Dr G. Chocian w TV Trwam: Miałem okazję naoglądać się setek przypadków, gdzie blokowanie inwestycji odbywa się albo na zlecenie, albo z podszeptem strony trzeciej
Pytanie, czy rzeczywiście należało ulegać tym wszystkim protestom i czy nie należało bardziej przyjrzeć się ich genezie. Być może pewne protesty były inspirowane. Prawie 30 lat zajmuję się przygotowywaniem inwestycji, procedurami ocen oddziaływania na środowisko, gdzie jest udział społeczeństwa, udział organizacji ekologicznych. Miałem okazję naoglądać się setek przypadków, gdzie blokowanie inwestycji odbywa się albo na zlecenie, albo z podszeptem strony trzeciej – mówił w środowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam dr Grzegorz Chocian, ekolog i hydrobiolog, prezes Fundacji Konstruktywnej Ekologii „Ecoprobono”, odnosząc się do protestów przeciwko inwestycjom wodnym kluczowym dla bezpieczeństwa Polski.
Na południu Polski trwa walka z powodzią. W niektórych miejscach jej skala jest porównywalna z kataklizmem z 1997 roku. Dlatego też padają pytania, czy można się było lepiej przygotować, aby tym razem działanie żywiołu nie było tak niszczycielskie.
– Możemy powiedzieć, że Polak mądry po szkodzie, ale krótko. Co mam na myśli? Otóż po powodzi 1997 r. uruchomiono program ochrony przeciwpowodziowej Dolnego Śląska razem z Wrocławskim Węzłem Wodnym oraz budową Raciborza (chodzi o zbiornik retencyjny Racibórz – radiomaryja.pl). Miałem okazję ponad dwa lata pracować przy tym projekcie, zajmować się kwestiami środowiskowymi. Projekt przyniósł efekty. Wrocław jest dużo lepiej przygotowany. Powstał zbiornik Racibórz. Niemniej w trakcie mojej pracy widziałem ogrom nieprawidłowości, ogrom manipulacji ze strony tych, którzy nie chcieli, żeby ten program wyszedł – mówił dr Grzegorz Chocian.
Przeciwnicy budowy zbiornika Racibórz argumentowali swoje stanowisko przesłankami ekologicznymi. Podobne motywy stały za zablokowaniem budowy pięciu (z dziewięciu planowanych) zbiorników w Kotlinie Kłodzkiej.
– Ważne zbiorniki: Ścinawa, Lubiąż czy Piorunkowice koło Głuchołazów nie zostały zbudowane. Piorunkowice miałyby ogromne znaczenie, żeby ratować mienie, ratować bezpieczeństwo mieszkańców Głuchołazów – zwrócił uwagę gość „Polskiego punktu widzenia”.
Ekspert wskazał, że mogło wtedy też zabraknąć jasnej polityki odszkodowawczej – takiej, jak w przypadku miejscowości Nieboczowy, gdzie przeniesiono całą wieś wraz z układem budynków i cmentarzem.
Protesty mieszkańców przeciwko budowie zbiorników były mocno wspierane przez ówczesną opozycję (czyli obecnych rządzących) oraz organizacje ekologiczne.
– Pytanie, czy rzeczywiście należało ulegać tym wszystkim protestom i czy nie należało bardziej przyjrzeć się (…) ich genezie. Być może te protesty nie wynikały wyłącznie z obrony ojcowizny (…). Być może pewne protesty były inspirowane. Prawie 30 lat zajmuję się przygotowywaniem inwestycji, procedurami ocen oddziaływania na środowisko, gdzie jest udział społeczeństwa, udział organizacji ekologicznych. Miałem okazję naoglądać się setek przypadków, gdzie w dokumentach jest nieprawda, gdzie blokowanie inwestycji odbywa się albo na zlecenie, albo z podszeptem strony trzeciej – zaznaczył ekolog.
Obecna wiceminister klimatu i środowiska, Urszula Zielińska, jeszcze niedawno mocno krytykowała inwestycje wodne, kłamliwie zarzucając im przestarzałość. Tymczasem przedsięwzięcia, nad którymi pracowano, miały być wybudowane według najnowszych światowych standardów, które zapewniają bezpieczeństwo bez wywierania szkodliwego wpływu na środowisko.
Przeciwko inwestycjom zabezpieczającym przed powodziami protestują często organizacje ekologiczne z innych części Polski niż te, w których ma być budowana tego typu infrastruktura lub nawet z zza granicy.
– W związku z tym można zapytać, czyj interes jest realizowany, bo na pewno nie interes publiczny i nie interes mieszkańców, ale też nie nadrzędny interes państwa polskiego – podkreślił prezes Fundacji Konstruktywnej Ekologii „Ecoprobono”.
Kontynuując myśl:
Nie potrzeba szpiegów zakładających ładunki wybuchowe.
Wystarcza grono zdeterminowanych, wyszkolonych eko-aktywistów blokujących modernizację wałów przeciwpowodziowych przedmiotami i celami ochrony np. Natura 2000
Za dużo widziałem akcji i dokumentów …— Grzegorz Chocian (@GChocian) September 17, 2024
Ekspert zwrócił uwagę, że „ideologia i zacietrzewienie” kosztuje nas ogromne pieniądze.
– Budowle hydrotechniczne w Kotlinie Kłodzkiej, które nie zostały zrealizowane, miały kosztować ok. dwóch miliardów złotych. (…) Stawiam dolary przeciwko orzechom, że straty, które zostały tam poniesione, będą wielokrotnie większe – zaznaczył dr Grzegorz Chocian.
Przeciwko strategicznym inwestycjom wodnym (nie tylko związanych z ochroną przeciwpowodziową, ale też np. z żeglugą śródlądową i transportem morskim) mocno lobbują Niemcy. Ekspert przyznał, że niegdyś służby niemieckie chciały go zwerbować, oferując określone przysługi. Gość „Polskiego punktu widzenia” stwierdził, że wielu innych ekologów mogło skorzystać z tego typu propozycji i stać się przez to „pożytecznymi idiotami”.
radiomaryja.pl



