Rząd brnie w bierność

Z informacji resortów obrony narodowej i spraw zagranicznych nie
wynika, żeby polskie władze w jakikolwiek sposób zabiegały o zwiększenie wpływu
naszego kraju na dochodzenie prowadzone w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem.
Prawnicy alarmują, że pilnie należy wdrożyć działania polityczne, aby Polska nie
była tylko petentem wobec Rosjan prowadzących śledztwo.

Przedstawiciele koalicji przekonują, że przejęcie przez Polskę inicjatywy w
dochodzeniu wszczętym po katastrofie, w której zginął prezydent Lech Kaczyński i
95 innych osób, nie jest potrzebne. W ich ocenie, nie widać obecnie żadnych
zagrożeń rzetelnego przebiegu śledztwa.
– Nie mam żadnej informacji w tym
względzie – powiedział „Naszemu Dziennikowi” rzecznik MSZ Piotr Paszkowski
pytany, czy były lub będą prowadzone rozmowy z Rosjanami na temat większej roli
Polski w badaniu przyczyn katastrofy. Jak dodał, na razie takich sugestii nie
było. – Nie jesteśmy resortem, który pilotuje te czynności – zastrzegł. Z
podobnym pytaniem zwróciliśmy się do Ministerstwa Obrony Narodowej, które
koordynuje prace prokuratorów i Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
– Dla dobra śledztwa nic więcej nie mogę powiedzieć ponad to, co było
przekazywane opinii publicznej – stwierdził Janusz Sejmej, rzecznik
MON.
Politycy koalicji nie dostrzegają potrzeby zwiększania polskiego wpływu
na śledztwo. – Nie widzę tu żadnych zagrożeń, w interesie obu krajów leży
wszechstronne wyjaśnienie okoliczności katastrofy – uspokaja poseł PSL Stanisław
Żelichowski. – Nie ma żadnej informacji, że jest jakaś próba ukrywania dowodów,
śledztwo idzie zgodnie z harmonogramem – podkreśla. – Rosja widzi, że musi
współpracować – przekonuje.
Opozycja jest zszokowana kapitulacją rządu w tak
ważnej sprawie. – Zbyt łatwo przeszliśmy do porządku dziennego nad tym, że
gospodarzem śledztwa są Rosjanie – uważa poseł Adam Hofman (PiS). – Wolałbym,
żeby to strona polska je prowadziła – dodaje.
W reakcji na zarzuty podnoszone
w mediach przez szefa Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmunda Klicha
rzecznik rządu Paweł Graś zapowiedział na jutro konferencję premiera Donalda
Tuska. – Zobaczymy, co premier na niej powie. Jeżeli o tym, że niewiele wiemy,
stworzy to kolejne pole do spekulacji i domysłów na temat przyczyn katastrofy –
ocenia Hofman.
Karnista prof. Piotr Kruszyński (UW) twierdzi, że strona
polska nie może pozostawać bierna i powinna domagać się większego
współdziałania. – Nawet to, że Rosja jest gospodarzem śledztwa, nie zwalania
polskich władz od domagania się współdziałania – stwierdza. – Uważam, że powinny
iść za tym działania o charakterze politycznym – dodaje.
Mecenas Piotr
Kwiecień zwraca natomiast uwagę, że pomoc prawna polega także na tym, że się
dopuszcza prokuratorów do różnych czynności. Dodaje, że mogliśmy domagać się
prowadzenia dochodzenia. – Mogliśmy tego zażądać, ale nie mieliśmy gwarancji, że
Rosjanie by się zgodzili, a nawet gdyby się zgodzili, to czy by pomagali –
ocenia. Kwiecień uważa jednak, że obecnie są to spóźnione działania – Był czas
na to dwa tygodnie temu, wtedy należało podejmować temat – zaznacza mecenas. –
Teraz szczątki samolotu zostały zebrane i przetransportowane, a wszelkie ślady
po katastrofie usunięte – podkreśla.

Zenon Baranowski

drukuj