Obudź się, Polsko!
Tym razem atak pochodzi z samego centrum
– to jest z Parlamentu Europejskiego. W rezolucji podjętej 15 czerwca 2006
r. PE potępia Polskę za "ogólny wzrost
nietolerancji powodowanej rasizmem, ksenofobią, antysemityzmem i homofobią",
przy czym imiennie zostały zaatakowane Radio Maryja i Liga Polskich Rodzin.
Trzeba uczciwie powiedzieć, że oskarżenia zawarte w rezolucji opierają się
albo na ignorancji
(to jest zarówno na nieznajomości faktów, jak i błędnym rozumieniu stosowanych
terminów), albo są zaplanowaną akcją oczerniania Polski z tego powodu, że nie
podoba się socjalistycznej i liberalnej Europie oraz jej żydowsko-masońskim
salonom. Polska jest atakowana, ponieważ jeszcze wierzy w Pana Boga i w Kościół
katolicki,
który jest posłany z orędziem ewangelicznym do wszystkich narodów.
Europa strofuje…
Kiedy zastanawiam się nad treścią oskarżeń kierowanych przeciw Polsce, zdumiewa
mnie bezczelność i głupota w stawianiu tego rodzaju zarzutów przez ciało
polityczne, które z zimną krwią, a nawet z satysfakcją aprobuje jawne gwałcenie
praw człowieka i praw całych narodów, którym się narzuca zbrodnie aborcji,
eksperymenty na embrionach, eutanazję, rozwiązłość wszelkiego rodzaju, pedofilię,
zboczenia uderzające w same fundamenty życia rodzinnego, czyli w najgłębszym
sensie ludzkiego. Nie liczy się to, co ludzkie, lecz to, co politycznie poprawne,
choćby trąciło absurdem i głupotą na kilometr. Z pewnego punktu widzenia
można tekst "rezolucji" potraktować jako nieudany dowcip, biorąc
pod uwagę, że w dniach panującego upału może się coś niepoważnego dziać w
genetycznie zmodyfikowanych komórkach mózgowych pewnych polityków. Styl i
logika całej wypowiedzi rozmijają się bowiem z postulatami obiektywizmu i
zdrowego rozsądku i do żywego przypominają nawoływania wiecowe komunistycznych
agitatorów, wzywających do "wierności Związkowi Radzieckiemu i do zerwania
z kołami rewizjonistów i watykańsko-amerykańskich reakcjonistów".
Oaza "wolności"
To skojarzenie z humorem politycznym przyszło chyba dlatego, że spotkałem ciekawy
artykuł (w MichNews.com z 14 czerwca), który także z pewnych względów można
traktować jako humor i satyrę. Autor, Lee Duigon, donosi z całą powagą, że
w bliskim sąsiedztwie Nowego Jorku ma powstać dość osobliwy park, w którym
ma obowiązywać absolutna wolność seksualna, bez żadnych zakazów, nietolerancji,
dyskryminacji, bez jakichś seksualnych fobii i czegoś tam jeszcze. Dlatego
ten park ma się nazywać Fornicationsland, czyli "kraj rozwiązłości".
Sponsorzy dowodzą (podane są nazwiska), że taka inicjatywa jest konieczna,
ponieważ życie coraz bardziej zorganizowane i kontrolowane zostawia coraz
mniej przestrzeni wolności i dlatego trzeba ocalić dla człowieka jakąś przestrzeń
istnienia, w której będzie się czuł całkowicie wolny. Mają być w parku różne
sektory, zależnie od zainteresowań i "orientacji" seksualnej; pomijam
szczegóły.
Administracja nie będzie się zajmować dostarczaniem rozrywek seksualnych, lecz "celebrowaniem
seksu". Przy czytaniu tego ciekawego tekstu pewne wątpliwości dotyczące
jego charakteru budzą się w momencie, kiedy napotykamy informację, że cały
ten park będzie miał – a jakże – swojego "kapelana". Już nawet podano
jego nazwisko: ma być to Roger Cheapgrace z "kościoła" noszącego
nazwę Flaming Sword, z Las Vegas. Zadaniem "kapelana" ma być: teologicznie
uzasadniać dopuszczalność rozwiązłości i dodawać odwagi wahającym się. Oczywiście
taki "kapelan" nie będzie uprawiał "fundamentalizmu biblijnego",
ale zapewniał, że wszyscy otrzymają automatycznie rozgrzeszenie, nawet bez
skruchy. Sponsorami mają być: Planned Parenthood, North American Man-Boy Love
Ass., i – oczywiście – ONZ. Doktor Greensleaze, zapytany o opinię, powiedział: "Rozwiązłość
jest wolnością; może się okazać pewnego dnia, że jest to jedyna wolność, jaka
została człowiekowi". Pewne wątpliwości (o których wspomniałem) wiązały
się z nazwiskiem tego kandydata na "kapelana" i nazwą tego "kościoła",
do którego on należy. (Cheapgrace – znaczy dosłownie "tania łaska",
a nazwa "kościoła" – Flaming Sword – kojarzy się z mieczem Archanioła
u wrót Raju po wygnaniu Adama i Ewy). Ale może te nazwy są prawdziwe; w Ameryce
wszystko jest możliwe. Skoro więc PE odrzuca Dekalog, a promuje wszelkie sposoby
łamania Bożych przykazań, to niech się włączy w budowę tego Fornicationsland,
gdzie panować ma doskonała tolerancja i nie będzie żadnej "fobii".
A może w Brukseli zorganizują sobie taką filię dla wybranych. Już im przecież
do tego nie tak daleko.
