fot. flickr.com

Na niebie pojawiła się gwiazda nowa. Astronom wyjaśnia co to za zjawisko

W gwiazdozbiorze Centaura Polacy zaobserwowali przebudzenie tzw. gwiazdy nowej. W czasie wybuchu układ był 2 mln razy jaśniejszy niż wcześniej. Astronom Jerzy Rafalski w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja wyjaśnił, na czym polega powstawanie tzw. nowych gwiazd, jednak podkreślił, że nie są one nowym tworem w kosmosie, ale już istniejącymi ciałami.

Gwiazda nowa i każdy sobie myśli, że nowonarodzona. Nie było jej i nagle się narodziła i rozbłysła. Jednak tak nie jest. Astronomowie dobrze wiedzą, że gwiazdy nowe czy supernowe, ale w tym wypadku nowe, to gwiazdy stare. Właściwie to jest dosyć dziwny rodzaj gwiazd. Najczęściej gwiazdy nowe, które pojawiają się na niebie i rozbłysną, czasem są widoczne nawet gołym okiem, to właściwie są to dwie gwiazdy tuż obok siebie. My nie widzimy gołym okiem dwóch składników, bo są bardzo daleko, ale astronomowie dobrze wiedzą, że tak naprawdę wybuch takiej nowej, to jest przykład gwiezdnego kanibalizmu – powiedział Jerzy Rafalski.

Astronom wskazał na czym dokładnie polega efekt współpracy między dwiema gwiazdami.

– Proszę sobie wyobrazić dwie gwiazdy obok siebie, jedna dosyć duża, druga troszeczkę mniejsza, i ta mała ma dosyć silne przyciąganie grawitacyjne. Gwiazdy to nie są twarde kule, ale gaz rozgrzany do bardzo dużej temperatury. Jeżeli więc obok jest jakieś ciało, a więc mała gwiazda, która przyciąga grawitacyjnie dosyć silnie wszystko co jest dookoła, to przyciąga także gaz z tej drugiej gwiazdy. Jest ona stara, bo już wypaliła całe swoje paliwo i nie ma już siły świecić, ale obok jest druga wielka gwiazda i ma ona jeszcze bardzo dużo tego paliwa, które mogłoby rozbłysnąć, ale ta mała właśnie zaczyna ściągać gaz z tej dużej. Gaz ten przepływa taką strugą i wchodzi na orbitę tej małej i opada na małą gwiazdę. Jest go coraz więcej, aż w końcu następuje zapłon na tej mniejszej gwieździe. Wtedy ta mała gwiazda świeci przez jakiś czas, bo właśnie to podkradzione paliwo od tej większej planety, nagle zaczyna świecić większym blaskiem. My na Ziemi nie widzimy tych dwóch składników. Nam się wydaje, że to rozbłysła nowa gwiazda i świeci przez parę tygodni czy nawet miesięcy, a później powoli gaśnie. Najczęściej właśnie, gdy pojawi się nowa gwiazda, to jest właśnie przykład takiego gwiezdnego pożerania, podbierania czy podkradania materii. Mało tego, potrafią od czasu do czasu wystrzelić taką materią jeszcze raz. Astronomowie też zauważyli, że takie gwiazdy nowe są powtarzalne co kilkadziesiąt czy kilkaset lat. Czasami rzeczywiście po raz drugi i kolejny wybuchają. I tak się dzieję, bo jeśli ta mała gwiazda pożera tę dużą i powoli jej podbiera materię i gaz, i tam się właśnie uzbiera, wybuchnie i rozbłyśnie, to za jakiś czas znowu zacznie podbierać i podkradać i znowu dojdzie do takiej małej eksplozji, która spowoduje rozjaśnienie całego układu – wyjaśnił Rafalski.

Astronom z toruńskiego Planetarium podkreślił, że nie da się za pomocą teleskopu określić dwóch gwiazd obok siebie, gdyż są ona zbyt oddalone, jednak za pomocą jasności możemy określić, jak odbywa się podkradanie gazu przez inną planetę.

Jeżeli taka nowa gwiazda pojawia się na niebie to astronomowie bardzo się cieszą, bo wtedy zaczynają rozumieć, na czym to wszystko polega. Używają oczywiście teleskopów, ale przez teleskopy nie widać tych dwóch składników, bo to jest bardzo daleko, a te składniki są blisko siebie. Ale za pomocą mierzenia jasności, czyli powolnego spadku jasności w ciągu kilku dni, czy tygodni, na podstawie widma, czyli badają bardzo precyzyjnie światło przychodzące od tej gwiazdy i rozkładają na taką kolorową tęczę. Patrząc na tę tęczę można też się dużo dowiedzieć na temat tego rozgrzanego gazu, który właśnie eksplodował. Właśnie w ten sposób astronomowie badają nowe gwiazdy i dowiadują się czegoś więcej, jak to wszystko działa. To rzeczywiście bardzo ciekawy przykład takiego gwiezdnego zegara, gwiezdnej machinerii, która gdzieś tam daleko jest widoczna – zaznaczył Jerzy Rafalski.

Astronom wskazał również, że dla miłośników i obserwatorów nieba jest to nie lada gratka, jednak w Polsce nie będziemy mogli zobaczyć odkrycia naszych rodaków na gwiazdozbiorze Centaura.

Gwiazdy nowe interesują też bardzo miłośników astronomii. Też bardzo lubię takie momenty, jeżeli właśnie wiadomość przyjdzie, że oto na niebie pojawiła się gwiazda nowa. Nawet przez lornetkę bardzo chętnie obserwują tę gwiazdę, bo nic tu nie było, a teraz nagle świeci gwiazdka i ona powoli będzie wygasała. Mamy informację, że jest to nowa gwiazda w gwiazdozbiorze Centaura. Niestety nie zobaczymy go z Polski, bo Centaur jest na niebie południowym. On nie wznosi się nigdy ponad nasz polski horyzont. Ale ci, którzy jadą np. na półkulę południową, np. do Australii, Ameryki Południowej, to mają szansę zobaczyć gwiazdozbiór Centaura, a właśnie tam być może dostrzegą tę nową gwiazdę – powiedział Jerzy Rafalski.

RIRM

drukuj