Święci Cyryl i Metody – powrót do fundamentów Europy
W momencie gdy Europa szuka swojej tożsamości, gdy coraz mocniej
uświadamiamy sobie, że sam tylko rachunek ekonomiczny to za mało, aby ją
zjednoczyć, sięgnięcie do jej korzeni wydaje się warunkiem koniecznym do
właściwego określenia jej teraźniejszości i przyszłości. U jej podstaw leży
chrześcijaństwo – nic tego faktu nie jest w stanie zmienić, niezależnie od tego,
czy ktoś go akceptuje, czy jest on komuś solą w oku. Nie da się zrozumieć
korzeni Europy bez takich postaci jak św. Cyryl i św. Metody. Doskonale rozumiał
to Jan Paweł II, który tych apostołów Słowian ogłosił współpatronami Starego
Kontynentu.
"Ich dzieło stanowi wybitny wkład w tworzenie się wspólnych korzeni Europy,
które dzięki swej trwałości i żywotności stanowią jeden z najmocniejszych
punktów odniesienia, jakich nie może pominąć żaden poważny wysiłek zmierzający
do zaprowadzenia nowej jedności kontynentu w naszych czasach" – napisał o nich
Jan Paweł II w encyklice "Slavorum apostoli". Dokument stał się kontynuacją i
rozwinięciem treści listu apostolskiego "Egregiae virtuti", wydanego w 1980 r. z
racji ogłoszenia św. Cyryla i św. Metodego współpatronami Europy. Był
podyktowany "żywą nadzieją stopniowego przezwyciężania w Europie i w świecie
wszystkiego, co dzieli Kościoły, narody i ludy", jak też okazją do przypomnienia
tego, co stanowi "dobro i jedność chrześcijańskiej Europy".
Starszy z braci, Metody, urodził się między 815 a 820 rokiem, Cyryl (Konstantyn)
przyszedł na świat w roku 827 lub 828. Otrzymali bardzo dobre wykształcenie,
pełnili wysokie funkcje na dworze cesarza i patriarchy, w pewnym momencie jednak
obaj usunęli się z życia publicznego. Cyryl wstąpił do klasztoru, w którym już
przebywał Metody. Na prośbę cesarza Michała udali się na Morawy, gdzie
przywieźli teksty liturgiczne i księgi Pisma Świętego przetłumaczone na język
starosłowiański. Po śmierci Cyryla w 869 r. Metody został mianowany biskupem
starożytnej diecezji Panonii i legatem papieskim "ad gentes". Zmarł 6 kwietnia
885 roku.
Kościół pulsuje życiem!
Czym zasłużyli sobie św. Cyryl i św. Metody, że Jan Paweł II dedykował im
odrębną encyklikę? Odpowiedź jest złożona. Czyniąc świętych braci współpatronami
Europy, Jan Paweł II raz jeszcze sięgnął do fundamentów, na których została ona
zbudowana. W kontekście dążeń zjednoczeniowych (w perspektywie Unii
Europejskiej) był to czytelny głos w dyskusji na temat tożsamości i warunków, na
jakich może się dokonywać jej rozwój. A nade wszystko chciał wskazać na istotę
bogactwa tworzącego Kościół. Jak udowodnili to święci Cyryl i Metody, nie jest
on tworem statycznym, skostniałym – jeśli się takim staje, to dlatego, że ludzie
nie rozumieją jego istoty. "Kościół jest katolicki także dlatego, że potrafi w
każdym środowisku strzeżoną przez siebie Prawdę objawioną, nieskażoną w Boskiej
treści, przedstawić w taki sposób, by mogła spotkać się ze szlachetnymi myślami
i słusznymi oczekiwaniami każdego człowieka i wszystkich ludów – pisał Papież w
encyklice "Slavorum apostoli" (pkt 18).
Kościół nie dąży do usunięcia elementów świata kultury, do którego wchodzi –
taki zarzut pojawia się dziś niekiedy w środowiskach wrogo nastawionych do
Chrystusa. Analogicznie rzecz się ma w sytuacji aktywności Kościoła w życiu
publicznym. Jan Paweł II na przykładzie misji świętych braci Cyryla i Metodego
ukazuje, iż jest dokładnie odwrotnie. "Ewangelia nie prowadzi do zubożenia czy
zgaszenia tego, co każdy człowiek, lud i naród, każda kultura w ciągu historii
poznają i realizują jako dobro, prawdę i piękno. Zachęca raczej, by te wartości
zostały zasymilowane i rozwijane: by wielkodusznie i z radością były wprowadzane
w życie i uzupełniane tajemniczym i wywyższającym światłem Objawienia".
