Stawiamy na jakość
Mała firma z tradycjami
Wydawać by się mogło, że na wypełnionym po brzegi rynku cukierniczym w naszym kraju przetrwa tylko duża, silna, dobrze rozreklamowana firma. Mała sobie nie poradzi i nie wygra walki o klienta. Jednak w błędzie jest ten, kto tak myśli. Mała firma z tradycjami ma dużo atutów, które pozwalają jej nie tylko na przetrwanie, ale i na rozwój.
– Początkowo mój dziadek Zygmunt Chmielecki otworzył piekarnię w Łodzi, ale w wyniku upaństwowienia przeniósł się do Szadku w dawnym województwie sieradzkim i tam otworzył cukiernię. Najpierw wynajmował pomieszczenia, potem je wykupił. Po śmierci babci do spółki dołączył mój ojciec. 8 lat temu, po śmierci ojca, musiałem przejąć zakład o już dobrze ugruntowanej pozycji na rynku – mówi Przemysław Chmielecki, którego firma istnieje na rynku już 42 lata. Przez ten okres firma się rozwinęła. Powiększyła produkcję i poszerzyła zasięg działalności na rynku. – Przez te 42 lata kontynuujemy to, co zapoczątkował Zygmunt Chmielecki, ale powoli firma także się rozwija, zwiększa się produkcja i asortyment, docieramy do coraz większej liczby odbiorców. Przez te 8 lat nastąpił niejako powrót do korzeni w firmie, czyli do produkcji wyłącznie wyrobów cukierniczych, głównie ciast – dodaje.
Stały rozwój
Obecnie firma zatrudnia około dwunastu osób, oprócz produkcji prowadzony jest także na miejscu sklep, w którym można kupić wyroby cukiernicze prawie prosto z pieca. Firma również dostarcza własne wyroby do stałych odbiorców – do cukierni, do szkół itp.
Oczywiście cały czas na bieżąco prowadzone są konieczne modernizacje zakładu, by dobrze funkcjonował w obecnych realiach, ale radykalnych zmian, takich jak przekwalifikowanie całej produkcji, nie było. Obecnie firma produkuje szeroki asortyment ciast (drożdżowe, kruche, francuskie), drobnych produktów, ale dodatkowo jeszcze do konkretnych odbiorców trafia pieczywo z wysoko przetworzonej mąki pszennej, np. do hamburgerów itp. Firma produkuje także lody.
Najważniejszy jest rynek lokalny
Produkcja firmy „Chmielecki” przeznaczona jest na rynek lokalny obejmujący swym zasięgiem dawne województwo sieradzkie. – Mamy tutaj stałych klientów, a co najważniejsze – na tym rynku mamy już swoje miejsce – podkreśla właściciel.
Firma jest skupiona na rynku lokalnym, ale powoli chce wychodzić poza dawne województwo sieradzkie. – Mimo wszystko nie stawiamy na jakąś wielką ekspansję. Zresztą przed przedsiębiorcą stoją dwie opcje – może się rzucić w wir tworzenia sieci i otwierania kolejnych punktów, ale to wymaga ogromnych nakładów finansowych i naprawdę dobrego pomysłu, a jest – nie ma co tego ukrywać – ryzykowne – mówi Chmielecki. Jak zwraca uwagę, druga opcja to metoda małych kroków, która prowadzi do tego samego, ale jest mniej ryzykowna, oczywiście dłuższa w czasie, ale droga stabilnego wzrostu jest spokojniejsza i nie wymaga korzystania z dużych kredytów.
Wygrać z konkurencją
Cukiernia Chmieleckiego położna jest z daleka od hipermarketów. Zakład mieści się w rynku kilkutysięcznego pod względem ludności Szadka. Wydawać by się mogło, że na tak małym rynku firma nie może się rozwijać. Jednak tak nie jest. Przez lata istnienia zdobyła stałych klientów, a położenie nieco na uboczu pozwala na spokojne funkcjonowanie. Jednak Chmielecki nie obawia się konkurencji, gdyż jego firma pozostała przy tradycyjnych recepturach i naturalnych składnikach. – Stawiamy na jakość. O najlepszym smaku naszych wyrobów decydują naturalne składniki o najwyższej jakości – wyjaśnia. – Nie korzystamy z gotowych mieszanek czy sztucznych dodatków. Jeżeli w przepisie są jajka, to my te jajka dodamy. Nie ma mowy o oszczędzaniu na składnikach, jak robi to wiele firm – dodaje Chmielecki. Przyznaje, że jego wyroby są nieco droższe od tych supermarketowych, ale – jak podkreśla – jakość musi kosztować. – Nasi klienci doceniają naszą jakość i wybierają nasze droższe wyroby niż masową produkcję nieznanego pochodzenia – podkreśla.
