Pomnik, który ma zniknąć
Jedyny w Warszawie pomnik, który demaskuje sowiecką zbrodnię ludobójstwa
na polskich oficerach, ma zniknąć ze skweru przy placu Zamkowym, u zbiegu ulic
Senatorskiej i Podwale. Pomnik poświęcony "Pamięci Oficerów Wojska Polskiego
zamordowanych przez komunistyczny totalitaryzm sowiecki na całym obszarze
Imperium Zła po 17 września 1939 roku" stoi od maja 1998 roku na skwerze, który
w ramach reprywatyzacji władze Warszawy oddały właśnie prywatnemu właścicielowi.
Ten, powołując się na zapisy aktu notarialnego, oczekuje uprzątnięcia terenu,
czytaj: usunięcia pomnika, do 28 lutego 2012 roku.
Skromny głaz z płytą stylizowaną na drzwi kibitki, jak już wcześniej
zaznaczyłem, jest jedynym upamiętnieniem zbrodni katyńskiej w miejscu publicznym
w stolicy. Pozostałe znajdują się na cmentarzach lub w kościołach, bo tylko tam
mogły się pojawić przed 1989 rokiem. Zdziwienie budzi fakt, że w warunkach
wolności i niepodległości Warszawa, stolica Polski, doczekała się pomnika
katyńskiego w miejscu publicznym dopiero w 1998 roku, i to z wyłącznej
inicjatywy i za pieniądze osób prywatnych z Polski i Polonii amerykańskiej.
Pomnik stanął przede wszystkim dzięki zaangażowaniu i poświęceniu płk. Ryszarda
Kuklińskiego, jego ówczesnego pełnomocnika Józefa Szaniawskiego oraz Stefana
Melaka, prezesa Komitetu Katyńskiego. Rola Stefana była kluczowa, bo to on
wydeptał wszystkie możliwe ścieżki biurokratyczne, przełamując niechęć, opór i
obojętność urzędników. Co najważniejsze, to on uzyskał zgodę pani Beaty
Tyszkiewicz, prezes Fundacji Kultury Polskiej, na ustawienie pomnika na skwerze
przy placu Zamkowym, co było konieczne, gdyż skwer w tym czasie był przez tę
fundację dzierżawiony.
Brałem udział w przygotowaniach i budowie tego pomnika. Jest to jedno z
najważniejszych moich doświadczeń życiowych, obok konspiracyjnej akcji
postawienia pomnika katyńskiego na Powązkach Wojskowych 31 lipca 1981 roku. Głaz
narzutowy, będący głównym elementem tego monumentu, przyjechał na plac Zamkowy
spod Białobrzegów nad Pilicą jako darowizna Leona i Romana Barszczów, przyjaciół
Stefana i płk. Ryszarda Kuklińskiego. Autorem projektu, wykonawcą płyty z
inskrypcją oraz wizerunku postrzelonego orła z czapki oficerskiej jest znany
rzeźbiarz Andrzej Renes, autor wielu ważnych dzieł, z których wymienię
warszawskie pomniki Prymasa Tysiąclecia, Stefana kardynała Wyszyńskiego na
Krakowskim Przedmieściu i księdza majora Ignacego Skorupki przed katedrą praską
przy al. Solidarności.
Pomnik katyński, wkomponowany w otoczenie placu Zamkowego, czyli jednego z
najważniejszych miejsc w Warszawie, tłumnie odwiedzanego przez mieszkańców i
turystów z Polski i zagranicy, od 13 lat głosi prawdę o sowieckim ludobójstwie
dokonanym na polskich oficerach i powinien tam pozostać. Nie wyobrażam sobie,
aby mógł po prostu zniknąć, przestawiony z dala od miejsca, gdzie dzisiaj
jeszcze można go zobaczyć, zatrzymać się i zmówić modlitwę za ofiary sowieckich
zbrodni.
Andrzej Melak
Autor jest przewodniczącym Komitetu Katyńskiego i Kręgu Pamięci Narodowej.
