Praktyka pod okiem mistrzów


Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu od początku istnienia zapewnia swoim studentom najlepsze praktyki zawodowe w kraju. Jedną z ich form są organizowane cyklicznie Wakacyjne Warsztaty Dziennikarskie. W ubiegłym tygodniu zakończyła się kolejna edycja tych warsztatów.

Przez dwa tygodnie studenci wszystkich specjalności mieli możliwość zdobywania i poprawiania swoich umiejętności zawodowych. Pozwalały na to zajęcia prowadzone w małych grupach z najwybitniejszymi specjalistami z zakresu: kultury słowa, retoryki, dykcji, emisji i impostacji głosu, pracy nad formami wypowiedzi w programach radiowych i telewizyjnych oraz kształtowania własnego wizerunku.

Zajęcia dla każdego

– Warsztaty dziennikarskie wpisały już się na trwałe w życie naszej uczelni – mówi organizator i inicjator warsztatów o. Waldemar Gonczaruk CSsR. – Studenci WSKSiM wiedzą, że zawsze na początku wakacji od szeregu już lat organizowane są takie warsztaty, stąd też cyklicznie w nich uczestniczą. Warsztaty mają kilka stopni. Na pierwszym stopniu są studenci, którzy po raz pierwszy uczestniczą w takiej formie systematycznej pracy. Ale biorą też w nich udział tacy, którzy są na czwartym stopniu. Warsztaty organizowane są dla każdego, kto chce umiejętnie poruszać się w różnych sytuacjach społecznych. Skierowane są zatem nie tylko do przyszłego dziennikarza, ale także do tego, kto występuje przed kamerą, za kamerą, przed mikrofonem, a co za tym idzie – przed audytorium. Słowem, jest to propozycja dla wszystkich studentów i wszystkich osób, które chcą z kulturą, ale i pewną swadą panować nad gestem, słowem, nad swoim ciałem, żeby skoordynować te wszystkie elementy naszego życia, abyśmy bez kompleksów mogli występować zarówno w mikrospołeczeństwach czy też w większych społecznościach. Zajęć jest naprawdę dużo – od typowo dziennikarskich, przez ćwiczenia z wybitnymi aktorami nad prawidłowym oddechem i kształtowaniem własnego wizerunku, po zajęcia z baletu, pozwalające na swobodne zachowanie i pewną naturalność – dodaje o. Waldemar.

