Bronisław Komorowski – stał się powodem protestów społecznych. Mimo to autorowi bloga wytoczono sprawę karną, a prokuratura domagała się dla niego drakońskich kar. 14 września Sąd Okręgowy w Piotrkowie skazał Roberta Frycza  na karę jednego roku i trzech miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania 40 godzin prac społecznych miesięcznie.”

– Jacek Karnowski – „Sprzeciw i presja mają sens” – „Uważam Rze” Nr 39(86)/2012 z dn.24-30.09.2012:

Sędzia Milewski z Gdańska, odbierający uniżenie telefon od rzekomego człowieka premiera Tuska, ustalający z nim termin rozprawy i obiecujący władzy zaufany, czyli dyspozycyjny skład sędziowski, jest tu tylko potwierdzeniem wcześniejszej diagnozy”.

To tylko niektóre przykłady naświetlające, jak rządzący manipulują nami!!!

Dodajmy do tego to, co się obecnie dzieje w służbie zdrowia:

– Roczne kolejki do lekarzy specjalistów.

– Nieskończone, a nawet niedokończone, oczekiwania na operacje.

– Nieprawdopodobne ceny leków, które powodują, że wielu chorych nie stać na ich zakup.

– Niskie wynagrodzenia personelu medycznego.

Myślę, że można tu użyć sformułowania „ukryta eutanazja”.

A szkolnictwo?

– Ciągłe reformy, które powodują zamęt.

– Eliminacja nauki historii.

Po co przypominać młodemu Europejczykowi o jego korzeniach? Po co uczyć miłości do Ojczyzny? Po co przypominać postaci naszych bohaterów? Lepiej obdarzyć młodzież działaniami pana Owsiaka „róbta co chceta”. Lepiej faszerować młodzież ze wszystkich stron swobodą, tzn. przemoc, seks, różne związki itp. Wynik tych działań jest oczywisty. Generalnie młodzież nie szanuje swoich nauczycieli, czuje się bezkarna. Pamiętamy obrazek, gdy uczeń przy aplauzie klasy wsadza nauczycielowi na głowę kosz ze śmieciami. Jak będzie wyglądał nasz kraj, gdy ta młodzież wyrośnie, nietrudno sobie wyobrazić.

Można w zasadzie w każdej dziedzinie przytaczać wiele przykładów tego zła, które dziś zafundowało nam PO i PSL. Ale jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, czyli środki masowego przekazu, a raczej masowego ogłupiania. Dziś, w zasadzie wszystkie stacje telewizyjne i radiowe na sygnał „Gazety Wyborczej” trąbią jednym głosem. Zauważmy, jak dziś polskojęzyczne środki masowego przekazu eliminują najświętsze słowa dla naszej polskiej rodziny „Bóg”, „Honor”, „Ojczyzna”, „Wiara”, „Naród”.

Pytanie  – dlaczego? Wydaje się, że odpowiedź jest prosta, bo przypomnijmy wyznanie obecnego premiera Donalda Tuska na łamach „Więzi”, gdzie jednoznacznie stwierdził, że „Polskość, to nienormalność”.

A my, naród polski kochający Pana Boga i Ojczyznę,  mamy tak niewiele miejsc, gdzie „tak” oznacza „tak”, a „nie” oznacza „nie”, gdzie każdy obywatel ma prawo wypowiadać swoje opinie, gdzie eksperci ze wszystkich dziedzin pokazują zło i wskazują drogę naprawy. To właśnie w Telewizji Trwam, w Radiu Maryja, w rozgłośniach diecezjalnych, w „Naszym Dzienniku”, w tygodnikach: „Niedziela”, „Głos Niedzielny” i w pismach diecezjalnych jest prawda i tylko prawda.

To dyrektor Radia Maryja o. dr Tadeusz Rydzyk, za pomocą Telewizji Trwam i Radia Maryja wskazuje naszemu społeczeństwu, że jesteśmy nie tylko uzdolnieni, ale również obdarzeni bogactwem naturalnym, które możemy wspólnie wykorzystać. Nie tylko wskazuje, ale i realizuje. Mimo ciągłego atakowania jego osoby i stawiania wszelakich przeszkód zbudował od podstaw przy pomocy dużej części społeczeństwa za przysłowiowy „wdowi grosz” nowoczesne Radio Maryja, dobrze wyposażoną telewizję Trwam, Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej i jest w trakcie kończenia geotermii, która dzięki ciepłym źródłom jest w stanie zaopatrzyć Toruń, a ludzie będą płacić ok. 1/4 obecnej ceny.

A więc, jeżeli chce się służyć narodowi, to  można tak wiele zrobić, ale oprócz posiadania szerokiej wiedzy trzeba też kochać Pana Boga i ludzi. Właśnie dlatego o. Rydzyk jest tak niemiłosiernie atakowany i prześladowany. Dowodem na to jest ostatnia, jakże jednoznaczna dyskryminacja przez ludzi wyznaczonych przez prezydenta Komorowskiego do KRRiT, którzy nie umieścili Telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym. I mimo wielu protestów (już ponad 2,5 mln ludzi podpisało się pod protestem do KRRiT), jak i wielotysięcznych manifestacji w całej Polsce (a było ich ponad 100), dalej lekceważy się i nie tylko lekceważy, ale wręcz obraża te tzw. „moherowe berety”. Nawet ta ostatnia, największa z dotychczasowych manifestacji w Warszawie , która odbyła się dn. 29 września w obronie Telewizji Trwam, jak mówi członek KRRiT Luft – nie zmieni to decyzji  i Telewizja Trwam nie otrzyma jednak miejsca na multipleksie cyfrowym.

Ale wszystko do czasu. Na pierwszej stronie „Naszego Dziennika” z dn. 01.10.2012 czytamy: „Konfederacja Warszawska 2012. Pół mili Naród „daje” sobie robić krzywdę,  bo jest manipulowany, a nie dlatego, że sprawia mu to przyjemność ona Polaków manifestowało na ulicach stolicy przeciwko dyskryminacji Telewizji Trwam. – Dobrze, że coraz więcej ludzi woła: „Obudź się, Polsko!”. Dobrze, że zawołaliście tutaj i przyszliście. Obudź się, Polsko! Obudź do prawdy i miłości społecznej! Powstań, Polsko! – wezwał o. dr Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja”.

I dziś, ponownie śpiewamy „Ojczyzno ma…”, ale by było to po raz ostatni.

W podsumowaniu powiedzmy sobie jasno – wśród naszego społeczeństwa jest mocno zakorzeniony strach, bezrobocie, korupcja, wyprzedaż za bezcen narodowego majątku, głodne dzieci, emeryci walczący z narastającym ubóstwem, tępienie polskiego słowa, ośmieszanie cywilizacji chrześcijańskiej, niszczenie instytucji rodziny, służalcze sądownictwo, itd. Naród „daje” sobie robić krzywdę, bo jest manipulowany, a nie dlatego, że sprawia mu to przyjemność, ale tylko do czasu, bo gdy przeleje się kropla goryczy, jest w stanie zrobić wszystko.

 

Zbigniew Sulatycki                                                

Sopot, 30.09.2012 

drukuj