Ekonomista dr. M. Sokołek o nowych stawkach podatkowych: Zwiększenie podatków tak naprawdę wepchnie nas znowu w oszustwa
Obywatel, podatnik nie lubi płacić podatków. W związku z tym będzie robić wszystko, żeby zastosować wszelkie możliwe techniki optymalizacji podatkowej, żeby skorzystać z pewnego podziału innych umów, ulg, odliczeń, przeniesienia do rajów podatkowych itd. Czyli zwiększenie stawek tak naprawdę wepchnie nas znowu w oszustwa podatkowe, nie chcę nadużyć pewnego słowa, ale już mamy bardzo złe doświadczenie, jeżeli chodzi o podatek VAT, gdzie jednoprocentowe zwiększenie stawki podatku VAT spowodowało, że tylko na chwilę dochody budżetowe były większe. Nie mówię o oszustwach podatkowych w podatku dochodowym, ale na pewno będą stosowane bardziej radykalne techniki optymalizacyjne przez podatników, żeby po prostu to zniwelować – mówił dr Mariusz Sokołek, ekonomista z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w programie „Polski Punkt Widzenia” na antenie TV Trwam.
Premier Donald Tusk i minister finansów Andrzej Domański w środę zaproponowali nowe stawki podatkowe, podniesienie progów podatkowych i między innymi wprowadzenie pośredniej stawki [czytaj więcej].
– Po pierwsze nie da się nie zauważyć, że wielkimi krokami zbliżają się wybory w następnym roku. A to już taki mały sygnał, żeby między innymi będziemy mówić o podatkach, o zmianach, o sytuacji, kiedy coś dla kogoś możemy dać – zauważył dr Mariusz Sokołek.
– Oczywiście te proponowane zmiany to są dla tak zwanej klasy średniej, czyli dla osób, które zarabiają około 120 tysięcy rocznie, czyli moglibyśmy powiedzieć około 10 tysięcy miesięcznie. (…). To jest podstawa opodatkowania i ten próg będziemy liczyć, jeżeli chodzi o odpowiednią stawkę. Przy pierwszym progu, czyli 12 proc, ten próg wzrośnie niewiele, o równo 10 tysięcy, czyli miesięcznie odczujemy to – można by było powiedzieć – w niewielkim stopniu. Pojawi się następna stawka, czyli 24 proc., pośrednia między 12 a aż 36 proc., co na ten moment obowiązuje. To jest bardzo duży taki przeskok i na dobrą sprawę wracamy do wcześniejszego rozkładu stawek podatkowych, czyli do trzech progów podatkowych. Tylko ta rozbieżność jest niesamowicie mała. Moim zdaniem różnica między 130 tysiącami, gdzie mamy 12 proc., później tylko o 20 tysięcy większy dochód, gdzie mamy 24 proc. i następnie znowu przeskok powyżej 150 tysięcy, gdzie znowu płacimy najwyższą stawkę, czyli 36 proc. Te rozbieżności są niewielkie. Ta zmiana jest taką zmianą kosmetyczną od strony odczuwania jako takiego w naszych kieszeniach jako podatników, a przede wszystkim właśnie tych podatników, których dochód na ten moment oscyluje na poziomie około 10 tysięcy – wyjaśnił.
Gość TV Trwam zaznaczył, że bardzo dużo mówi się o korzyściach tych rozwiązań, a mało o rozwiązaniach, które niekorzystnie wpłynął na obywateli.
– Są proponowane zmiany, które nie dość, że zniwelują niekorzystne dla budżetu rozwiązania, a generalnie mają na celu spowodowanie tego, żeby podatków do budżetu państwa jednak wpływało więcej z uwagi na sytuację, która obecnie funkcjonuje, czyli deficyt i dochody budżetowe. Także myślę, że będzie dużo się mówiło o tych korzyściach, ale z drugiej strony warto pamiętać i mieć z tyłu głowy o rozwiązaniach, które będą niekorzystne również dla podatków – wskazał.
Firmy, które wypracowały w ciągu roku dochód powyżej 50 milionów euro, będą musiały zapłacić większy podatek CIT.
– Ci duzi podatnicy, osiągający większe dochody, oni sobie poradzą, bo są różne sytuacje i możliwości optymalizacji podatkowej. Chociażby podzielenie danej struktury na mniejsze dwie firmy, na mniejsze dwie spółki, które spowodują spadnięcie do niższej stawki, do niższego progu podatkowego. Wydaje się, że te 3 proc. może nie są wielką zmianą, natomiast jeżeli chodzi o podstawę, czyli dla tych dużych podatników, to jest właśnie ta rekompensata, czyli jedni troszkę skorzystają, ale drugim narzuci się pewne rozwiązania, a przede wszystkim wyższe stawki, bo tutaj mówimy ciągle o wzrastających stawkach podatkowych, które mają spowodować większe wpływy do budżetu – zaznaczył ekonomista.
Ekonomista został zapytany, czy podnoszenie podatków nie przyniesie innego skutku niż oczekiwany, czyli mniejszych wpływów do budżetu niż ich zwiększenie.
– W pewnym kulminacyjnym punkcie zwiększenie stawki podatkowej spowoduje skutek odwrotny, czyli te podatki będą coraz mniejsze z bardzo różnych powodów. Przede wszystkim powód jest taki, że obywatel, podatnik nie lubi płacić podatków. W związku z tym będzie robić wszystko, żeby zastosować wszelkie możliwe techniki optymalizacji podatkowej, żeby skorzystać z pewnego podziału innych umów, ulg, odliczeń, przeniesienia do rajów podatkowych itd. Czyli zwiększenie stawek tak naprawdę wepchnie nas znowu w, nie chcę nadużyć pewnego słowa, ale już mamy bardzo złe doświadczenie, jeżeli chodzi o podatek VAT, gdzie jednoprocentowe zwiększenie stawki podatku VAT spowodowało, że tylko na chwilę dochody budżetowe były większe, oszustwa podatkowe. Nie mówię o oszustwach podatkowych w podatku dochodowym, ale na pewno będą stosowane bardziej radykalne techniki optymalizacyjne przez podatników, żeby po prostu to zniwelować. I z drugiej strony straszenie kontrolami, karami itd. Myślę, że to nie będzie dobrym rozwiązaniem. Po prostu wzrośnie szara strefa i będziemy robić wszystko, żeby tych podatków mieć jak najmniej – wyjaśnił dr Mariusz Sokołek.
radiomaryja.pl


