Tutaj musi stanąć pomnik zawierający krzyż
Tak mówią ludzie, którzy gromadzą się codziennie przed Pałacem
Prezydenckim w Warszawie. Chcą, by w miejscu, na które w czasie żałoby narodowej
zwrócone były oczy całego świata, w godny sposób upamiętnione zostały wszystkie
ofiary katastrofy pod Katyniem. Na pytanie o kształt przyszłego pomnika
zgromadzeni na Krakowskim Przedmieściu zgodnie odpowiadają, że musi być w niego
wkomponowany symbol krzyża.
Idąc Krakowskim Przedmieściem, już z daleka dostrzegam grupę ludzi. Zbierają się
przy drewnianym krzyżu postawionym przez harcerzy przed Pałacem Prezydenckim po
katastrofie pod Katyniem.
Kilka osób ma na ramieniu biało-czerwone opaski z napisem "Solidarni 2010". W
rękach trzymają jakieś druki. Z ciekawością podchodzę do jednej z pań. Zbiera
podpisy pod dwoma apelami. Pierwszy – o powołanie międzynarodowej komisji w
sprawie wyjaśnienia katastrofy prezydenckiego samolotu pod Katyniem – został
ogłoszony w sanktuarium na Jasnej Górze podczas XVIII Pielgrzymki Rodziny Radia
Maryja. Drugi – adresowany do prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego – o
pozostawienie krzyża pod Pałacem Prezydenckim do czasu postawienia w tym miejscu
odpowiedniego pomnika.
– "Solidarni 2010" to akcja oddolna, społeczna. Łączy wszystkich tych, którzy
stali tu w kilometrowych kolejkach, by uczcić pamięć tragicznie zmarłych w
katastrofie prezydenckiego samolotu. Ludzie chętnie podpisują się pod naszymi
apelami – mówi pani Ewa. Dodaje, że plac przed siedzibą prezydenta to właściwe
miejsce na pomnik upamiętniający ofiary drugiego Katynia.
W środę dowiedzieliśmy się, że krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego ma zostać
przeniesiony do kościoła akademickiego św. Anny na Krakowskim Przedmieściu.
Porozumienie w tej sprawie zostało podpisane między Kancelarią Prezydenta, Kurią
Warszawską, Duszpasterstwem Akademickim Kościoła św. Anny, harcerzami z ZHR i
ZHP. Organizacje harcerskie poprosiły o "godne upamiętnienie" ofiar narodowej
tragedii oraz "żałoby wyrażanej przez Polaków".
– Tutaj bije serce Polski, dla mnie to miejsce jest wyjątkowe, uświęcone.
Dlatego pomnik, który tu stanie, powinien choć w tle mieć krzyż – stwierdza pani
Joanna.
Wielu ludzi czuje ogromny żal do prezydenta elekta i obecnego rządu; dostrzega,
że krzyż pod Pałacem od początku kłuł ich w oczy. – Jeszcze w kampanii wyborczej
pod pozorem mycia chodnika próbowano krzyż usunąć, ale nie pozwoliliśmy na to.
Nie powinno się go przenosić do czasu postawienia pomnika – zauważa Stanisław
Rosiński z Komitetu Katyńskiego, pełniący wartę honorową przy tym znaku wiary.
Z kolei pani Agata z Irlandii, która przyjechała na pewien czas do Warszawy,
mówi wprost, że rząd obawia się krzyża i gromadzących się przy nim ludzi. – Rząd
boi się, że tutaj, wokół krzyża, jednoczą się ludzie, którzy myślą inaczej niż
Platforma Obywatelska. Ten krzyż symbolizuje wielką tragedię, która spotkała
nasze państwo. Zginął nasz prezydent wraz z małżonką, także najwyżsi urzędnicy w
państwie, osoby, które walczyły o niepodległość naszego kraju, jak m.in. pani
Anna Walentynowicz – dodaje. Pani Agata uważa, że przeniesienie krzyża w inne
miejsce przyczyni się do tego, że mniej ludzi będzie go widziało i pamiętało o
tej strasznej tragedii.
Podchodzę bliżej krzyża, przy którym pojawia się coraz więcej zniczy i kwiatów.
Ludzie kładą kartki ze słowami wyrażającymi ich uczucia bólu i wielkiej straty
po 10 kwietnia, wzywającymi do obrony krzyża. Nie dowierzają Kancelarii
Prezydenta, która zobowiązała się do godnego upamiętnienia w tym miejscu ofiar
tragicznego lotu Tu-154M. – Były zapewnienia, że pomnik stanie w miejscu krzyża,
ale ja nie wiem, czy tym ludziom można wierzyć. Uważam, że dopóki w tym miejscu
nie będzie trwałego znaku, dopóty krzyża zabraknąć nie może – mówi Mirosława
Zielińska, inicjatorka akcji obrony krzyża przed Pałacem Prezydenckim.
Do akcji tej przyłączyło się również wielu młodych. Dwóch z nich trzyma dużą
biało-czerwoną flagę z napisem: "Smoleńsk 2010. Pamiętamy". Na pytanie, co ich
sprowadza w to miejsce, zgodnym chórem odpowiadają, że to potrzeba serca. –
Przywiódł nas tu obowiązek obrony krzyża. Będziemy stać tu codziennie, dopóki
nie zobaczymy pomnika. Wcześniej nie pozwolimy zabrać stąd krzyża – mówią Marcin
i Tomek. Do obrony krzyża zachęcili innych młodych ludzi, którzy zaczęli
organizować się na Facebooku i innych portalach społecznościowych. – W środę z
naszą akcją solidaryzowało się ponad 500 osób. Dziś pewnie jest ich już więcej –
dodaje Marcin.
Z godziny na godzinę pod krzyżem gromadzi się coraz więcej ludzi. Po drugiej
stronie ulicy widać znacznie mniejsze grono osób, spośród których niektóre są
pod wpływem alkoholu. Skupiają się wokół stolika, przy którym również zbierane
są jakieś podpisy. To przeciwnicy krzyża ze Stowarzyszenia Wolność – Równość –
Solidarność. Fanatyczni lewacy zbierają podpisy pod petycją w sprawie
przeniesienia krzyża spod Pałacu Prezydenckiego. Dowodzą, że został on
postawiony nielegalnie, i w ich mniemaniu narusza zasadę laickości państwa. Oto
jakich popleczników znaleźli sobie prezydent elekt i partia rządząca!
Wracam do domu z uczuciem, że komuś bardzo zależy na skonfliktowaniu Polaków, na
tym, by rozbić ducha jedności, który połączył nas 10 kwietnia br. Pozostaje
nadzieja, że duch ten okaże się silniejszy od wszelkich sztucznych podziałów…
Piotr Czartoryski-Sziler
