Trzeba było słuchać rodziny

Z Jadwigą Gosiewską, matką śp. Przemysława Gosiewskiego, rozmawia
Anna Ambroziak

Wraz z panią Beatą Gosiewską, wdową po wicepremierze, chce Pani, by
podczas sekcji zwłok był obecny ekspert z USA prof. Michael Baden. Dlaczego?

– Ponieważ prokuratorzy długo na ekshumację się nie zgadzali. Mimo że wniosek
w tej sprawie został złożony jeszcze w lipcu 2010 roku. Teraz nagle taka decyzja
– prokuratura zarządziła ekshumację, pomijając przy tym wniosek rodziny. A to
wtedy, kilka miesięcy po katastrofie, trzeba było słuchać rodziny. Wciąż mówi
się o zaufaniu. A dlaczego mam ufać, skoro wszystkie najważniejsze dowody
rzeczowe są nadal w Rosji? To wynik wielkich zaniedbań z obu stron: i polskiej,
i rosyjskiej. Dlatego właśnie chcemy tego niezależnego eksperta. Niestety, już
dziś wiadomo, że prokuratura nie zgodziła się na jego obecność przy sekcji zwłok
mojego Syna. Argumentowała to tym, że za późno wpłynął wniosek.

Czy wyniki sekcji mogą rozwiać Pani wątpliwości?

– Powiem tak: w danym momencie wyniki mogą być wiarygodne, na takiej
zasadzie, że ktoś powie, że nerka to jest nerka. Ale mogą mało wnieść do
ustalenia przyczyn śmierci i przyczyn całej katastrofy. A przecież chodzi o to,
by wiadomo było, jak do tej tragedii doszło, dlaczego ciała ofiar były tak mocno
zniszczone. Dlatego dążę do tego, by została zwołana komisja międzynarodowa,
złożona z niezależnych ekspertów, która zbadałaby okoliczności katastrofy
smoleńskiej. Czuję, że tego życzyłby sobie mój Syn.

Jest na to jeszcze szansa?

– Jestem pełna nadziei. Jeśli komisja tego nie ustali – będzie można
wyjaśniać sprawę w Strasburgu. Wydaje mi się, że po audiencji u Ojca Świętego
Benedykta XVI oraz po modlitwie przy grobie bł. Jana Pawła II coś się ruszyło –
znaleźli się eksperci, którzy zmienili rosyjską wersję wydarzeń, znaleźli się
ludzie, którzy sprowadzili pana Badena. Dlatego wierzę, że coś się zmieni.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj