Pragmatyzm zamiast interesu narodowego
Katedra Teorii Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa Uniwersytetu
Łódzkiego
Zwycięstwo PO w wyborach i jej zdolność do stworzenia większościowej koalicji
rządowej z PSL w nowym Sejmie pozwalają na wyciągnięcie kilku wniosków co do
przyszłej polityki zagranicznej nowego-starego rządu. Jej główne wektory zostaną
utrzymane. Możemy też śmiało założyć, że Radosław Sikorski, już ogłaszany jako
"pewniak" co do zachowania teki ministra, utrzyma swój urząd w nowym-starym
gabinecie.
Kurs na opcję europejską
Polska będzie dystansowała się od Stanów Zjednoczonych (które zresztą same nie
angażują się obecnie intensywniej w naszym regionie) i wybierała opcję
"europejską", czyli faktycznie niemiecko-francuską. Należy oczekiwać, że
Rzeczpospolita będzie redukowała swoje zaangażowanie wojskowe w misjach
zagranicznych u boku USA i NATO (Afganistan), a być może zupełnie się z nich
wycofa. Będzie też wspierała inicjatywy niemieckie na forum międzynarodowym (UE,
polityka wschodnia, bałkańska, stosunek do USA, kwestii palestyńskiej i
rewolucji arabskich) i unikała sporów z Berlinem czy Moskwą. Polska pozostanie
bierna wobec współpracy wojskowej Niemiec (budowa przez Rheinmetall, nasyconego
techniką Bundeswehry, centrum szkoleniowego dla armii w Mulino pod Nowogrodem
Niżnym) i Francji (sprzedaż okrętów desantowych Mistral) z Rosją. Nie zainicjuje
akcji protestu w tej sprawie na forum NATO i UE. Jest natomiast zagadką, czy
sprzeciw rządu krajowego Brandenburgii wobec planów budowy elektrowni jądrowej w
Polsce otworzy spór polsko-niemiecki na tym tle i czy rząd PO – PSL zdecyduje
się weń wejść, czy ustąpi.
Sztandarowym projektem polskiej polityki wschodniej pozostanie więdnące z braku
pieniędzy i atrakcyjnej oferty politycznej Partnerstwo Wschodnie. Swego czasu
była to inicjatywa pożyteczna, pozwalająca na marginalizację niekorzystnej dla
Polski Synergii Czarnomorskiej (z której Rzeczpospolita była wykluczona).
Przypominała Europie o Białorusi i polepszała obraz Polski w Brukseli. Osiągnęła
już jednak szczyt swoich możliwości i obecnie nabrała charakteru
rytualno-teatralnego. Mimo to będzie ukazywana polskiej opinii publicznej jako
świadectwo "współkształtowania przez Polskę unijnej polityki wschodniej".
Nadchodzące załamanie się dyktatury na Białorusi zaskoczy polski rząd i
pozostanie on wobec jego skutków bezradny, oddając inicjatywę Moskwie.
Nierozwiązany pozostanie problem podejścia do portu w Świnoujściu, utrudnionego
przez Gazociąg Północny, czy infrastrukturalnego (poprzez przekopanie kanału
przez Mierzeję Wiślaną), a nie jedynie traktatowego (tzn. możliwego w każdej
chwili do uchylenia) odblokowania żeglugi międzynarodowej przez Cieśninę
Pilawską i Zalew Wiślany (zamykanych przez Rosję według uznania). Polska będzie
promować objęcie obwodu kaliningradzkiego małym ruchem transgranicznym, łamiąc
zasadę, iż paszport rosyjski nie powinien być atrakcyjniejszym dokumentem
podróżowania po UE od paszportu ukraińskiego, białoruskiego, gruzińskiego czy
mołdawskiego.
Polonia zlekceważona
Wyzwaniem dla dyplomacji polskiej będzie los umowy stowarzyszeniowej UE –
Ukraina i związanej z nią strefy wolnego handlu. Polska słusznie nawołuje, by
zgodnie z apelem samej Julii Tymoszenko jej skazania nie wykorzystywać jako
pretekstu do zawieszenia porozumienia z Kijowem w obu wymienionych sprawach.
Opór przeciw otwieraniu się UE na Ukrainę jest jednak w krajach starej Unii tak
duży, a uwięzienie byłej premier stanowi tak głębokie naruszenie norm
europejskich, że Warszawa może znaleźć się pod presją Berlina i Paryża i
przegrać tę grę. Jest to dobra okazja dla opozycji, by zademonstrować
ponadpartyjność polityki zagranicznej państwa na strategicznie ważnym kierunku
ukraińskim i udzielić rządowi manifestacyjnego poparcia w tej kwestii.
Odtrącenie Ukrainy, mimo – uznajmy to otwarcie – poważnego powodu, który nie
jest tylko pretekstem, byłoby jednak popchnięciem jej w kierunku Rosji.
Pozycja Polski w UE będzie ulegać dalszej marginalizacji. Najważniejsze decyzje
będą zapadać bez udziału Rzeczypospolitej w nieformalnych gremiach
(niemiecko-francuskich), a nam będą przekazywane "do wykonania". Rząd nie będzie
w stanie przykryć tej rzeczywistości "sukcesami" w wymiarze personalnym – tzn.
ukazywaniem jako triumfów polityki państwowej faktu obejmowania przez Polaków
prominentnych, choć głównie honorowych, stanowisk w UE (Jerzy Buzek z końcem
roku przestanie przewodniczyć Parlamentowi Europejskiemu). Proces ten pozostanie
jednak niedostrzeżony przez opinię publiczną w kraju, słabo zorientowaną w
realiach międzynarodowych.
Będzie narastać spór z Litwą na tle sytuacji mniejszości polskiej na
Wileńszczyźnie. Rząd PO – PSL wyraźnie hierarchizuje państwa i prowadzi politykę
ustępstw wobec mocarstw, a twardą lub lekceważącą wobec słabszych partnerów
(państw bałtyckich, Gruzji, Węgier, Rumunii). Spór z Litwą paraliżować będzie
zdolność współdziałania Polski z państwami bałtyckimi w zakresie budowy wspólnej
elektrowni jądrowej w Visaginie, mostu energetycznego uwalniającego Litwę, Łotwę
i Estonię od uzależnienia od rosyjskich sieci przesyłowych oraz wykluczy projekt
gazociągu ze Świnoujścia na Litwę. Wszystkie te inwestycje czyniłyby z Polski
gwaranta litewskiej niezależności energetycznej od Rosji i dawałyby w ręce
Warszawy skuteczny instrument perswazyjny, użyteczny także w odniesieniu do
kwestii praw litewskich Polaków. Rezygnacja z nich i pogłębienie sporu z Wilnem
być może staną się tłem dla próby zaangażowania Polski w rosyjski projekt
elektrowni jądrowej pod Królewcem, zwiększającej dominację Moskwy w branży
energetycznej w regionie. W sporach z Litwą o status polskiej mniejszości rząd
ograniczy się do retoryki. Za słowami nie pójdą czyny. Nie będzie wydatnego
zwiększenia dofinansowania szkół polskich na Wileńszczyźnie w skali, która
zdeklasowałaby poziom wyposażenia szkół litewskich i dała placówkom polskim
przewagę atrakcyjności w konkurowaniu o uczniów. Nie będzie także nakładów
finansowych na zbudowanie silnej pozycji mediów polskich na Litwie na wzór tej,
jaką posiadają media rosyjskie. Działania ograniczą się do "robienia wrażenia"
twardej obrony polskich praw. Opinia publiczna tak w Polsce, jak i na
Wileńszczyźnie da się uwieść i uwierzy w tę grę. W realiach życia Polaków na
Litwie nic to nie zmieni.
Spór o prawa mniejszości polskiej w Niemczech powinien być zlikwidowany.
Wyborcze decyzje Polonii niemieckiej (niska frekwencja i poparcie dla PO)
świadczą o tym, że kwestia przywrócenia mieszkającym w Niemczech Polakom statusu
prawnego mniejszości narodowej jest dla tej społeczności nieistotna. Jest ona
zadowolona z obecnego stanu relacji polsko-niemieckich. Rząd zapewne wyciągnie z
tego wnioski i zrezygnuje z promowania trudnej i nierokującej nadziei na szybki
sukces, a politycznie niezręcznej dla niego sprawy.
Biznes z Rosją
Obecność PSL (Waldemara Pawlaka) w rządzie będzie skutkowała podtrzymaniem
niekorzystnej dla Polski umowy na dostawy gazu z Rosji i dalszym propagowaniem
wobec polskiej opinii publicznej mitu wielkiego i chłonnego (szczególnie dla
produktów rolnych) rynku rosyjskiego. Mit ten będzie prezentowany jako baza
rozwoju "pragmatycznych" relacji z Rosją. ("Z Rosją należy handlować, a nie
wchodzić w spory, bo to szkodzi naszemu biznesowi"). Rynek to nie terytorium ani
liczba ludności, lecz siła nabywcza i koszty dystrybucji (transportu towarów).
Rozległa i skorumpowana Rosja (łapówki plus wysokie koszty przewozów na duże
odległości), z dużą liczbą biednych obywateli (niska siła nabywcza), jest
gorszym rynkiem dla polskich towarów (eksport z Polski – 5,031 mld USD w 2010
r.) niż niewielkie, ale stosunkowo bogate Czechy (7,202 mld USD w 2010 r.). Mimo
to wycofanie się Polski z poparcia dla Gruzji, Estonii czy Ukrainy w ich sporach
z Rosją motywowane będzie właśnie "pragmatycznym", czyli biznesowym podejściem
do polityki zagranicznej. Propaganda ta będzie wobec polskiej opinii publicznej
skuteczna.
W debacie wewnątrzpolskiej na temat polityki zagranicznej rząd będzie starał się
przedstawić opozycję jako ugrupowanie motywowane fobiami historycznymi (Katyń,
Steinbach) i przywiązane do kwestii "symbolicznych" (Smoleńsk) jako rzekomo
szkodzących "pragmatycznym". Zadaniem opozycji będzie złamanie tej narracji i
punktowanie rządu w zakresie bieżącej problematyki.
Dr Przemysław Żurawski vel Grajewski