Dlaczego tak się dzieje? Kościół pulsuje życiem, chroniąc wartość ludzkiego
życia, przyczynia się do jego lepszego rozumienia. Ojciec Święty zwracał uwagę,
że katolickość Kościoła objawia się w czynnej współodpowiedzialności i
szlachetnym współdziałaniu wszystkich na rzecz dobra wspólnego. "Kościół
urzeczywistnia wszędzie swoją powszechność, przyjmując, scalając i wywyższając
we właściwy sobie sposób, z macierzyńską troską, każdą prawdziwą wartość
ludzką".
Fundamenty Europy
W liście apostolskim "Egregiae virtutis" Papież życzył, aby św. Cyryl i św.
Metody stali się znakiem czasu dla wszystkich. Pisał: "Niech świadomość
duchowego bogactwa, które na różnych drogach stawało się udziałem poszczególnych
społeczeństw kontynentu europejskiego, pomoże trwać współczesnym pokoleniom we
wzajemnym poszanowaniu słusznych praw każdemu narodowi i w pokoju, nie
przestając oddawać potrzebnych usług wspólnemu dobru całej ludzkości oraz
przyszłości człowieka na ziemi" (pkt 4).
Wiele razy słyszymy, że jesteśmy Polakami i Europejczykami. Zwykle słowa te mają
stanowić kontrast dla rzekomych polskich uprzedzeń, zaściankowości, oporu wobec
"nowinek" typu: prawo do zabijania dzieci poczętych, eutanazja, małżeństwa
jednopłciowe, technicyzacja początków życia itp. Zwykle wiąże się z tym pogarda
dla Kościoła i jego nauczania. Tymczasem, jak pokazuje Ojciec Święty, spojrzenie
na tzw. europejskość w kontekście historycznym – jeśli tylko nie są mu obce
kryteria prawdy i nie ma intencji fałszowania przeszłości – ukazuje coś zupełnie
innego: Europa zawdzięcza swoje korzenie, tożsamość, rozwój cywilizacyjny
chrześcijaństwu. To właśnie posługa misjonarzy, obecność klasztorów, dorobek
naukowy ludzi Kościoła sprawiły, że z różnorodnej mozaiki kultur, historii
wyrosła europejska jedność. Oni swoją żmudną pracą, przypieczętowaną
niejednokrotnie ofiarą życia, świadczą o tym, że u podłoża naszej
samoświadomości leżą nie bliżej nieokreślone "wartości humanistyczne", ale
Ewangelia.
Jest to widoczne szczególnie wtedy, gdy pojawia się sytuacja kryzysowa, z którą
współczesna kultura, wyprana z głębszej duchowości, nie jest sobie w stanie
poradzić. Jaskrawym przykładem tego jest coraz mocniej zaznaczający się w
Europie konflikt cywilizacyjny z islamem. Kraje zachodnie, które
zmarginalizowały u siebie rolę chrześcijaństwa, są bezbronne. Poza szamotaniną
prawną brakuje argumentów, które by pozwoliły podjąć równorzędną dyskusję.
