Pożegnanie z żarówką
Rozporządzenie Komisji Europejskiej o wycofaniu z obrotu tradycyjnej
żarówki nadwyręży kieszeń konsumentów
Po 100- i 75-watowych żarówkach, z którymi musieliśmy się pożegnać w poprzednich
latach, od wczoraj w całej Unii Europejskiej obowiązuje już zakaz wprowadzania
do obrotu tzw. sześćdziesiątek. Za rok o tej samej porze producenci żarówek będą
zmuszeni do zaprzestania produkcji także 40- i 25-watówek. Tymczasem wraz z
wycofywaniem tradycyjnych żarówek producenci oświetlenia informują o podnoszeniu
cen żarówek energooszczędnych średnio o 25 procent.
W myśl przyjętego przez Komisję Europejską rozporządzenia od 1 września sklepy w
całej Unii Europejskiej nie mogą już zamawiać żarówek o mocy 60 W. Nie oznacza
to jednak, że nie będziemy ich mogli już zakupić, gdyż zakaz dotyczy
wprowadzania do obrotu, nie zaś sprzedaży tych będących na stanie sklepów.
Klienci mogą się więc jeszcze zaopatrzyć w tradycyjne "sześćdziesiątki", które
znajdują się w sklepowych magazynach. A tych – jak podkreślają sprzedawcy – mają
jeszcze w magazynach duże zapasy. Liczą jednak na szybką ich sprzedaż, gdyż
tradycyjna żarówka jest nie tylko znacznie tańsza od energooszczędnych (za
żarową zapłacimy około 1,50 zł, podczas gdy koszt ich nowych zamienników
oscyluje w chwili obecnej wokół 25 zł). Ponadto zdaniem większości użytkowników
światło żarówek tradycyjnych jest bardziej przyjazne. Jak podkreślają bowiem
przeciwnicy alternatywnych żarówek energooszczędnych, wydzielane przez nie
światło i towarzyszące temu tzw. bzyczenie jest w dłuższej perspektywie o wiele
bardziej męczące dla człowieka i u osób podatnych może wywoływać migreny.
Kolejną wadą żarówek energooszczędnych są znajdujące się w nich związki
szkodliwe dla zdrowia, w tym głównie rtęć. Inna sprawa to znacznie dłuższy czas
nagrzewania się tych żarówek, co sprawia duży kłopot np. w miejscach, w których
lampy świecą się krótko, jak chociażby na klatkach schodowych. W przypadkach
częstego włączania i wyłączania żarówki energooszczędne wypadają o wiele gorzej
niż tradycyjne. Do tego dochodzi również wysoki koszt ich utylizacji (za
wyrzucanie wprost do śmietnika przewidziane są wysokie kary pieniężne).
Jest drogo, będzie drożej
Przewi dywania sprzedawców mogą okazać się jak najbardziej trafne, zwłaszcza że
wraz z wejściem w kolejny etap wycofywania tradycyjnych żarówek producenci
oświetlenia zapowiadają podniesienie cen i tak już szalenie drogich żarówek
energooszczędnych. Niemiecki producent – firma Osram, podkreśla, że planuje
podwyżki swoich produktów o mniej więcej 25 procent. Podobne deklaracje płyną ze
strony holenderskiego Philipsa, który mówi o 20-25-procentowym wzroście cen.
Obie firmy zaprzeczają, jakoby podwyżki te miały związek z wycofywaniem żarówek
energochłonnych, twierdząc, iż chodzi jedynie o wzrost cen surowców do ich
produkcji.
W efekcie przyjętego w marcu 2009 roku przez KE rozporządzenia nakazującego
stopniowe całkowite wycofanie z użytku żarówek wolframowych od 1 września 2012
roku wycofane zostaną żarówki o mocy poniżej 60 watów, a w 2016 roku także lampy
halogenowe klasy C. Komisja szacuje, że około 2020 roku kraje Unii Europejskiej
znacznie ograniczą w ten sposób emisję gazów cieplarnianych oraz zaoszczędzą
rocznie około 12,5 proc. zużywanej obecnie elektryczności, co ma odpowiadać
zużyciu energii elektrycznej około 11 mln gospodarstw domowych. Przeciwnicy
energożarówek podkreślają jednak, że nie tyle chodzi tu o oszczędność, ile o
duże pieniądze dla koncernów produkujących żarówki energooszczędne, które
niezwykle intensywnie wspierają unijną akcję.
Marta Ziarnik
