PAP/Leszek Szymański

W Belwederze wręczone zostały medale Virtus et Fraternitas

We wtorek w Belwederze nadano medale Virtus et Fraternitas osobom, które czasie II wojny w Norwegii i na Słowacji pomagały Polakom. Wyróżniono nimi także dwie osoby z Austrii. „Trudno wskazać na wspanialszy wzór heroizmu i solidarności międzyludzkiej” napisał w liście prezydent Andrzej Duda.

Prezydent Andrzej Duda, który nadał medale Virtus et Fraternitas, napisał w liście odczytanym przez Andrzeja Ćwika, że „lata wojen, okupacji i totalitaryzmu są wielką próbą człowieczeństwa”.

„W takich okolicznościach nierzadko ujawniają się najgorsze rysy ludzkiej natury. W obliczu zagrożeń częstą postawą jest bierność i unikanie ryzyka. Tylko nieliczni zdobywają się na akty odwagi. Trudno wskazać na wspanialszy wzór heroizmu i solidarności międzyludzkiej niż wyciągnięcie ręki do prześladowanych i potrzebujących pomocy, zwłaszcza gdy są to osoby obce, a za niesiony im ratunek grozi im śmierć” – napisał prezydent RP.

„Skłaniam dziś głowę przed wszystkimi, którzy w ten sposób zaświadczyli, że dobro płynące z ludzkiego serca może przeciwstawić się złu wlewającemu się do naszego życia. Niepodległa Rzeczpospolita honoruje zasługi tych cichych bohaterów tym szczególnym odznaczeniem – medalem Virtus et Fraternitas” – podkreślił Andrzej Duda.

Dodał, że „to znak wdzięczności dla osób, które niosły pomoc naszym rodakom, ofiarom prześladowań i zbrodni sowieckich oraz niemieckich”.

„Niestety upływ czasu sprawił, że jest nadawane zwykle już pośmiertnie. Wolna Polska pragnie, by ich zasługi osób ratujących naszych prześladowanych rodaków nie zostały pominięte” – wskazał prezydent Andrzej Duda.

Dyrektor Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego, prof. Krzysztof Henryk Ruchniewicz, zwrócił uwagę, że „niesienie pomocy wymagało nierzadko wielkiego wysiłku, odwagi, przełamania osobistych obaw i strachu”.

„Wiedzieli, że otoczenie nie tylko im nie pomoże, ale będzie im przeciwne. Wykazali się bohaterską postawą. Dlatego powinniśmy jeszcze intensywniej pracować, by takie jednostki ocalić od zapomnienia” – powiedział.

Jako jedyni osobiście medale Virtus et Fraternitas odebrali Martha Gammer i Rudolf Haunschmied z Austrii. W 2008 r. współtworzyli Komitet Pamięci Gusen. Jego misją jest pielęgnowanie pamięci o ofiarach niemieckiego hitlerowskiego obozu w Gusen. Gammer i Haunschmied kultywowali wiedzę o wojennej historii Gusen i okolicy, gromadziło pamiątki i relacje, współpracowali z MKiDN oraz Ambasadą RP w Wiedniu w doprowadzeniu do objęcia obszaru KL Gusen opieka konserwatorską. Władze Austrii wykupiły część terenu byłego obozu od osób prywatnych i upamiętniły miejsce, w którym hitlerowcy więzili tysiące osób, w tym więźniów z Polski.

Pośmiertnie medal przyznano Ferdinándowi Leó Miklósiemu (1889-1968). Podczas wojny pomagał on setkom Polaków, w tym łącznikom, którzy przenosili dokumenty i meldunki. Redagował „Węgierski Kurier Polski”. W 1944 r. został aresztowany przez gestapo i skazany na karę śmierci. Dzięki interwencji węgierskich władz ocalał i przeżył wojnę. Był prześladowany przez węgierskich komunistów. Zmarł 4 sierpnia 1968 w ubóstwie.

Innym odznaczonym Virtus et Fraternitas jest Norweg, Alfred Iversen (1908-1987). Podczas wojny pomógł on polskim jeńcom wojennym w ucieczce z obozu w Tømmerneset.

Zaopatrzył ich w odzież, zapas żywności i narty. Dzięki pomocy Norwega, Aleksander Robaszkiewicz i Stefan Kasprzyk zbiegli do Szwecji i przeżyli wojnę.

Polskim jeńcom w Norwegii pomagała inna odznaczona we wtorek pośmiertnie osoba z Norwegii – Walborg Svensson Bernacka (1921-2005). W 1946 wyszła za mąż za b. polskiego jeńca, Antoniego Bernackiego, który podczas wojny był zatrudniony jako jeniec przy budowie umocnień w Stavanger. W latach 80. Bernacka zorganizowała w Norwegii wczasy dla polskich dzieci z ubogich rodzin z PRL. W czasie stanu wojennego, z jej inicjatywy do Polski dostarczono 40 kontenerów z żywnością, lekarstwami i odzieżą.

Medal Virtus et Fraternitas dla Norweżki, Aud Sejlelid-Valla (1922-2014) odebrali jej krewni. 2 lutego 1943 r. pomogła w ucieczce z obozu pracy Janowi Szkolnemu i Alfonsowi Łuczkowi i bezpiecznie doprowadziła do granicy z neutralną wówczas Szwecją. W latach 80. zaangażował się w zbiórki z pomocą dla Polski,

Krewni i członkowie rodzin ze Słowacji odebrali pośmiertne medale dla Heleny Vargovej (1891-1974), Otto Ludvigha (1898-1987), Berty Ludvighovej (1903-1983) oraz Eteli Laczuschovej (1922-1944). Zamieszkali w Kieżmarku na Spiszu zaangażowali się pomoc dla polskich uchodźców, b. żołnierzy WP, cywilów oraz kurierów. Ich dom przy ulicy Stary Trh 28 był zawsze otwarty dla Polaków. Wśród nich był m.in. emisariusz Rządu RP, Wacław Felczak oraz „król tatrzańskich kurierów”, Józef Krzeptowski. W marcu 1944 zmarła Etela Laczuschova. Pozostali Słowacy przeżyli wojnę i powrócili do Kieżmarku. Historycy szacują, że bohaterscy mieszkańcy Kieżmarku pomogli co najmniej kilkuset Polakom.

Medal Virtus et Fraternitas (łac. męstwo i braterstwo) jest nadawany zasłużonym w niesieniu pomocy lub pielęgnowaniu pamięci o osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich innych narodowości będących ofiarami zbrodni sowieckich, nazistowskich zbrodni niemieckich, zbrodni z pobudek nacjonalistycznych lub innych przestępstw stanowiących zbrodnie przeciwko pokojowi i ludzkości.

Wnioski o nadanie Medalu Virtus et Fraternitas przedstawia Prezydentowi dyrektor Instytutu Solidarności i Męstwa imienia Witolda Pileckiego po uzyskaniu pozytywnej opinii Rady Pamięci, a w przypadku osób nieposiadających obywatelstwa polskiego lub zamieszkałych stale za granicą – Dyrektor Instytutu Solidarności i Męstwa imienia Witolda Pileckiego po uzyskaniu pozytywnej opinii Rady Pamięci oraz po zasięgnięciu opinii ministra właściwego do spraw zagranicznych.

Medal ustanowiono na mocy ustawy z dnia 9 listopada 2017 roku.

PAP/radiomaryja.pl

 

drukuj