W Polsce, w kontekście przeżywanej właśnie pierwszej rocznicy hekatomby
smoleńskiej, widać wyraźnie, że w sytuacji kryzysowej struktury państwa
pozostają bezradne. Poza spektakularnymi medialnymi akcjami przypominają
błądzenie we mgle. Tylko Kościół, w oparciu o swoje nauczanie, mądrość
Ewangelii, siłę tradycji, może nadać sens tak traumatycznemu doświadczeniu. Może
pomóc przeżyć ból śmierci najbliższych, nadać kształt żałobie, wnieść pokój. Bez
tej obecności kultura przypomina dryfującą łódź, z której wcześniej lekkomyślnie
zostały wyrzucone wiosła…
Ratunek jest jeden
Dlaczego to wszystko jest tak ważne? Doświadczamy dziś sytuacji, że w
kuriozalny, niczym nieuzasadniony sposób próbuje się eliminować z historii
Starego Kontynentu wszelkie elementy, które mówią o jego chrześcijańskich
korzeniach. Tymczasem, jak napisał Jan Paweł II, "stanowią one jeden z
najmocniejszych punktów odniesienia, jakich nie może pominąć żaden poważny
wysiłek zmierzający do zaprowadzenia nowej jedności kontynentu w naszych
czasach" (SA, 25). "Realizując własny charyzmat, Cyryl i Metody wnieśli
decydujący wkład w budowę Europy nie tylko jako wspólnoty wiary
chrześcijańskiej, ale także jako organizmu państwowego i kulturowego" – pisał w
zakończeniu encykliki Papież. "Dzisiaj również nie ma innej drogi do
przezwyciężenia napięć i naprawienia rozłamów czy usunięcia antagonizmów zarówno
w Europie, jak i w świecie, które zagrażają wywołaniem straszliwego zniszczenia
życia i wartości. Być chrześcijaninem w naszych czasach oznacza być twórcą
komunii w Kościele i w społeczeństwie. Służą temu celowi: otwartość ducha ku
braciom, wzajemne zrozumienie, gotowość współpracy na drodze wspaniałomyślnej
wymiany dóbr kulturalnych i duchowych".
Jakie, według Ojca Świętego, jest przesłanie św. Cyryla i św. Metodego dla nas?
Ma ono dwojaki wymiar. Nie da się rozumieć Kościoła, jeśli się go nie pokocha.
Ma on ludzką, zniekształconą twarz, ale jego głową jest Chrystus. On jest jego
nadzieją. Drugie istotne zadanie to przywrócenie należnej rangi chrześcijaństwu
w kulturze europejskiej. Bez niego Europa coraz szybciej – i coraz dramatyczniej
– dryfuje ku "cywilizacji śmierci". Pozbawiona własnych korzeni zatraca się w
egoizmie. Wyjście jest jedno: powrót do korzeni, odkrycie na nowo źródeł
żywotności, jakie są ukryte u jej fundamentów. Tylko stamtąd może nadejść
ratunek.
ks. Paweł Siedlanowski
W najbliższą środę, 13 kwietnia, spotkanie rekolekcyjne z błogosławionymi
dziećmi fatimskimi Franciszkiem i Hiacyntą, których Jan Paweł II ukazał jako
"dwie świece, które Bóg zapalił, aby oświecić ludzkość w godzinie mroku i
niepokoju". Zapraszamy.
Modlitwa: "Wysłuchaj, Ojcze, modlitw całego Kościoła, który prosi Cię
dzisiaj, by ludzie i narody, które dzięki apostolskiej misji świętych Braci
Sołuńskich poznały i przyjęły Ciebie, Boga prawdziwego i przez Chrzest weszły do
świętej wspólnoty Twoich synów, mogły nadal bez przeszkód przyjmować z radością
i ufnością ten ewangeliczny program oraz realizować swoje ludzkie możliwości na
gruncie ich nauczania!" Jan Paweł II
Po jedenastu wiekach chrześcijaństwa wśród Słowian widzimy jasno, że
dziedzictwo Braci Sołuńskich jest i pozostanie dla nich głębsze i mocniejsze od
jakiegokolwiek podziału. Obie tradycje chrześcijańskie – wschodnia, wywodząca
się z Konstantynopola, i zachodnia z Rzymu – powstały w łonie jednego Kościoła,
choć na kanwie różnych kultur i różnego podejścia do tych samych problemów. Taka
różnorodność, gdy dobrze zrozumie się jej początek, dostrzeże jej wartość i
znaczenie, może jedynie wzbogacić kulturę Europy i jej tradycje religijne oraz
stać się również właściwą podstawą dla pożądanej odnowy duchowej. (Jan Paweł II,
Slavorum apostoli, 25)
Pomyśl: – Co dla Ciebie oznacza bycie katolikiem w Polsce i Europie?
Jakie świadectwo dajesz swej wierze w kraju i za granicą? – Czy Kościół, który
współtworzysz, jest zwornikiem jedności w twoim domu, rodzinie, otoczeniu? –
Przynależysz do wspólnoty parafialnej – na ile ubogacasz ją sobą, odważnie
angażujesz się w jej życie? – Czy nie wstydzisz się tradycyjnej polskiej
pobożności i ją pielęgnujesz?
