Ścigać – „Wyborczej” przepis na Radio Maryja

Gdyby Episkopat potępił Radio Maryja, gdyby wierni odwrócili się od niego, wtedy „radio ojca Rydzyka stałoby się paskudną wprawdzie, ale marginalną rozgłośnią, której nie ma już potrzeby ścigać”. Takie wyznanie i ubolewanie, że tak się nie stało, odnaleźć można w zamieszczonym we wczorajszym wydaniu „Gazety Wyborczej” artykule Dawida Warszawskiego (pseudonim Konstantego Geberta) „Milczenie i mowa nienawiści”.

Autor ubolewa, że ani prokuratura, ani Episkopat nie piętnują Radia Maryja. Z tego pokrętnego tekstu, który miejscami dorównuje poziomem tygodnikowi „Nie”, wynika, że „Wyborcza”, a z nią inne zapewne redakcje, nadal za cel stawiać sobie będą „ściganie” tej toruńskiej rozgłośni.

Myliłby się ktoś, kto sądziłby, że redaktorzy „Gazety Wyborczej” mają jedynie obsesję na punkcie Radia Maryja i jego założyciela. Trwające od lat ataki na toruńską rozgłośnię to jednak nie tylko rodzaj zaburzeń lękowych, wyrażający się poprzez irracjonalne myśli i teksty. To coś więcej. To zaplanowana i skrupulatnie realizowana akcja mająca na celu to, co Dawid Warszawski określił słowem „ścigać”. Preteksty są różne, ale jedno od lat jest wspólne: jak rusza nagonka na Radio Maryja czy o. Tadeusza Rydzyka, to od razu z większości tytułów prasowych, stacji telewizyjnych i rozgłośni radiowych. Znamy dobrze to bolesne i trwające od lat swoiste „polowanie” na katolickiego księdza, to czyhanie, aby go pochwycić na słowie, zniesławić.

Dawid Warszawski napisał, że nie tylko jako Żyd, ale także jako obywatel polski czuje się zagrożony, gdy podżega się przeciwko jakiemukolwiek narodowi. Ma do tego prawo. Jednak upatrywanie źródeł tego „zagrożenia” w rzekomym antysemityzmie Radia Maryja, jest – że użyję słów publicysty „Gazety Wyborczej” – doprawianiem gęby. Prawda jest bowiem zupełnie inna. Przypomnę tu fragment wydanego w lipcu br. oświadczenia o. Tadeusza Rydzyka: „Również w związku z szumem medialnym dotyczącym tych ťsensacjiŤ zaznaczam wyraźnie, iż nie występuję nigdy przeciw ludziom, tym bardziej z racji ich przynależności religijnej, rasowej, społecznej itp., a tym bardziej nie można mówić, iż działania prowadzących Radio Maryja, w tym moje, były czy są antysemickie. Musimy jednak pamiętać, iż działania ludzi podlegają osądowi moralnemu, także obywateli, a w Kościele za niego odpowiedzialnym”.

W związku ze swym poczuciem zagrożenia Dawid Warszawski wzywa do potępienia nienawiści szerzonej – według jego oceny – przez Radio Maryja i ubolewa nad bezczynnością wobec tego radia, którą nazywa nawet skandalem. Szkoda, że w swej wrażliwości na „zagrożenie nienawiści” nie dostrzega, że poprzez swój artykuł wpisuje się w trwające od lat, a obecnie wyraźnie się zaostrzające sianie nienawiści i agresji wobec księdza, dyrektora Radia Maryja. Jest to coś przerażającego. Dlatego też stwierdzam, że należę do tych obywateli, którzy – jak pisze Dawid Warszawski – „nie chcą żyć w kraju skażonym nienawiścią”. Jako katolik mam też prawo „czuć się przyzwoleniem na nienawiść zagrożony” – przyzwoleniem na ciągłe nękanie i krzywdzenie zakonnika, który życie swe poświęcił Bogu i Kościołowi. Bezczynność wobec tych wszystkich, którzy dziś „ścigają” katolickich księży, jest nie mniejszym skandalem niż treści, które się o nich głosi.


Sławomir Jagodziński
drukuj