Potrzebni są ci, którzy modlą się za Ojczyznę

Dziś przypada druga rocznica beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki.
Trudno zapomnieć o postaci kapłana, który został bestialsko zamordowany za to,
że chciał być wierny miłości do Boga i ludzi.

Dwa lata temu na obraz męczennika spoglądały wśród czerwonych róż rzesze Polaków
dziękujących Bogu za jego życie, nauczanie i chwalebną śmierć. Już wtedy
zadawaliśmy sobie pytanie, co jest najważniejsze w duchowej spuściźnie ks.
Jerzego? I powtarzaliśmy – niczym testament – "Nie daj się zwyciężyć złu, lecz
zło dobrem zwyciężaj". Świadkami beatyfikacji było wielu uczestników Mszy św. za
Ojczyznę w kościele na warszawskim Żoliborzu. Gromadziła rzesze wiernych. O tym,
jak ważna była modlitwa za Ojczyznę pod przewodnictwem ks. Jerzego, świadczy
list Elżbiety, jednej z jej uczestniczek: "Tęsknię za tą Mszą Świętą, by
dołączyć się do modlitewnego chóru złączonego z Ofiarą Chrystusa moją modlitwą,
może nie najlepszą, ale płynącą z głębi serca, po to, by siła tego chóru wzrosła
o jedną maleńką kropelkę. Bo może właśnie tej kropelki brakuje do pełni kielicha
naszych narodowych modlitw i ofiar, które uproszą Boże miłosierdzie o upragniony
pokój i zgodę w naszej Ojczyźnie, męstwo i wytrwałość dla cierpiących,
prześladowanych, skrzywdzonych oraz łaskę nawrócenia dla błądzących. A wierzę,
że moja słaba modlitwa tu, na tej Mszy Świętej, nabiera wartości nieskończonej,
gdyż jest ściśle złączona z modlitwą Chrystusa, bo zapewnił mnie o tym On sam:
"(…) gdzie jest dwóch lub trzech zgromadzonych w imię moje, tam Ja jestem
wśród nich". A na tej Mszy Świętej jest nas nie dwóch, trzech, ale setki,
tysiące, które zgromadziła miłość Chrystusa i Ojczyzny. A więc jest Chrystus z
nami jeszcze przed konsekracją i modli się, i błaga za nami i z nami. Naszymi
słowami, poezją, pieśnią, podniesionym w górę krzyżem czy ręką błaga o
miłosierdzie dla naszej Ojczyzny" ("Pod adresem księdza Jerzego", Wydawnictwo
Sióstr Loretanek, Warszawa 2010, s. 61).

Miłość do Ojczyzny dzisiaj
Naszym obowiązkiem jest przede wszystkim pielęgnowanie pamięci. To bardzo ważne
zadanie zwłaszcza wtedy, gdy widzimy, jak wielu – swoich i obcych – próbuje
zniekształcać naszą historię. W imię fałszywie rozumianego pojednania oraz
otwarcia na świat chcą pozbawić nas blasku naszych zwycięstw i oskarżają o
niepopełnione zbrodnie. Naszym obowiązkiem jest troska o ducha narodowego. O to,
aby nie zatruwały go grzechy narodowe, za które nieraz surowo pokutowaliśmy.
Wśród tych grzechów najcięższe to: pijaństwo, niezgoda, służalczość obcym
mocarstwom, brak odpowiedzialności za dziedzictwo narodowe. Trzeba wyzbyć się
grzechu pijaństwa, który prowadzi do degeneracji całych rodzin, zwłaszcza
młodego pokolenia. Jest źródłem biedy materialnej i duchowej. Trzeba z większym
niż dotychczas zaangażowaniem popierać abstynencję od alkoholu. Innym naszym
grzechem narodowym jest służalczość wobec obcych i wierne służenie ich interesom
za marne grosze. I dziś powtarza się grzech judaszowy – wyrzekania się Ojczyzny
i dbania o interesy innych państw. Jego przejawem jest polityka gospodarcza,
która nie chroni rodzimego rynku pracy i zezwala na to, aby duże pieniądze
wypływały z kraju. Iluż obcych wzbogaciło się naszym kosztem? Potrzeba nam nowej
solidarności społecznej: troski o wspólne dobro. Nie może nam być obojętny los
najsłabszych grup społecznych, zwłaszcza osób starszych, samotnych,
niepełnosprawnych i chorych. Musimy zatroszczyć się o rodziny wielodzietne,
borykające się z bezrobociem lub trudnościami mieszkaniowymi.

Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek indziej musimy walczyć o prawdziwą wolność
ducha. Musimy pielęgnować obyczaje ojczyste, troszczyć się o poszanowanie zasad
wiary i moralności chrześcijańskiej. Dlatego trzeba, abyśmy odrzucali
bezsensowne i szkodliwe wizje małżeństwa i rodziny, życia społecznego,
libertyńskie pojęcie wolności, które prowadzą do degradacji naszej osobistej i
narodowej godności. Nie możemy pozwolić na to, aby zniszczone zostało poczucie
miłości i sprawiedliwości społecznej. W tym wszystkim, co robimy dla Ojczyzny,
musi być obecny Bóg, Władca ludów i narodów. Ten, który prowadzi historię swoimi
drogami – podnosi z upadku i wspiera zwycięstwa. Potrzeba nowej modlitwy i
ofiary z naszej strony, tym większej, im większe wydają się zagrożenia i
trudności. Jak niegdyś, tak i dziś, potrzebne są Polsce dusze, które się modlą.
Potrzebni są również ci, którzy podejmą pokutę i umartwienie w jej intencji.
Zrozumiał tę potrzebę ks. Jerzy i organizował Msze św. za Ojczyznę. Rozumiejmy
ją także my.

Ks. Zbigniew Sobolewski

drukuj