Sudan bliżej wojny
Rok 2011 był przełomowy dla historii Sudanu. Referendum
przeprowadzone w styczniu w sprawie podziału kraju i utworzenia Republiki Sudanu
Południowego oraz proklamacja nowego państwa 9 lipca niosły nadzieję pokoju.
Niestety, nie minął rok, a oba kraje stoją na progu nowej wojny, której ofiarami
stają się chrześcijanie.
Kiedy ruszała akcja "Pomoc dla Sudanu" organizowana przez stowarzyszenie
Pomoc Kościołowi w Potrzebie, wszyscy ufaliśmy, że po blisko 30 latach wojny
domowej Sudan Południowy nareszcie zdobędzie upragnioną wolność i niepodległość.
Wielkim nadziejom już wówczas towarzyszyły ogromne obawy związane ze studzącymi
emocje opiniami obserwatorów i ekspertów zajmujących się tym rejonem Afryki.
Nasze wątpliwości wyrażone hasłem kampanii "Wojna czy pokój" okazały się
uzasadnione i chociaż nie tracimy wiary, że między Sudańczykami zapanuje pokój,
widmo wojny zdaje się smutną i ponurą rzeczywistością.
Milczenie świata
Świat w milczeniu przygląda się tej tragedii. Walki, które toczyły się na
pograniczu o sporne tereny bogate w ropę, przekształcają się w otwartą wojnę.
Znów słyszymy o cierpieniu niewinnych ludzi, o bombardowaniach wiosek, obozów
dla uchodźców na granicy Sudanu i Sudanu Południowego. Nie pozostawiajmy ich
samych, bądźmy ich głosem!
Biskupi katoliccy Sudanu Południowego wyrażają żal z powodu lekceważenia
przez władze obu stron sporu wysiłków społeczności międzynarodowej oraz apelują
o pomoc w przywróceniu pokojowego współistnienia. "Pokój jest zapewne
trudniejszy od łatwiejszego wyboru, jakim jest wojna. Jednak tylko pójście za
pierwszą z tych opcji jest pewną drogą do pomyślności; druga prowadzi
nieuchronnie do piekła", napisali biskupi. Dramatycznie pogorszyła się sytuacja
chrześcijan w muzułmańskim Sudanie. W Chartumie kilka tygodni temu zostało
zaatakowane Centrum Chrześcijańskie, gdzie mieściły się kościoły i szkoły
prowadzone przez różne wspólnoty. Zdewastowano oraz spalono bibliotekę, biura,
bursy, sale modlitw oraz inne pomieszczenia. Rząd Sudanu podburza swoich
obywateli do ataków na Południowców, określając ich mianem obcokrajowców,
zmuszając represjami chrześcijan do wyjazdu do Sudanu Południowego. Sudański
prezydent Omar al-Baszir zobowiązał się przed swoim narodem, że jego nowy Sudan
będzie opierał się głównie na islamskim prawie szariatu, co ewidentnie łączy się
z dyskryminacją i całkowitym wyparciem chrześcijan z Sudanu. Południowcy nie
mają wyboru, choć urodzili się już na północy, mieszkali tu i pracowali, muszą
wyjechać, od teraz są obcokrajowcami bez żadnych praw. Rząd wyznaczył 8 kwietnia
(była to Niedziela Zmartwychwstania) jako ostateczny dzień dokonania wyboru
przez chrześcijan i animistów pochodzących z Południa pomiędzy przyjęciem
obywatelstwa sudańskiego i opuszczeniem Sudanu. Omar Hassan al-Baszir –
prezydent Sudanu ścigany przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze za zbrodnie
wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości oraz ludobójstwo popełnione w Darfurze –
chce zemsty i odwetu za akt wolności Sudanu Południowego i za odebranie jego
państwu dostępu do złóż ropy. Termin opuszczenia kraju minął, islamscy
radykałowie przy wsparciu rządu propagują w mediach kampanię nienawiści do
Południowców (pozostało ich na północy jeszcze około pół miliona): "Albo
opuścicie nasz kraj dobrowolnie, albo was zniszczymy!".
