Wielki Brat w szkole

Prawo i Sprawiedliwość skarży do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o
Systemie Informacji Oświatowej.

PiS zaskarżyło dwa artykuły tej ustawy. Nakazuje ona bowiem gromadzenie
danych m.in. o pomocy psychologicznej udzielonej dzieciom oraz opinii wydawanych
na temat dzieci, także np. o stopniu ich niepełnosprawności. Zdaniem posła
Kazimierza Ujazdowskiego reprezentującego wnioskodawców, ustanowienie w Polsce
przymusowego systemu informacyjnego, który będzie gromadził dane indywidualne o
superwrażliwym charakterze, jest ograniczeniem praw jednostki. Najbardziej
skandaliczne jest, że dane te będą gromadzone bez wiedzy rodziców.

– Kompromitacja w sprawie ACTA nie była przypadkiem. Platforma nie ma kultury
wolnościowej i często uchwala prawa sprzeczne z elementarnymi prawami jednostki
– ocenia Ujazdowski. I dodaje, że ustawa o Systemie Informacji Oświatowej (SIO)
narusza m.in. prawo do prywatności. W art. 51 ust. 2 Konstytucja gwarantuje
obywatelom, że władze publiczne nie mogą "pozyskiwać, gromadzić i udostępniać
innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie
prawnym".

– Gromadzenie danych wrażliwych nie jest konieczne i potrzebne do zarządzania
oświatą – podkreśla Maria Szpilowska, wiceprezes Fundacji Rodzice Szkole. W
ocenie przedstawicieli rodziców skupionych w fundacji, zapisy ustawy
zdecydowanie wykraczają poza standardy wolności obywatelskich. – To jest po
prostu niebezpieczne, zarówno z punktu widzenia rodzica, jak i naszych wolności
– mówi.

System Informacji Oświatowej funkcjonuje od 2005 roku. Ustawa o nowym SIO
została uchwalona w kwietniu 2011 roku. Jest więc spadkiem po poprzedniej
minister edukacji Katarzynie Hall, która – jak podkreśla opozycja – mimo
protestów organizacji społecznych forsowała jej uchwalenie. Ustawa przewiduje
m.in., że w systemie obok danych statystycznych o szkołach i placówkach
oświatowych oraz o nauczycielach znajdą się m.in. dane indywidualne o uczniach,
w tym tzw. dane wrażliwe.

Ze względu na zakres i rodzaj zbieranych danych ustawa wzbudziła kontrowersje
w wielu środowiskach. Sprzeciw zgłaszało nie tylko PiS, ale również Związek
Nauczycielstwa Polskiego czy Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Organizacje
podkreślały, że system ten stanowczo zbyt daleko wkracza w życie rodziny.
Pojawiła się też uzasadniona obawa, że informacje o dzieciach będą mogły trafić
w niepowołane ręce. Polskie Towarzystwo Psychologiczne podnosiło ponadto kwestie
stygmatyzacji dziecka – informacje o danym uczniu, w tym dane wrażliwe, mają być
usuwane dopiero w momencie uzyskania przez niego pełnoletności.

– Kiedyś gromadzono dane zbiorcze, a teraz chodzi o gromadzenie danych
indywidualnych – podkreśla Kazimierz Ujazdowski. I wskazuje, że Konstytucja nie
pozwala przecież na arbitralne gromadzenie danych o obywatelach. – Podnosimy tę
kwestię z przedstawicielami rad rodziców po to, by uzmysłowić im, jakie
niebezpieczeństwo kryje się pod tymi propozycjami – dodaje Maria Szpilowska z
Fundacji Rodzice Szkole.

Ministerstwo Edukacji Narodowej twierdzi, że wcześniejszy system z punktu
widzenia obowiązujących standardów jest już przestarzały. Nowy ma rzekomo
ułatwić zarządzanie oświatą i zoptymalizować wydatki, ponieważ subwencja
oświatowa będzie kierowana do samorządów w precyzyjnie ustalonej wysokości. W
nowym SIO informacje mają być przechowywane w elektronicznej bazie centralnej
przy MEN, a nie, jak dotychczas, w postaci papierowej w lokalnych bazach szkół.
Jak jednak podkreśla poseł Ujazdowski, w żadnym kraju europejskim w takim
stopniu nie gromadzi się danych indywidualnych na temat uczniów. – Mam wrażenie,
że będziemy laboratorium dla tego typu projektów, ponieważ ma on zostać
stworzony z funduszy europejskich – podkreśla parlamentarzysta opozycji.

PiS skierowało do Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie zapisów ustawy
o Systemie Informacji Oświatowej w lipcu ubiegłego roku. W związku z zasadą
dyskontynuacji obecnie, w nowej kadencji parlamentu, wniosek ten został
ponowiony.

Maciej Walaszczyk

drukuj