fot. pixabay.com

Niepewna przyszłość gdańskich działkowców

Jaka przyszłość czeka działkowców z gdańskich Stogów? Czy ich ogródki zostaną sprzedane deweloperowi, a oni sami zmuszeni do relokacji? Pytań jest wiele, brakuje czytelnych odpowiedzi. Działkowcy obawiają się o swoją przyszłość.

 

Gdańskie Stogi to oaza spokoju i relaksu dla wielu działkowców, skupionych w Stowarzyszeniu Ogrodowym ROD „Kaczeńce”.

– Można rano wyjść sobie na ogródek z kawą, herbatą, czy nawet i z obiadem, a w bloku już tego się nie zrobi. I to jest taka satysfakcja – zaznaczyła Ewa Dams ze Stowarzyszenia Ogrodowego ROD „Kaczeńce”.

– Mamy tu komunikację, las, morze, mamy tu znajomych. Chodzimy i odpoczywamy – relacjonowała Anna Wiśniewska.

– Wszyscy się znamy. Mamy dzieci, które tutaj bawią się w ogródku. Jest nam tutaj wygodnie. W pobliżu mamy sklepy, przychodnie – wszystko, co jest nam potrzebne – wskazała pani Katarzyna.

W ostatnim czasie spokój działkowców został zakłócony za sprawą dewelopera, który – jak wskazał Andrzej Skiba, radny Miasta Gdańsk – chce przejąć atrakcyjne grunty.

– Deweloper ostrzy sobie zęby, ponieważ w Gdańsku jest coraz mniej większych terenów, które mogą pójść pod zabudowę deweloperską, a Stogi, ta przestrzeń na terenie obecnych ogrodów działkowych, wygląda bardzo atrakcyjnie – zwrócił uwagę Andrzej Skiba.

Osoby należące do Stowarzyszenia Ogrodowego ROD „Kaczeńce” przed laty podjęły decyzję o wycofaniu się z Polskiego Związku Działkowców, czego dziś żałują. Wstępne założenia okazały się bardzo dalekie od rzeczywistości – podkreśliła Ewa Dams ze Stowarzyszenia Ogrodowego ROD „Kaczeńce”.

– Prezes obiecał, że jak przejdziemy do stowarzyszenia, to mieliśmy po pięciu latach postarać się o prawo do wykupu ogródków na własność. Tylko że prezes pukał nie do tych drzwi. Niestety zapukał do dewelopera i stało się, jak się stało – zaznaczyła Ewa Dams.

Deweloper zaproponował wykup gruntów i relokację działkowiczów na Wyspę Sobieszewską. Przekonał do tego pomysłu większość – rzucając pewną kwotę, która nie znalazła żadnego odzwierciedlenia na piśmie – tłumaczył pan Adam, przeciwnik zmian.

– Gdzie, na jakich zasadach, na jakich warunkach i za ile? Nie jest to nigdzie zapisane, udokumentowane czy dostaniemy, kto dostanie i w jaki sposób dostanie – wskazał działkowiec.

Działkowców, którzy za puste uważają obietnice dewelopera, jest więcej.

– Mam tutaj działkę 30 lat. Uprawiam warzywa, dbam o działkę, a najwięcej do powiedzenia mają teraz ci, co praktycznie nic nie robią na działkach albo są przyjezdni. Oni nie chcą działki ani tu, ani tam, tylko chcą pieniądze i wszystko rozbija się o te obiecanki – zaznaczyła Anna Rutkowska.

– Walczymy też o płuca Stogów. Tutaj jest dużo zieleni. Jest to teren podmokły i na tym terenie zieleń będzie bardzo długo – podkreślił pan Ryszard.

O braku transparentności w tej sprawie mówił radny Andrzej Skiba.

Działania, które obecnie są proponowane przez prywatnego inwestora, w moim odczuciu są działaniami, które balansują na granicy prawa, a w niektórych spawach wręcz je po prostu przekraczają – powiedział Andrzej Skiba.

Działkowcy oczekują interwencji władz miasta Gdańska.

TV Trwam News

drukuj