Ceny paliw w centrum politycznego sporu
Coraz wyższe ceny surowców energetycznych – droższe są węgiel, gaz i paliwa. Tymczasem rząd przymusza prezydenta do podpisania własnej ustawy w sprawie cen na stacjach. Prezydent odpowiada, że to rozwiązanie niekonstytucyjne i forsuje własny projekt.
Wielkimi krokami zbliża się sezon grzewczy i wielu z nas zadaje sobie pytanie, czy stać nas będzie na ogrzanie domów. Ceny ropy, gazu, węgla, pelletu mogą wzrosnąć. Nie ominie to też prądu. Prognozowany jest co najmniej 18-procentowy skok. Taki jest trend – zauważył ekonomista, Paweł Dołkowski.
– Ceny prądu rosną, ponieważ są one kształtowane przez giełdę – wyjaśnił ekspert.
Koncerny energetyczne wnioskują do Urzędu Regulacji Energetyki o podwyższenie taryf od nowego roku. Eksperci szacują, że przeciętne gospodarstwo domowe zapłaci w przyszłym roku prawie 280 zł więcej za energię elektryczną. Minister klimatu i środowiska, Paulina Henning-Kloska, unika odpowiedzi, czy w przyszłym roku ceny prądu wzrosną.
„Póki co, ceny za tego rządu tylko taniały– mówiła minister w wywiadzie dla Kanału Zero.
– To są kompletne bzdury – podkreślił dziennikarz Kanału Zero.
– To nie są kompletne bzdury – odpowiedziała Paulina Henning-Kloska.
W Polsce na cenę energii wpływają rosnące ceny węgla na giełdach światowych oraz wzrost kosztów jego wydobycia. Ale to nie wszystko.
– Do tego pamiętajmy, że jest nałożony mechanizm opłaty za emisje tzw. ETS, który stanowi 60 proc. ceny prądu – wskazał Paweł Dołkowski.
Rosną ceny oleju opałowego. To ponad 7 zł za litr. Ta stawka związana jest oczywiście ze wzrostem cen ropy na światowych rynkach. Tymczasem nie zanosi się na obniżkę cen paliw. Rząd deklaruje, że chce pomóc kierowcom, ale przygotował niekonstytucyjne rozwiązania. Te same, które chciał wprowadzić w lipcu. Wtedy prezydent odesłał je do Trybunału Konstytucyjnego. Teraz Karol Nawrocki ma podobne uwagi i zgłosił swój projekt ustawy obniżający ceny paliw.
– Jestem zawiedziony premierem Tuskiem, że mając dobrą propozycję ustawową z Pałacu Prezydenckiego, nie chce jej porostu przyjąć, nie chce doprowadzić do tego, że zostanie ona przyjęta poprzez polski parlament – mówił Karol Nawrocki.
Prezydent proponuje obniżenie marży koncernów paliwowych, zniesiecie podatku od sprzedaży detalicznej oraz zmniejszenie akcyzy. Ale koalicja rządowa tych propozycji nie popiera z jednego zasadniczego powodu, który zdradził marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty.
– Zamiany wszystkich marż, obniżki tego typu rzeczy to tak naprawdę są, szczególnie jeśli chodzi o sferę podatkową, mniejsze wpływy do budżetu – zaznaczył.
Rządowa ustawa opodatkowuje dochody podmiotów paliwowych, nie tylko dużych koncernów, ale także małych, często rodzinnych firm od marca tego roku. Upieranie się przy tej ustawie to prowadzenie nieuczciwej gry z prezydentem.
– Dzisiaj kierowcy są wzięci za zakładników i płacimy tak wysokie ceny paliwa tylko dlatego, że premier chce na mnie wymóc, abym podpisał niekonstytucyjną ustawę – stwierdził Karol Nawrocki.
Wszystko wskazuje na to, że forsowany przez rząd dodatkowy podatek, który miałyby zapłacić firmy paliwowe, zostałby wliczony w cenę ropy czy benzyny. A to oznacza, że na stacjach zapłacilibyśmy więcej.
TV Trwam News



