Po raz drugi narodziła się solidarność

Ks. bp Stanisław Napierała, ordynariusz kaliski:

W miarę upływu czasu widać, że ta wielka tragedia, która nas zaskoczyła,
zaczyna obracać się ku dobremu. To dobro widzę w tym, że w Polakach odezwał się
patriotyzm, miłość Ojczyzny. Odżyło to, co było codziennością w życiu Narodu,
państwa, a co nie było dobre – kłótnie, spory, podczas których nie przebierano w
środkach – naraz się uspokoiło. Ta tragedia jakby je zdmuchnęła, sięgnęliśmy do
głębi. Poczuliśmy naszą Ojczyznę, miłość do niej. Poczuliśmy solidarność.
Wszystkich, którzy zginęli, objęliśmy uczuciem żalu. Jesteśmy znowu razem.

Niektórzy mówią, że po raz drugi narodziła się solidarność.
Wielu
uprzytomniło sobie także nagle, że nie można żyć bez Boga. W tych dniach
modlitwa stała się tym, co odejmowało nam nasze łzy i wyrażało nasz ból.
Człowiekowi nie wystarczają tylko słowa i pytania. Potrzebuje modlitwy, a
modlitwa to zwrócenie się do Boga. A teraz wszyscy się modlimy i to znowu jest
wielkie dobro, bo w ostatnim czasie Bóg usuwany był z naszego życia. Mówiono
nam, że owszem, możemy się modlić, możemy wierzyć, ale tylko prywatnie – a tak
nie może być. Człowiek musi wyrażać swoją wiarę w Boga. Teraz widać obecność
Boga w Polsce i to jest bardzo dobre. Bo przecież bez Boga nie da się
wytłumaczyć świata, Jego praw, a cóż mówić o sensie istnienia człowieka, o jego
celu ostatecznym? Czym jest wolność bez Boga? Jakie uzasadnienie mają normy
moralne? Powiedzmy to szczerze: bez Boga są tylko słowa, ale nie mają one
obiektywnej wartości. Bez Boga wolność staje się samowolą i trzeba bać się
człowieka, który żyje samowolą. Wolność odarta z odpowiedzialności i prawdy
staje się wynaturzeniem i zagrożeniem. Widzimy to choćby w historii.
To
bolesne wydarzenie, jakim była katastrofa prezydenckiego samolotu, zaczyna
wydawać owoce, wskazywać kierunek ku odnowie. Każe nam zmartwychwstawać. To
jakby apel o rozpoczęcie na nowo, o to, byśmy zmartwychwstali w łasce
miłosierdzia Bożego.

not. MP

drukuj