Santo subito Był mistykiem
Z ks. prof. dr. hab. Pawłem Bortkiewiczem, teologiem moralistą, wykładowcą Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Anna Wiejak
Kim osobiście był dla Księdza Ojciec Święty Jan Paweł II?
– Proste pytanie – trudna odpowiedź. Nie dlatego, że nie wiem, kim On był. Był Ojcem, był nauczycielem myślenia, był kimś, kto mówił i wyzwalał z lęku czy nieprawdy. Nie tylko był, lecz jest i będzie. Spotykałem Go kilkakrotnie. Jak większość z nas – w Polsce, w czasie pielgrzymek, i w Rzymie. Kiedy miałem szczęście koncelebrować wspólnie z nim Msze Święte, poznałem, że był mistykiem, że trwał w tamtej rzeczywistości Słowa, a do nas przychodził, niejako stawał z trudem, pełniąc posługę dla nas. Gdy uczestniczyłem w pielgrzymkach w latach 1997, 1999, 2002 – obserwowałem starego człowieka, o kruchej fizjonomii, lecz coraz mocniejszego duchem. Odkrywałem piękno Jego człowieczeństwa, które nie poddawało się presji starości, upływu czasu.
Odpowiedź na pani pytanie jest trudna, gdyż uzmysławia mi, jak wiele otrzymałem i wciąż otrzymuję od Jana Pawła II, i jak niewiele z tych zadań podejmuję. Wciąż za mało. On nie tylko był, ale jest dla mnie Ojcem i Nauczycielem. To wielki dar, ale i wielkie zobowiązanie.
Jan Paweł II w encyklice „Fides et ratio” zwrócił uwagę na problem rozdziału wiary od rozumu i zagrożenia, jakie z niego wypływają. Jak bardzo aktualna jest ta encyklika w dzisiejszej rzeczywistości?
– Powiedziałbym, że jej aktualność zwiększa się z dnia na dzień. Obserwujemy bardzo dramatyczny rozdźwięk między wiarą a rozumem, a źródłem tego rozdźwięku jest powszechny kryzys prawdy. Ojciec Święty pisał, że wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których myśl ludzka wznosi się ku poznaniu prawdy. Prawda jest celem zarówno wiary, jak i rozumu. Dzisiaj poznanie prawdy znajduje się w kryzysie i to okalecza zarówno wiarę, jak i rozum. Mówiąc konkretnie – mamy do czynienia z roszczeniami parareligijnymi samego rozumu. Proszę zauważyć, że na przykład odkrycia biotechnologii są traktowane jako zastępcze produkty wiary. Mówi się na przykład: klonowanie jako droga do nieśmiertelności. Ian Wilmut swoją popularną książkę o sklonowaniu owcy Dolly zatytułował „Ponowny akt stworzenia” – to jest przekraczanie granic rozumu w kierunku wiary, ale nieuprawnione. Z drugiej strony bardzo często występującym dziś zjawiskiem jest wiara pozbawiona rozumienia, co powoduje spłycenie samej wiary, powoduje sprowadzenie jej wyłącznie do form pobożności, często bardzo naiwnej i płytkiej. Taka wiara nie wytrzymuje konfrontacji z wyzwaniami współczesności, dlatego też przesłanie papieskiej encykliki jest z dnia na dzień coraz bardziej aktualne.
Chyba także dlatego, że współczesna polityka tak bardzo optuje za rozumem…
– Ale rozumem naiwnym i bardzo płasko rozumianym. Faktycznie to, co obserwujemy dzisiaj – chociażby spór wokół metody zapłodnienia in vitro, które jest zupełnie niesłusznie traktowane jako metoda leczenia – jest irracjonalne. Natomiast naprotechnologia jest traktowana przez niektóre opcje polityczne jako ideologia religijna, co jest zupełnym absurdem, pomieszaniem pojęć i płaszczyzn. To samo dotyczy eutanazji, aborcji, rozmaitych sporów bioetycznych. Faktycznie polityka posługuje się tutaj nieprawidłowymi pojęciami. Tak jak kiedyś tzw. światopogląd naukowy dewaluował rozum, choć walczył pozornie wyłącznie z wiarą, tak dzisiaj dyktat poprawności politycznej godzi w wiarę i rozum. Widać to na przykładzie tzw. związków homoseksualnych czy polimorficznych, którym nadaje się status małżeństwa. To urąga i rozumowi, i wierze. Jan Paweł II napisał w „Liście do rodzin”, że współczesny kryzys prawdy to przede wszystkim kryzys pojęć. To jest zresztą jedno z podstawowych zagadnień współczesności. Ale kryzys prawdy i kryzys pojęć mają swoje źródło w tym, że dokonało się owo rozdzielenie rozumu i wiary.
Dziękuję za rozmowę.
