Sąd wyprosił publiczność

W Sądzie Rejonowym dla Warszawy – Śródmieście odbyła się wczoraj rozprawa przeciwko profesorowi Bogusławowi Wolniewiczowi wytoczona przez Mirosława Szypowskiego z Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości, który poczuł się urażony wypowiedzią profesora w jednej z audycji Telewizji Trwam.

– Rozprawa zakończyła się odroczeniem, ponieważ ja nie dosłyszę i sąd uznał, że ze względów formalnych muszą mi przydzielić adwokata z urzędu – powiedział po wyjściu z sali sądowej prof. Bogusław Wolniewicz.
Słowo „sprzedawczyk” użyte przez profesora w Telewizji Trwam związane jest z roszczeniami o zwrot nieruchomości wysuwanymi pod adresem państwa polskiego. – Ja stwierdziłem, że Szypowski wystąpił publicznie w jednym froncie z Singerem przeciwko państwu polskiemu z roszczeniami finansowymi. Kto to jest sprzedawczyk? To taki człowiek, który łączy się z obcymi przeciwko własnemu narodowi w celu uzyskania jakiejś korzyści materialnej. A Singer jest wrogo w stosunku do Polski nastawiony – wyjaśniał prof. Wolniewicz.
Izrael Singer miał 19 kwietnia 1996 roku na Światowym Kongresie Żydów publicznie powiedzieć, że Polska będzie upokarzana w świecie, jeśli nie spełni roszczeń żydowskich. Singer był też członkiem delegacji żydowskiej Komisji Roszczeń Majątkowych, która w lutym 2007 roku prowadziła w Warszawie rozmowy z polskimi władzami na temat roszczeń. Według relacji m.in. posła Marka Suskiego (wówczas przewodniczącego sejmowej komisji ds. ustawy o rekompensatach), jego zachowanie było skandaliczne, ponieważ w czasie rozmów Izrael Singer miał podnosić głos.
Profesor Wolniewicz jest zaskoczony żądaniem powoda, żeby proces toczył się bez udziału publiczności. – Pan Szypowski chce odbudować swój autorytet przy drzwiach zamkniętych, a nie otwartych, co mnie bardzo dziwi, bo wydaje mi się, że jeśli ktoś chce odbudować swoją opinię w oczach publiczności, to najlepiej jakby zrobił to publicznie – uważa prof. Wolniewicz. Dodaje, iż oskarżenie ocenia jako „bezczelność i liczenie na to, że sądy w Polsce są politycznie poprawne” i wobec tego go skażą. – A ja ufam, że ten sąd okaże się obiektywny, będzie sądem uczciwym i sprawę rozstrzygnie na moją korzyść – zaznacza.


Paweł Tunia
drukuj