PAP/EPA

Coraz goręcej w sprawie impeachmentu prezydenta USA

Coraz goręcej w sprawie impeachmentu prezydenta USA. Kongres domaga się usunięcia Donalda Trumpa z urzędu. Biały Dom broni się przed śledztwem w tej sprawie i odmawia Kongresowi współpracy przy dochodzeniu.

Pod koniec września Izba Reprezentantów, w której większość mają Demokraci, wszczęła śledztwo mogące doprowadzić do usunięcia Donalda Trumpa z urzędu. Sprawa związana jest z lipcową rozmową telefoniczną, jaką prezydent USA przeprowadził z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Podczas niej Donald Trump miał wywierać naciski na władze Ukrainy, by zaszkodzić Joe Bidenowi, potencjalnemu rywalowi w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Jak poinformował Adnrij Derkacz, niezależny deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy, Joe Biden miał otrzymać 900 tysięcy dolarów za lobbowanie na rzecz ukraińskiej prywatnej firmy gazowej, w której był zatrudniony jego syn Hunter Biden.

 „900 tysięcy dolarów zostało przelane na konto (…) amerykańskiej spółki związanej z Bidenem. Pieniądze te przelano za usługi konsultacyjne” – poinformował Adnrij Derkacz, niezależny deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy.

Donald Trump broni się przed śledztwem w sprawie impeachmentu. W liście do Kongresu Biały Dom oznajmił, że odmawia wszelkiej współpracy w całym postępowaniu. Nie zamierza także przekazywać demokratom żadnych dokumentów czy zezwalać na zeznania świadków.

„Biały Dom wysłał ośmiostronicowy list do marszałka Pelosi i innych przywódców Partii Demokratów w odpowiedzi na bezprecedensowe, niekonstytucyjne >>dochodzenie w sprawie impeachmentu<< wszczęte przeciwko prezydentowi Donaldowi Trumpowi” – napisał na Twitterze Biały Dom.

– Odpowiedź Białego Domu jest jednoznaczna. Uważamy to wszystko za polowanie na czarownice, nic nie ujawniamy – podkreśliła dr Lucyna Kulińska, ekspert ds. międzynarodowych.

I choć procedura impeachment raczej nie ma szans powodzenia, to jednak towarzysząca całej sprawie medialna otoczka może zadziałać na niekorzyść Trumpa.

– Prasowa nagonka na prezydenta ma w społeczeństwie amerykańskim  wytworzyć wrażenie, że prezydent Trump nie jest godny funkcjonowania na drugą kadencję. Realność tego sporu polega na tym, że w społeczeństwie amerykańskim opcje – czyli poglądy na temat prezydenta – są rozłożone niemal pół na pół. W związku z czym każde zamieszanie, każda afera opozycji totalnej, czyli demokratów amerykańskich, ale i nie tylko, ma się przyczynić do obniżenia szans prezydenta – powiedział politolog profesor Zdzisław Julian Winnicki.

W sprawie nadużyć pojawia się także nazwisko byłego prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego. W kwietniu 2014 roku został on mianowany na jednego z członków rady dyrektorów firmy. Dostał milion euro honorarium za usługi konsultacyjne.

TV Trwam News

drukuj