Palikot zadaje ból moim dzieciom

Z Beatą Gosiewską, żoną tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej
Przemysława Gosiewskiego, rozmawia Anna Ambroziak

W jaki sposób do Pani synka dotarła wiadomość o słowach wiceszefa klubu
Platformy?

– Moje dziecko odebrało to dosłownie. Dzieci bardzo przeżywają śmierć ojca.
Starałam się je chronić przed tego typu wypowiedziami. Ale korzystają one z
internetu, potrafią czytać. O tych słowach dowiedziały się w trakcie pewnej
rozmowy, kiedy ktoś ze znajomych powiedział, że w internecie czytał informację o
tym, że mój zmarły tragicznie mąż żyje. Wtedy moje dziecko zaczęło stratę ojca
przeżywać na nowo. Rozumiem, iż Palikot zrobił to złośliwie. Ale ciężko jest
wytłumaczyć dziewięcioletniemu dziecku, że są ludzie na tyle podli. To jest
bestialstwo ze strony Palikota, który nie zna żadnych wartości, nie posiada
chyba żadnych uczuć – moje dzieci na takich "dowcipach" się nie znają.
Najwidoczniej znalazł on sobie małych przeciwników, jakimi są dzieci. To nie
jest godne posła na Sejm.

Komisja Etyki Poselskiej ukarała Palikota naganą – chodziło tu o słowa
wypowiedziane przez polityka PO na temat prezydenta Lecha Kaczyńskiego… Czy
jest to współmierne do przeżywanej przez rodziny tragedii?

– To upomnienie wobec cierpień tych wszystkich, którzy stracili swoich bliskich,
a którym ten człowiek uwłacza, jest śmieszne. To jakby dopinguje go do dalszego
bestialskiego działania. Palikot nie działa sam, wspierają go jego rządzący
przyjaciele, o czym świadczy fakt braku zdecydowanych reakcji ze strony PO, np.
usunięcia z partii. Jak ten człowiek śmie mówić, że chce być w zespole
parlamentarnym, który ma pracować nad wyjaśnieniem okoliczności katastrofy…!
Żądamy prawdy o tragedii smoleńskiej, a władza usiłuje z nami o katastrofie
smoleńskiej rozmawiać językiem Palikota, to niedopuszczalne.
Za śmierć naszych bliskich odpowiedzialność ponoszą rządzący i zrobią wszystko,
aby jej uniknąć. Zamiast wiarygodnych informacji, które po tragedii smoleńskiej
obiecał premier Tusk, władza szczuje nas Palikotem, aby odwrócić uwagę od ciągle
niewyjaśnionych przyczyn katastrofy.
Odbieramy to jako kolejny policzek ze strony rządzących zamiast prawdy. Palikot
mówi to, czego nie wypada powiedzieć jego rządzącym kolegom.

Dziękuję za rozmowę.

Prof. Urszula Dudziak, psycholog z Instytutu Nauk o Rodzinie Katolickiego
Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II:

Wiele wypowiedzi Palikota – mówiąc najłagodniej – to wypowiedzi niedelikatne,
które ranią. Potrzebne jest wyczucie i pewien takt w wystąpieniach publicznych.
Ta katastrofa była szczególnie bolesna – wiele rodzin nagle, niespodziewanie
straciło swoich bliskich. To sytuacja szczególnie trudna – i my powinniśmy to
uwzględnić. Ponadto w polskiej obyczajowości przyjęte jest, by zachować
szczególną delikatność, jeśli chodzi o ludzi zmarłych. Sam fakt śmierci wymaga
szczególnej delikatności, tak samo przeżywanie żałoby przez ich bliskich.
Przeżycia każdego człowieka związane ze śmiercią najbliższych wymagają ogromnego
szacunku, ogromnego taktu i zrozumienia. Należy pamiętać też, że bywają ludzie
bardziej lub mniej wrażliwi. Dlatego osoby wypowiadające się, zwłaszcza na
arenie publicznej, powinny ważyć słowa oraz mieć większą wrażliwość na krzywdę
drugiego człowieka. Takiej delikatności należy wymagać zwłaszcza od osób
sprawujących funkcje publiczne. Oni powinni stanowić wzór dla społeczeństwa,
ponieważ każde odstępstwo od tej reguły niesie ze sobą negatywny przykład dla
innych. Dlatego takie osoby jak politycy powinni stawiać sobie większe
wymagania. W końcu zostali obdarzeni zaufaniem społecznym.
Słowa ranią najboleśniej. W psychologii mówi się o agresji słownej. Dlatego
powinniśmy zwracać uwagę, co i jak mówimy, powinniśmy cenzurować swoje słowa.
Ponieważ "słowo, choć nie z głazu, może rozbić kości". To aforyzm jakże aktualny
i prawdziwy. Słowa mogą być krzywdzące i miażdżące, mogą rodzić długotrwałe
problemy, zwłaszcza u dzieci, które nie są jeszcze dojrzałe emocjonalnie i pewne
sprawy przyjmują bezpośrednio i wprost. Jeżeli dziecko widzi pewne zdarzenie
jako problem, jako coś stresującego i traumatycznego, dorosły powinien wykazać
się tu szczególną wrażliwością i wierzyć, że dziecko tak właśnie to przeżywa.
Dzieci myślą swoimi kategoriami i postrzegają świat inaczej aniżeli ludzie
dorośli.

not. Amb

drukuj