Przyjąłem imię Karol

– Kiedyś nazywałem się Zuq Spanca. Dziś jestem Karol. Na cześć Jana Pawła
II. To dzięki Niemu oraz św. Siostrze Faustynie ocalałem. Tu, w ich ojczyźnie,
nawróciłem się – mówi Albańczyk z Kosowa. – Studiowałem w Belgradzie prawo, ale
głośno domagałem się, by moi rodacy mieli takie same prawa jak Serbowie. Oni
dostawali po 20 tys. dinarów stypendium, a ja zaledwie 200 dinarów. Na trzecim
roku studiów wyrzucono mnie z uczelni z wilczym biletem – kontynuuje swoją
opowieść mężczyzna. W 1974 roku niedoszły adwokat czy sędzia został…
rolnikiem.

W 1991 roku Spanca wybrał się z kolegą samochodem do krewnych, którzy
mieszkali w Turcji. – 27 maja minęliśmy granicę bułgarską koło miejscowości
Keskendil. Jechałem szybko, było ślisko i wpadłem na drzewo – wspomina
Albańczyk. Samochód spadł w przepaść i stanął w płomieniach. Kolega, jako że nie
był przypięty pasami, wypadł z auta. Myślał, że ja nie żyję. Wrócił do Kosowa i
opowiedział moim bliskim, co się stało. Zaczęły się juz nawet przygotowania do
mojego pogrzebu – mówi Zuq Spanca.
– Jednak cudem przeżyłem. Podobno policjanci wyciągnęli mnie z wraku. 48 godzin
byłem nieprzytomny. Pamiętam tylko, jakby ktoś mnie trzymał za rękę i ratował…
– opowiada Albańczyk.
Po długim pobycie w szpitalu mężczyzna wrócił do domu. W 1992 roku został
powołany do wojska serbskiego. – 13 września miałem się zgłosić, żeby walczyć z
Bośniakami. Dla mnie walka ta nie miała sensu. A jakbym nie chciał zabijać, to
Serbowie by mnie zabili. W nocy z 12 na 13 września obudził mnie głos: "Wstawaj,
bo przed tobą długa, ciężka droga!" – dodaje.
I rzeczywiście mężczyzna wstał i… po długiej drodze dotarł do Polski. Pewnego
dnia wszedł do kościoła, gdzie zobaczył obraz Pana Jezusa z podpisem: "Jezu,
ufam Tobie". Rozpłakał się. – To był On! To Jego widziałem, jak mnie trzyma za
rękę po wypadku! – wyznaje.
W Polsce Zuq Spanca ożenił się i na świat przyszły jego dwie córki. Wówczas
przybliżył się do Kościoła katolickiego, choć upłynęło sporo czasu, zanim razem
z żoną podjęli decyzję o przejściu na katolicyzm. Najpierw ochrzcili swoje
dzieci. Okres ten był dla Albańczyka bardzo trudny. Punkt oparcia i źródło siły
stanowiła dla niego postać Jana Pawła II. Poznawał wówczas koleje Jego życia i
nauczanie, dzięki czemu Papież Polak pomógł mu przetrwać kryzys. – 16 czerwca
1996 roku wraz z żoną przyjęliśmy chrzest, Pierwszą Komunię Świętą, a potem
także wzięliśmy ślub kościelny. Wtedy wszystko się we mnie zmieniło. Tak jak
kiedyś byłem gorliwym muzułmaninem, tak stałem się gorliwym katolikiem. To mógł
zrobić tylko Bóg. Na chrzcie i w polskim dowodzie osobistym – na cześć Jana
Pawła II – mam wpisane imię Karol. To na pewno nie był przypadek, że przybyłem
do Polski 16 października – w 14. rocznicę wyboru Jana Pawła II. On mi w tym
pomógł. Dziś jestem szczęśliwym człowiekiem. Dziś wiem – dodaje – że wszystko,
co wydarzyło się w moim życiu, było planem Pana Boga. Ufam Mu – kończy swoje
świadectwo Zuq Spanca – Karol.

 

Małgorzata Pabis

drukuj