fot. flickr.com

Francja i Wlk. Brytania ostro o wyborach w Syrii

Francuskie MSZ nazwało odbywające się w środę w Syrii wybory parlamentarne „fikcją”. Brytyjski rząd ocenił, że decyzja o przeprowadzeniu głosowania świadczy o tym, jak bardzo syryjski reżim jest oderwany od rzeczywistości. Rosja uważa natomiast, że wybory są niezbędne.

„Francja potępia te haniebne wybory organizowane przez reżim” – powiedział rzecznik MSZ w Paryżu Romain Nadal. „Są one przeprowadzane bez kampanii, pod auspicjami opresyjnego reżimu i bez międzynarodowych obserwatorów” – dodał rzecznik na konferencji prasowej. Nadal podkreślił, że ważne byłoby tylko głosowanie w ramach rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, która toruje drogę do zmian w kraju.

Także brytyjski rząd napisał w oświadczeniu, że środowe wybory nie są zgodne z oenzetowską rezolucją, w której wezwano do przeprowadzenia wyborów w Syrii po 18-miesięcznym procesie przejściowym.

Według władz w Londynie wyborami „nie da się kupić legalności, tworząc słabą fasadę demokracji”. Rząd przypomniał, że setki tysięcy Syryjczyków mieszkają w oblężonych miejscowościach i miastach, a miliony opuściły swoje domy, także uciekając za granicę, i nie mogą głosować.

Wielka Brytania wezwała sojuszników reżimu, zwłaszcza Rosję, do wywarcia nacisku na syryjski rząd, aby zaangażował się w rozmowy na temat zmian politycznych, których kolejna runda rozpoczyna się w środę w Genewie. Toczące się pod auspicjami ONZ negocjacje mają doprowadzić do uregulowania konfliktu zbrojnego, który trwa od 2011 roku.

Z kolei minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow uważa, że wybory są konieczne, by wesprzeć istniejące struktury państwowe, dopóki rozmowy pokojowe nie utorują drogi do nowego głosowania.

Ławrow ocenił, że celem wyborów jest uniknięcie „próżni władzy” w Syrii. Jak dodał, genewskie negocjacje powinny doprowadzić do porozumienia w sprawie nowej syryjskiej konstytucji i nowych wyborów.

Wybory odbywają się w środę od rana na obszarach Syrii kontrolowanych przez reżim prezydenta Baszara el-Asada. O mandaty w 250-osobowym parlamencie ubiega się ok. 3,5 tys. kandydatów zaaprobowanych przez władze w Damaszku; 7 tys. kandydatur zostało wcześniej odrzuconych.

Wybory parlamentarne w Syrii odbywają się co cztery lata. Rząd w Damaszku podkreśla, że głosowanie jest zgodne z obowiązującą konstytucją i nie ma związku z genewskimi rozmowami. Syryjska opozycja zwraca jednak uwagę, że przeprowadzenie wyborów parlamentarnych negatywnie wpłynie na przebieg negocjacji i zagraża funkcjonowaniu kruchego zawieszenia broni, które osiągnięto dzięki mediacji USA i Rosji.

PAP/RIRM

drukuj