PAP/Grzegorz Michałowski

Nieznane listy dzieci więzionych w niemieckim obozie koncentracyjnym

Badacze powstającego w Łodzi Muzeum Dzieci Polskich odkryli listy dzieci więzionych w niemieckim obozie koncentracyjnym. Dokumenty zostały odnalezione podczas kwerendy w prywatnych zbiorach.

„Proszę o trochę szarego mydła i łyżkę, bo nie mam czym jeść…” – czytamy w jednym z odnalezionych listów.  „Proszę o sacharynę…”; „Upiecz mi, Mamusiu, naleśników 20…” – to fragmenty innych.

– W czasie kwerendy u jednej z osób prywatnych odnaleźliśmy osiem tego typu listów. W czasie spotkania z inną osobą weszliśmy w posiadanie dwóch kolejnych listów – mówił Andrzej Janicki, historyk z Muzeum Dzieci Polskich w Łodzi.

Dla badaczy taka korespondencja jest bezcenna.

– Są to wyjątkowe listy, dlatego że na ich podstawie jesteśmy w stanie, przynajmniej w jakieś części, odkryć prawdę dotyczącą tego obozu. Jednakże trzeba pamiętać o tym, że listy były ocenzurowane – zauważył dyrektor łódzkiej placówki, dr Ireneusz Maj.

Wszystkie listy trzeba czytać tak, aby właściwą treść znaleźć pomiędzy wierszami.

„Kochani rodzice, jak będziecie mogli, to wystarajcie się o jakieś wierzchy od skórkowych butów i dajcie obie na 37 numer drewnianych spodów i przyślijcie mi, bo nie mam w czym chodzić” – brzmiał fragment jednego z listów dziecka uwięzionego w niemieckim obozie koncentracyjnym w Łodzi.

 

– Niczym ten obóz nie odbiegał od warunków bytowania od obozu koncentracyjnych dla dorosłych – wspominał pobyt w niemieckim obozie dla dzieci w Łodzi, Jerzy Jeżewicz.

– Co, z wyjątkiem strachu i stresu, może pozostać takiemu dziecku w pamięci? Na każdym kroku, cokolwiek było nie tak zrobione, to się dostawało w twarz, albo w plecy, albo gdziekolwiek – dodał Jerzy Jeżewicz.

Niemiecki obóz koncentracyjny dla dzieci w Łodzi działał od 1942 do 1945 roku.   Przez cały okres jego funkcjonowania było w nim przetrzymywanych kilka tysięcy dzieci w wieku od kilku miesięcy do 16 lat.

– W tym miejscu, w tym piekle na ziemi, dzieci miały być głodzone, wyniszczane psychicznie, fizycznie. Po prostu zabijane. Dlaczego? Tylko dlatego, że były polskimi dziećmi – akcentował dr Ireneusz Maj, dyrektor Muzeum Dzieci Polskich w Łodzi.

Trwają starania o budowę placówki upamiętniającej ofiary niemieckiego obozu dla polskich dzieci w Łodzi. Muzeum Dzieci Polskich Ofiar Totalitaryzmu ma powstać w ciągu dwóch lat. [Czytaj więcej] 

fot. gov.pl/web/kulturaisport

fot. gov.pl/web/kulturaisport

TV Trwam News

drukuj