Ateny bankrutują

Parlament Europejski krytykuje antyspołeczne cięcia narzucone Grecji, a z
drugiej strony sfery przemysłowe Unii nie chcą już dłużej finansować bankruta.
Może się okazać, że Grecja, mimo przyjęcia planu oszczędnościowego, nie otrzyma
już dalszej pomocy na spłacanie długów.

– Grecja czyni nadludzkie wysiłki, by spełnić wymagania oszczędnościowe.
Ludzie nie zniosą dalszych wyrzeczeń – powiedział grecki minister ds. obrony
cywilnej Kristos Paputsis w reakcji na odwołanie przez eurogrupę wczorajszego
spotkania, na którym miało dojść do uruchomienia pakietu pomocowego dla Grecji
na spłatę długów.

– Grecja nie spełniła jeszcze wszystkich warunków – powiedział szef eurogrupy
Jean-Claude Juncker, ogłaszając decyzję o odłożeniu posiedzenia eurogrupy do
najbliższego poniedziałku. Zapowiedział, że spotkanie eurogrupy zastąpi
telekonferencja z udziałem ministrów eurostrefy na temat "szczegółów
technicznych porozumienia". Juncker wyjaśnił, że przyjęcie przez grecki
parlament kolejnego pakietu oszczędnościowego to nie wszystko. Konieczne jest
jeszcze złożenie pisemnego zobowiązania do jego realizacji przez liderów partii
współrządzących Grecją. I wskazanie przez rząd w Atenach źródeł dodatkowych
oszczędności na kwotę 325 mln euro w celu zlikwidowania dziury budżetowej w tym
roku. Nie jest jeszcze gotowa analiza greckiego długu publicznego, która odpowie
na pytanie, jak doprowadzić do obniżenia zadłużenia Grecji ze 160 proc. PKB
obecnie do 120 PKB w 2020 r., a więc do poziomu z chwili wybuchu kryzysu
greckiego.

Fakt zlecenia takiej analizy świadczy o tym, że w Unii rosną wątpliwości, czy
Grecja jest w ogóle w stanie kiedykolwiek spłacić długi i czy przyznawanie jej
kolejnego pakietu pomocowego na ich spłatę ma sens. Według dziennika "Financial
Times", odłożenie decyzji o uruchomieniu pakietu dla Grecji zwiększa ryzyko
ogłoszenia przez to państwo niewypłacalności, co może nastąpić już w marcu. Na
ten miesiąc przypada bowiem termin zapadalności greckich obligacji na sumę 14,5
mld euro.

– Grecja jest dla Unii zbyt dużym obciążeniem. Powinna opuścić Unię lub
zostać z niej wyrzucona – ocenił bardzo wpływowy w Niemczech szef koncernu Bosch
Franz Fehrenbach. Unia mogłaby, jego zdaniem, złagodzić Grecji konsekwencje
wykluczenia przez przyznanie pomocy strukturalnej. Kilka dni temu grecki
minister gospodarki Michalis Chrisochoidis powiedział, że to unijne subwencje,
wydawane na konsumpcję zamiast na nowe technologie i bazę produkcyjną,
zniszczyły Grecję. – Przez dwa dziesięciolecia w Unii zniszczyliśmy naszą bazę
produkcyjną, możliwości eksportowe i staliśmy się importerem – wyjaśnił.
Przyjęcie przez Grecję euro pogłębiło, jego zdaniem, ten proces. Od tego czasu
zaczęła ona żyć całkowicie na kredyt, co doprowadziło do astronomicznego
zadłużenia tego małego kraju.

Narzucone Grecji przez tzw. trojkę (przedstawicieli UE, MFW i EBC) drastyczne
cięcia spotkały się z ostrą krytyką ze strony liderów frakcji parlamentarnych
Parlamentu Europejskiego. Lider socjalistów Hannes Svoboda ocenił, że utrudnią
one tylko walkę z deficytem, ponieważ nie towarzyszą im stymulatory wzrostu
gospodarczego. Svoboda zarzucił trojce brak legitymacji demokratycznej oraz
stosowanie wobec Grecji szantażu. I zażądał, aby swoje działania wytłumaczyła
przed Parlamentem Europejskim. Zaznaczył, że w tej sprawie jest konsensus z
innymi ugrupowaniami politycznymi. Zdaniem lidera chadeków Josepha Daula, nie
można wymagać od Greków kolejnej redukcji pensji. – Należy się zastanowić nad
innymi środkami, bo inaczej idziemy prosto pod ścianę – ostrzegł chadecki
deputowany. Współprzewodnicząca Zielonych Rebecca Haras wytknęła Niemcom brak
zrozumienia dla sytuacji Greków. Socjaliści przypomnieli, że Niemcom po II
wojnie światowej inne państwa, w tym Grecja, anulowały długi wojenne i pozwoliły
korzystać z planu Marshalla. Także lider liberałów Guy Verhofstadt przyznał, że
porozumienie z trojką, które sprowadza się do podnoszenia podatków i obniżania
wynagrodzeń, nie rozwiązuje problemu Grecji.

Komisarz UE ds. walutowych Olli Rehn wyraził nadzieję, że decyzja w sprawie
drugiego pakietu na spłatę długów Grecji wartego 130 mld euro zostanie podjęta
jak najszybciej i ostrzegł, że niekontrolowane bankructwo tego kraju miałoby
"drastyczne konsekwencje dla europejskiej gospodarki i dla najbiedniejszej
części społeczeństwa greckiego".

Małgorzata Goss

drukuj