To silny gracz układu rządowego

Z Jędrzejem Jędrychem, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych w poprzedniej kadencji Sejmu, rozmawia Wojciech Wybranowski



Jak ocenia Pan sytuację, w której osoba, wobec której jest tyle wątpliwości, zostaje szefem ABW?


– Pan Krzysztof Bondaryk nie jest osobą, która się wzięła znikąd. Nie jest to osoba, która trafiła do polityki i służb specjalnych przypadkiem. W służbach specjalnych jego nazwisko pojawia się już od początku reformy tych służb, od chwili powstania Urzędu Ochrony Państwa. Jest to osoba, która zawsze była związana ze środowiskiem bliskim dzisiejszej Platformie Obywatelskiej. Mówi się nawet o nim, że reprezentuje interesy grupy związanej z ministrem Milczanowskim. Bondaryk jest człowiekiem silnym, jeżeli chodzi o pozycję polityczną w Platformie Obywatelskiej. Na pewno ta pozycja jest jeszcze bardziej wzmocniona tym, że jest uważany, nawet przez swoich oponentów, za osobę, która na branży służb specjalnych się zna. Uchodzi nawet za perfekcjonistę w swojej pracy, co oczywiście w niczym nie obniża rangi zarzutów i wątpliwości, jakie pojawiają się obecnie wokół jego osoby i nominacji na szefa ABW.


Mówi Pan o silnej pozycji Bondaryka w środowisku Platformy Obywatelskiej. To mogło przesądzić o nominacji?


– Na pewno Bondaryk jest osobą znającą swój fach i mającą doświadczenie, jeżeli chodzi o służby specjalne. Ale jest też drugie dno. On nawet w rozmowach prywatnych ze mną – bo znamy się dość długo, jeszcze z czasów AWS – twierdził, że jest osobą na tyle lojalną, że każdy, dla kogo on pracuje, wie, iż pracuje tylko i wyłącznie dla niego, pracuje tylko i wyłącznie dla tej jednej strony. Myślę, że to, iż Bondaryk mimo tych informacji, jakie pojawiają się w mediach, nadal utrzymuje swoją silną pozycję polityczną i pełni bardzo ważną funkcję w państwie, to konsekwencja tego, że bardzo dobrze zna środowisko, które obecnie rządzi, politycy PO mają do niego zaufanie, wiedzą, iż będzie realizował politykę PO w służbach specjalnych.


Sugeruje Pan, że ma być on „funkcjonariuszem politycznym” realizującym wyłącznie założenia PO dotyczące służb specjalnych?


– Ja co do tego nie mam wątpliwości. Bondaryk jest jednak dość istotnym elementem układu władzy Platformy Obywatelskiej. Już prace komisji pokazywały wyraźnie, że jest on mózgiem PO, jeżeli chodzi o myślenie o służbach. Aczkolwiek – na co chcę zwrócić uwagę – Bondaryk nigdy nie występuje sam, gdzieś w tle zawsze pojawia się Wojciech Brochwicz i jego ekipa. Bondaryk dzięki swoim znajomościom jest bardzo silnym graczem w obecnym układzie rządowym.


Jest lojalny wobec swojego pracodawcy, wobec tego, który obecnie rządzi? Czy to właściwa postawa? Czy Pana zdaniem szef ABW nie powinien być lojalny wyłącznie wobec państwa, wobec interesu państwowego?


– Nie odbierałbym tego w kategoriach, że nie jest lojalny wobec Polski, a jest lojalny wobec tego czy innego dysponenta politycznego. Nie o to mi chodziło. On sam w rozmowie ze mną sugerował, że nie jest osobą, która byłaby nielojalna wobec osób, z którymi współpracuje. To znaczy, że jeśli zdecydował się na realizację pewnej koncepcji politycznej, w której uczestniczy, to po prostu jest w stosunku do tej koncepcji i tego środowiska bezwzględnie lojalny.


Nasi informatorzy związani ze służbami specjalnymi mówią o dostępie Bondaryka i Brochwicza do „kwitów” pozyskanych w trakcie operacji tych służb i wykorzystywaniu ich w grze politycznej. Czy Pan, zasiadając w sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, zetknął się z materiałami, które mogą takie informacje potwierdzać?


– W speckomisji nie otrzymaliśmy oficjalną drogą żadnych materiałów wskazujących bezpośrednio na to, że pan Bondaryk czy pan Brochwicz wykorzystywali materiały zdobyte przez nich w ramach pracy w służbach. Takiej wiedzy nie mam, ale też taką tematyką speckomisja się nie zajmowała. Natomiast – powiedziałbym – w kuluarach docierały do mnie informacje przekazywane przez osoby, które miały możliwość współpracowania z tymi ludźmi, o tym, że takie zdarzenia miały miejsce.


To były informacje od funkcjonariuszy dawnego UOP lub osób obecnie pracujących w ABW?


– Nie chciałbym mówić tu o personaliach. Powiedziałbym, że to dobrze poinformowane źródło. To osoby pracujące lub związane ze służbami specjalnymi. Natomiast gdy patrzymy na prowadzenie spraw czy to pani Jaruckiej, czy pierwszych informacji o nielegalnych kontach lewicy w Szwajcarii, czy sprawy Janusza Kaczmarka, to wszędzie tam nazwisko Brochwicza się pojawia. Sam Bondaryk nie jest tam aż tak bardzo widoczny jak Brochwicz, ale tu muszę powiedzieć – Bondaryk uchodzi za osobę bardzo precyzyjną, skrupulatną w swoich działaniach, niepozostawiającą śladów. Jeżeliby pozostawiał ślady wskazujące na jego udział w danej operacji, to świadczyłoby to o dużym braku profesjonalizmu z jego strony, a o to go nie podejrzewam.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj