Nieznane listy dzieci więzionych w niemieckim obozie koncentracyjnym
Badacze powstającego w Łodzi Muzeum Dzieci Polskich odkryli listy dzieci więzionych w niemieckim obozie koncentracyjnym. Dokumenty zostały odnalezione podczas kwerendy w prywatnych zbiorach.
„Proszę o trochę szarego mydła i łyżkę, bo nie mam czym jeść…” – czytamy w jednym z odnalezionych listów. „Proszę o sacharynę…”; „Upiecz mi, Mamusiu, naleśników 20…” – to fragmenty innych.
Jaś Spychała, 12 lat, 16 października 1944 r. prosi mamę https://t.co/8ZLFS4ZSNA. o „trochę sacharyny”: „Upiecz mi Mamusiu naleśników 20 (…). Przyślij ołówek, gumę. I cebulę, i musztardę. I znaczków…”. pic.twitter.com/vTSxtX6U7x
— Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu (@muzeumdp) September 24, 2021
– W czasie kwerendy u jednej z osób prywatnych odnaleźliśmy osiem tego typu listów. W czasie spotkania z inną osobą weszliśmy w posiadanie dwóch kolejnych listów – mówił Andrzej Janicki, historyk z Muzeum Dzieci Polskich w Łodzi.
Wiesława Skibińska, 11 lat, 2 czerwca 1944 r., w liście do cioci i dziadka informuje: „Wojtuś krzyżyk zrobił, będzie się cieszyć (…). Tak nic nowego, my pracujemy gdzie pracowaliśmy. Wojtuś jest grzeczny i dużo urósł, tylko bardzo tęsknimy za rodzicami i wami wszystkimi”. pic.twitter.com/b0DJGXlzUr
— Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu (@muzeumdp) September 24, 2021
Dla badaczy taka korespondencja jest bezcenna.
– Są to wyjątkowe listy, dlatego że na ich podstawie jesteśmy w stanie, przynajmniej w jakieś części, odkryć prawdę dotyczącą tego obozu. Jednakże trzeba pamiętać o tym, że listy były ocenzurowane – zauważył dyrektor łódzkiej placówki, dr Ireneusz Maj.
Wszystkie listy trzeba czytać tak, aby właściwą treść znaleźć pomiędzy wierszami.
„Kochani rodzice, jak będziecie mogli, to wystarajcie się o jakieś wierzchy od skórkowych butów i dajcie obie na 37 numer drewnianych spodów i przyślijcie mi, bo nie mam w czym chodzić” – brzmiał fragment jednego z listów dziecka uwięzionego w niemieckim obozie koncentracyjnym w Łodzi.
Halinka Cubrzyńska, 12 lat, 15 lutego 1944 r. prosi rodziców, by wysłali jej: „wierzchy od skórkowych butów i dajcie obie na 37 numer drewnianych spodów, i przyślijcie mi, bo nie mam w czym chodzić (…). Proszę o trochę szarego mydła i łyżkę, bo nie mam czym jeść”. pic.twitter.com/1oj0zZ0GYE
— Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu (@muzeumdp) September 28, 2021
– Niczym ten obóz nie odbiegał od warunków bytowania od obozu koncentracyjnych dla dorosłych – wspominał pobyt w niemieckim obozie dla dzieci w Łodzi, Jerzy Jeżewicz.
– Co, z wyjątkiem strachu i stresu, może pozostać takiemu dziecku w pamięci? Na każdym kroku, cokolwiek było nie tak zrobione, to się dostawało w twarz, albo w plecy, albo gdziekolwiek – dodał Jerzy Jeżewicz.
Niemiecki obóz koncentracyjny dla dzieci w Łodzi działał od 1942 do 1945 roku. Przez cały okres jego funkcjonowania było w nim przetrzymywanych kilka tysięcy dzieci w wieku od kilku miesięcy do 16 lat.
– W tym miejscu, w tym piekle na ziemi, dzieci miały być głodzone, wyniszczane psychicznie, fizycznie. Po prostu zabijane. Dlaczego? Tylko dlatego, że były polskimi dziećmi – akcentował dr Ireneusz Maj, dyrektor Muzeum Dzieci Polskich w Łodzi.
Trwają starania o budowę placówki upamiętniającej ofiary niemieckiego obozu dla polskich dzieci w Łodzi. Muzeum Dzieci Polskich Ofiar Totalitaryzmu ma powstać w ciągu dwóch lat. [Czytaj więcej]
TV Trwam News