Wybitni specjaliści

Lista osób, które dzieliły się swoim bogatym doświadczeniem ze słuchaczami warsztatów dziennikarskich, była doprawdy imponująca. Wspomniane zajęcia z zakresu retoryki prowadził red. Wojciech Gąssowski, twórca radiowej Akademii Umiejętności. Swoim bogatym doświadczeniem z zakresu pracy na antenie radiowej i telewizyjnej dzielił się red. Wojciech Reszczyński – pierwszy prezenter „Teleexpressu”, twórca radia Wawa. Ćwiczenia z dykcji i emisji głosu prowadziły znane aktorki: Marzena Graff-Oszczepalińska, Katarzyna Chrzanowska, Tatiana Sosna-Sarno, Małgorzata Lewińska oraz soliści bydgoskiej Opery Nova: dr Małgorzata Grela, Małgorzata Ratajczak, dr Janusz Ratajczak. Nie brakowało też zajęć z logopedą dr Wiesławą Troszczyńską-Nakonieczną, która cierpliwie uczyła słuchaczy poprawnego wypowiadania samogłosek i spółgłosek. Słuchacze mieli również ciekawe zajęcia z psychologami dr Wiesławą Stefan i Elżbietą Łozińską, które przekazywały im wiedzę m.in. o tym, jak prawidłowo budować zdrowe granice w relacjach osobistych i zawodowych, jak wykształcić w sobie dobre nawyki medialne, co ubiór mówi o nadawcy. Absolutną nowością były zajęcia z baletu, które prowadziły panie: Marta Kowalczuk – I solistka baletu Opera Nova, oraz Sandra Kruk – koryfejka Opery Nova.
Praca w mniejszych grupach pozwalała na indywidualne spotkanie studentów z prawdziwymi mistrzami słowa, którzy wytrwale korygowali niedoskonałości słuchaczy. Swoimi wrażeniami chętnie podzielił się na antenie Telewizji Trwam red. Wojciech Gąssowski:
– Jestem po maratonie, ciężka prac a, którą można porównać do urobku węgla. Nie jest to tylko spotkanie typu towarzyskiego, ale ciężka praca. W mojej sytuacji obróbka tekstu, obróbka słowa. Okazuje się, że retoryka – przynajmniej ja ją tak pojmuję i chyba moi studenci już także – to nie jest sztuka, którą ludzie kojarzą z jakimś pięknym występem krasomówczym, nie! Piękny występ krasomówczy bywa od czasu do czasu, jakaś piękna laudacja uroczysta, a retoryka to codzienność. Mam nadzieję, że ta moja skromna praca pomoże słuchaczom w pisaniu podania do gazowni czy elektrowni, które musi mieć swoją konstrukcję, bo inaczej nie będzie skuteczne. Pomoże im w negocjacjach, w rozmowach, w podaniu mądrze sformułowanym do rektora i które będzie o coś zabiegać. W końcu, w rozmowie, w rozmowie kameralnej, w przekonywaniu kogoś do czegoś dobrego – bo jeśli do złego, to nie ma retoryki! Fundamentem retoryki, sprawiającym, że jest ona rzeczywiście prawdziwa, a nie manipulowana – jest godziwość. Staramy się nawzajem przekonać, że nowoczesna retoryka, osadzona tu, na tej ziemi, w naszych warunkach, trudnych, bardzo trudnych, pomaga w redagowaniu tekstu, czyli nie tylko w występach publicznych, ale w pracy licencjackiej, magisterskiej, doktoranckiej, habilitacyjnej itd. Co to bowiem jest kompozycja? Retoryka to ta wspaniała dziedzina, w której obowiązuje porządek, ład, bo bez ładu jest bezład, jest chaos – jak się porozumieć w chaosie? A zatem cudowna, subtelna, narosła od dwóch tysięcy pięciuset lat dyscyplina, zapomniana niejednokrotnie na uczelniach. Wiemy, co można zrobić z retoryki, co zrobił Goebbels, Hitler, Stalin, czym się posługiwał – to nie była retoryka! To była zgwałcona dyscyplina ku złemu celowi. My musimy zawsze pamiętać o fundamencie, o wspaniałym dorobku podobnym do antycznego akweduktu, który działał bardzo dokładnie, bardzo precyzyjnie. Nie ma reguły: „mów tak, bo źle”, „mów tak, bo lepiej” – my pracujemy nad instrumentami. Przecież retoryka ma ideę propagare, która zwichnięta została przez nasze skojarzenia – propaganda brzmi brzydko, agitare też brzmi brzydko, a przecież agitare było normalnym sposobem zachęcania do dobrego – „szybko spieszcie się, bo czas mija, musimy coś załatwić” – to było agitare. Czym stało się agitare – wiemy. Musimy być czujni na zakresy pojęciowe. Każde słowo waży, musimy uważać, żeby nie przepłynęło w inne pojęcie – propaganda nas denerwuje – a cóż to jest propaganda? Krzewienie winorośli, zaszczepianie nowego pędu ku dobremu. A więc my właśnie rozmawiamy. Chciałbym wspomnieć o jeszcze jednej sprawie, otóż narzuca mi się sympatyczny, rodzinny, miły nastrój – przecież my na przerwach wychodzimy i dalej rozmawiamy, bo ktoś przyszedł z problemem do mnie, a ja próbuję mu odpowiedzieć. O czym to świadczy? O jakiejś grupie spójnej. Tu jest spójność, widać, że jest to spójność. Tej spójności w wielu uczelniach nie ma – rozbiegają się studenci jak ptacy – mówiąc staropolszczyzną, bo mają swoje sprawy, i już ich nie ma. A studentów WSKSiM mogę spotkać w różnych sytuacjach.

Casting na zakończenie

Mimo że zajęcia odbywały się praktycznie przez całe dnie, i to w okresie studenckich wakacji, nie brakowało zainteresowania nimi ze strony studentów WSKSiM dostrzegających ogromną szansę, jaką te warsztaty im stwarzają.
– Uczestniczę już po raz trzeci w warsztatach dziennikarskich – mówi Agnieszka Dąbrowska, studentka I roku studiów uzupełniających magisterskich. – Tu ćwiczymy umiejętność logicznego budowania zdań, prawidłowej intonacji i impostacji głosu, tak byśmy byli zawsze dobrze zrozumiani. Świadomość, że jestem dobrze zrozumiana, sprawia, że pozbyłam się stresu, nabrałam odwagi do swobodnego wypowiadania się. Same zaś zajęcia są bardzo ciekawe i urozmaicone, dzięki czemu z prawdziwą przyjemnością się w nich uczestniczy.
Warto dodać, że warsztaty zakończył egzamin weryfikacyjny i casting wskazujący dalsze możliwości i kierunki kształcenia umiejętności przed mikrofonem i kamerą.


Mirosław Politowski
drukuj