Rozdawał miłość
Z ks. dr. Ryszardem Staszakiem, proboszczem w Sulistrowicach i kustoszem sanktuarium Ślężańskiej Matki Bożej Dobrej Rady i Mądrości Serca w Sulistrowiczkach w archidiecezji wrocławskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Sanktuarium, nad którym sprawuje Ksiądz pieczę, ma krótką, ale bogatą historię…
– Z uwagi na rozwijający się ruch turystyczny w okolicach góry Ślęży zaistniała potrzeba utworzenia stałej placówki duszpasterskiej w Sulistrowiczkach (parafia Sulistrowice). 15 sierpnia 1993 roku kamień węgielny pod budowę kaplicy w Sulistrowiczkach i Ośrodka Kultury Chrześcijańskiej wmurował ks. bp Józef Pazdur. W 2000 roku konsekracji świątyni jako votum Wielkiego Jubileuszu 2000-lecia Chrześcijaństwa i 1000-lecia Biskupstwa Wrocławskiego dokonał ówczesny metropolita wrocławski ks. kard. Henryk Gulbinowicz. Dziś wierni licznie przybywają tu z różnymi intencjami, które powierzają Matce Bożej.
Podobno wieść o budowie tego sanktuarium dotarła do Papieża Jana Pawła II… W jakich okolicznościach?
– W 2000 roku z okazji jubileuszu 30-lecia kapłaństwa wraz z kolegami kursowymi odbyliśmy pielgrzymkę do Rzymu, gościliśmy także u Ojca Świętego w Watykanie. Byłem wówczas blisko Papieża i powiedziałem Mu o tym, jak wspólnie z ks. bp. Józefem Pazdurem budujemy kościół w Sulistrowiczkach. Jan Paweł II był bardzo zainteresowany, słuchał z wielką uwagą, a następnie powiedział, że bp Pazdur, który niedawno odwiedził Go podczas pielgrzymki z Siostrami Elżbietankami, też wspominał o tej świątyni. Byłem ogromnie wzruszony, że Ojciec Święty interesuje się tym przedsięwzięciem i błogosławi nasze dzieło.
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że nasz wielki rodak był święty. W jaki sposób Ksiądz odczytuje świętość Jana Pawła II?
– Wiele jest dowodów świętości tego wielkiego Papieża. Myślę jednak, że zamyka się ona w ramach zwyczajnej prostoty. Przypominam sobie, jak podczas wizyty w katedrze wrocławskiej pięknie, z głębi serca mówił o sakramencie chrztu św., który zmienia wewnętrzną jakość człowieka, sprawiając, że rodzi się on po raz drugi do życia w Bogu. To świadczy, że Papież był człowiekiem o bardzo głębokiej duchowości, której nie chował pod korcem, ale którą promieniował na zewnątrz, dzieląc się nią z ludźmi. Z ogromnym zainteresowaniem słuchał każdego człowieka niezależnie od jego pozycji, rasy czy wyznania. Niejako rozdawał miłość, kochał drugiego człowieka, a w kontakcie z innymi był bardzo ludzki, naturalny. To właśnie są znamiona świętości.
Która z cech Ojca Świętego była dla Księdza wyjątkowa i dlaczego?
– Myślę, że właśnie miłość, to, iż całym sercem kochał Boga i człowieka. W człowieku widział obraz Boga. Zdumiewający jest kontakt, jaki miał z dziećmi, z młodzieżą, która garnęła się do Niego. Był tak otwarty, że nawet w chwilach cierpienia, bólu nie zamykał się na ludzi. Krzyżem, bez słów ewangelizował i błogosławił świat, pokazując, że ludzkie życie ma sens, nawet wtedy, gdy siły go opuszczają. Udzielił nam wielkiej lekcji odchodzenia do Domu Ojca, bez lęku, z wiarą i nadzieją na spotkanie z najwyższą Miłością – Bogiem, któremu służył przez całe swoje życie.
Lubimy rozmawiać o Papieżu, wręcz chwalimy się, że był jednym z nas. Gorzej jest natomiast z realizacją Jego nauki…
– Sądzę, że kwestią czasu jest powrót do nauki i spuścizny Sługi Bożego Jana Pawła II. Już dziś możemy zauważyć, że po czasie euforii wywołanej pielgrzymkami Ojca Świętego do Polski, kiedy z entuzjazmem patrzyliśmy na Największego z rodu Słowian, słyszeliśmy Go, ale nie zawsze słuchaliśmy z uwagą tego, co miał nam do powiedzenia; teraz przychodzi czas na pogłębioną refleksję, niejako na zatopienie się w treści papieskiego przekazu. Na podstawie własnej praktyki duszpasterskiej muszę powiedzieć, że również młodzi coraz częściej próbują szukać odpowiedzi na niełatwe pytania, które stawiał Jan Paweł II, a na co nie zawsze wcześniej zwracali uwagę. To samo dotyczy dorosłych. Dobrym znakiem jest również to, że media powoli próbują wracać do słów, jakie Papież wypowiadał przy różnych okazjach, i analizować je w sposób bardziej pogłębiony. Sądzę, że z czasem ten zakres zainteresowania będzie rósł, a nauka Jana Pawła II stanie się aktualna dla wielu przyszłych pokoleń.
Jak najlepiej uczcić pamięć Jana Pawła II?
– Myślę, że pomniki, choć piękne i potrzebne, zwłaszcza dla przyszłych pokoleń, nie powinny być jedynym przykładem czci i szacunku, zresztą mówił o tym także sam Papież. Potrzeba również żywych pomników – dzieł zaczerpniętych z przekazów, opartych na dorobku i myśli Sługi Bożego, które będą służyć ludziom także w przyszłości.
Dziękuję za rozmowę.