Napady na uchodźców
I tu pojawia się kolejny problem. Niestety, sudańscy urzędnicy utrudniają powrót
na Południe… Dwa tygodnie temu bardzo duża grupa południowosudańskich
uchodźców znalazła się w pułapce, urzędnicy uniemożliwili im wejście na pokład
samolotów do Dżuby. Usłyszeli, że aby opuścić Sudan, potrzebują dokumentów
wystawionych przez swój kraj, czyli Sudan Południowy. A to jest niemożliwe na
odległość!
Również ci, którzy wybrali podróż autokarami, nie docierają do Sudanu
Południowego, bandyci napadają na konwoje. Przed kilkoma dniami otrzymaliśmy od
świadka tych wydarzeń wstrząsający list: "Przed Wielkanocą wyruszył konwój –
ponad 100 autobusów (około 7000 ludzi). Po 3 dniach podróży byli już prawie u
granicy – zostali zaatakowani. Nagle dzwoni mój telefon: "Wracamy, uciekamy.
Napadli na nas, zabrano nam wszystkie pieniądze, podręczne bagaże, żywność i
jeszcze jakby tego było mało, to zaczęli strzelać"". Niestety, uchodźcy zostali
zawróceni… Jedno z dzieci tak relacjonowało te wydarzenia: "Uciekliśmy z
autobusu, moja młodsza siostra ukryła się pod autobusem, mama nie wiedziała,
gdzie ona jest, bo wszyscy baliśmy się bardzo, a kiedy autobus ruszył,
zobaczyłam, że główkę mojej siostry przejechały koła. (…) Zostawiliśmy ją tam.
Zginęło wtedy ponad 200 ludzi".
Mogą Państwo przeczytać cały list na stronie stowarzyszenia www.pkwp.org. W
wyobraźni jadących do Sudanu Południowego jest to kraina szczęśliwości, ale
prawda jest inna… Nikt tam na nich nie czeka… Sytuację społeczno-gospodarczą
Sudanu Południowego charakteryzują napięcia polityczne, powszechna niepewność,
skrajne ubóstwo, głód i bardzo złe warunki higieniczno-sanitarne. Sprzyja to
rozwojowi epidemii i mnoży trudności w zakresie wyżywienia oraz świadczenia
usług sanitarnych i szkolnictwa. Obecnie około połowy z nich żyje na skraju
ubóstwa. Teraz znów przychodzi trauma wojenna.
Sytuacja jest straszna. Ci ludzie są w pułapce. Na Północy nikt ich nie chce,
na Południu czeka na nich niepewność, bieda i brak perspektyw. Stowarzyszenie
Pomoc Kościołowi w Potrzebie w 2011 r. przeznaczyło na projekty ponad 250 tys.
złotych – 100 tys. zł przekazaliśmy na zakup żywności i wody dla chrześcijan w
obozie dla uchodźców w Chartumie i 150 tys. zł na obozy przejściowe dla
chrześcijan, którzy powrócili na Południe. W najbliższym czasie wesprzemy
projekt Sióstr Salezjanek – budowę studni dla wioski Gumbo w diecezji Dżuba,
oraz wspomożemy szkoły chrześcijańskie przy obozach dla uchodźców w Chartumie.
Więcej na stronie www.pomocdlasudanu.pl. Prosimy o objęcie modlitwą oba narody
sudańskie – o pokój, o mądrych przywódców dla tych krajów, o to, by mieszkańcy
nie musieli cierpieć z powodu głodu i pragnienia. Nie zostawiajmy ich samych,
nawet najmniejsza pomoc ma wartość większą, niż nam się wydaje!
Marta Ogonowska-Polkowska
Pomoc Kościołowi w Potrzebie