Tradycje są tu cenione
Tradycyjne receptury na wszelkiego rodzaju produkcję to podstawa działalności firmy. Klienci cukierni przyzwyczaili się, że tu znajdą ciasta takie jak domowe. Ale nie tylko ciasta. W sezonie letnim firma produkuje i sprzedaje na miejscu wyjątkowe lody, także produkowane według tradycyjnych receptur z najwyższej jakości mleka i jajek. Prawdziwe lody – jak mówią klienci. Nie są one eksponowane w sklepach w wielkich lodówkach. Przechowywane są – tak jak kilkanaście lat temu – w witrynach bębnowych. – Jakiś czas temu wprowadziliśmy nowoczesne witryny i wyłożyliśmy lody do kuwet, które są obecnie najczęściej stosowane przy sprzedaży lodów. Od razu spadła sprzedaż. Klienci nie chcieli nam uwierzyć, że to te same lody, mimo że przecież receptury nie zmieniliśmy – opowiada Chmielecki. – Musieliśmy wrócić do tradycyjnego sposobu przechowywania sprzedawanych przez nas lodów – wyjaśnia.
Problemy na rynku pracy…
Oczywiście to, co dotyka większość firm, nie omija także cukierni. Brak rąk do pracy daje się mocno we znaki. Jak wyjaśnia Chmielecki, można by zwiększyć produkcję, ale ludzi jest za mało. Ci, co są, chcą podwyżek. – Niektórzy ludzie nie rozumieją, że aby zakład stać było na podwyżki, najpierw musi zarobić. Podwyżki są, owszem, ale stopniowe. Najpierw musimy zainwestować, nie możemy przejadać zysków. Ci, którzy są u nas i będą dobrze pracować, to będą dobrze zarabiać, ale będą mieli więcej pracy. Natomiast rynek wyeliminuje tych, którzy nie będą chcieli pracować, nie ma łatwego zarobku – podkreśla właściciel cukierni. Jego zdaniem, skutkiem takiej postawy wielu pracowników będzie automatyzacja produkcji. – Właścicielowi taniej będzie kupić ciąg technologiczny, zatrudnić dwie osoby zamiast sześciu i płacić ratę za sprzęt np. 3 tys. złotych. Tak wyda mniej niż na czterech pracowników. Maszyna za dwa, trzy miesiące nie poprosi o podwyżkę – zauważa.
Coraz trudniej
W zachowaniu najwyższej jakości konieczne są najwyższej jakości surowce. Coraz większym problemem jest zakup owoców, zwłaszcza jabłek. Po majowych przymrozkach na naszym rynku tych owoców jest mało, jak są, to marnej jakości, a do tego bardzo drogie. Cukiernia stara się jak najdłużej w czasie odłożyć podniesienie cen. Jest to jednak nieuniknione, zwłaszcza że drożeją także inne produkty, a także podstawowe surowce, jak mąka czy mleko. Dlatego właściwie w całym kraju czekają nas podwyżki cen żywności, w tym wyrobów cukierniczych i piekarniczych.
By przetrwały małe firmy
Kolejnym problemem, na który zwraca uwagę właściciel cukierni, jest dotykający wiele branż brak chętnych do przejmowania przez następne pokolenia małych, rodzinnych firm. Wiąże się to także z emigracją wielu Polaków na Zachód. – Ja już ponoć w przedszkolu mówiłem, że będę pracował w cukierni – śmieje się Chmielecki. – Ale generalnie jest zupełnie inaczej, bo prowadzenie małej firmy to ogromne wyzwanie – dodaje. Jeżeli małe firmy upadną, to na rynku zostaną wielkie koncerny, które nie zawsze dbają o zachowanie tradycyjnych receptur. A trzeba pamiętać, że małe firmy są siłą gospodarki.
Maria Popielewicz