Obowiązek protestu
Zmieniając ton (bo tu i płakać, i śmiać się można), muszę powiedzieć, że jako
Polak jestem głęboko oburzony dokumentem Parlamentu Europejskiego, który
nie tylko nie ma żadnej powagi prawnej, ale nadto łamie podstawowe zasady,
na których opiera się pokojowe współżycie narodów. Dokument Parlamentu Europejskiego
gwałci suwerenność państwa polskiego, gwałci jego prawo do określenia zasad
organizacji wewnętrznej, kiedy te zasady wynikają z prawa naturalnego, to
jest tego prawa, w oparciu o które sformułowano wszystkie Deklaracje i Konwencje
Praw Człowieka po roku 1948. Żadne postanowienia Parlamentu Europejskiego
nie mogą pozostawać w sprzeczności z prawem narodu, rozumianym jako prawo
do własnej tożsamości, do suwerenności i do nietykalności swego dziedzictwa
kulturowego, wypracowanego przez dialog pokoleń, na gruncie fundamentalnych
wartości ludzkich, na których opiera się życie rodziny ludzkiej. Muszę uważać
za bezczelną uzurpację i brutalny zamach na rodzinę ludzką te opcje ideologiczne,
które popierają wszelkie dewiacje uderzające w istotę rodziny, wpisaną w
wewnętrzną prawdę ludzkiego bytu. Zaatakowanie podstaw moralnych ludzkiego
współżycia jest burzeniem podstaw kultury i powrotem do poziomu barbarzyństwa.
Jeżeli ludzie zasiadający w Parlamencie Europejskim nie rozumieją tych, tak
bardzo podstawowych prawd, powinni czym prędzej zmienić zawód.
A jeżeli jest konieczne (z jakichś powodów), aby tacy ludzie nadawali ton Parlamentowi
i nadawali kierunek całej polityce europejskiej, to jest być może decydujący
powód, aby państwo polskie zerwało wszelkie formalne więzy z tym politycznym
ciałem, moralnie cuchnącym na całą Europę. Sądzę, że każdy Polak, który czuje
się odpowiedzialny za honor i dobro naszej Ojczyzny, powinien wyrazić sprzeciw
wobec tych uzurpacji i oszczerstw zarzucanych naszemu Narodowi dlatego tylko,
że chcemy być sobą. A to prawo, aby być sobą, pochodzi od samego Boga i nie
może być obalone przez żaden parlament, nawet jakiś ewentualny ponadeuropejski.
Polacy nie zasługują na to, by poniewierali nimi tacy ludzie, którzy nie znają
Polski i nie rozumieją jej historii i jej ducha. A są w naszej Ojczyźnie tacy
ludzie i takie partie, które nie rozumieją polskości i uważają patriotyzm za
coś "nienormalnego". Nie mają swojego zdania na temat wartości Polski
jako Ojczyzny i uzależniają swój stosunek do niej od opinii zagranicy, kształtowanej
przez wrogie nam media. Dziś słyszałem z pewnego "polskiego" radia,
że członek takiej partii wypowiadał się w pewnej audycji, że "na Zachodzie
od pewnego czasu postrzeganie naszego kraju bardzo się pogorszyło". A
równocześnie ten człowiek nic nie powiedział o tym, że politycy jego partii
wydatnie pracują nad tym, aby to "postrzeganie Polski" coraz bardziej
się pogarszało. Jak można czuć się Polakiem, kiedy swoją samoświadomość narodową
opiera się na tym, co myślą o nas obcy, a nawet wrogowie, którzy powielają
zresztą oszczercze opinie na temat rządu, rozsiewane przez tę samą partię!
Czy nie jesteśmy tu w jakimś diabelskim kole, jak ten pijak z "Małego
Księcia", który pił, ponieważ się wstydził, a wstydził się, ponieważ pił.
Tak tutaj członek partii pseudopolskiej wstydzi się, że obcy o nas źle myślą,
a wszystko robi (na złość rządowi), aby tej opinii nie poprawić i żeby miał
nadal prawo wstydzić się, że jest Polakiem.
Polsko, bądź sobą!
W obecnej sytuacji jest konieczne zmobilizowanie moralnej postawy Polaków w
obronie naszej godności, w obronie honoru i suwerenności Narodu, ale także
(o czym już kiedyś pisałem), przemyślenie i zrewidowanie prawnych podstaw
naszego związku z Unią Europejską. Nie możemy być niewolnikami układów, które
zawarli kiedyś nasi okupanci z naszymi wrogami. Należy wyjść z tego labiryntu
zależności o charakterze przestępczym i antypolskim. Trzeba wielkiej modlitwy
za Polskę i za rząd polski, aby się nie poddał szantażom i podstępom, ponieważ
wciąż nie brakuje takich, którzy są gotowi współpracować z przedstawicielami
światowej mafii imperialnej.
Ktoś parę dni temu przysłał mi natchnione głębokim patriotyzmem wiersze Kazimierza
Józefa Węgrzyna. Fragment jednego z nich przytoczę, gdyż dobrze wyraża to,
co sam chciałbym powiedzieć: "Obudź się Polsko!/ Bóg jest z nami!/ Więc
nie jesteśmy przecież sami/ byś strwożona wilczym tropem/ skamlała prosząc
Europę o ochłap…" ("Larum Polskie"). I jeszcze z tego samego
utworu – jakież to na temat: "Obudź się Polsko!/ Spójrz za siebie/ nim
zegniesz kark/ przed cudzym prawem/ pamiętaj/ że za twoją sprawę/ rosły przy
drogach/ Lasy Krwawe/". A także inny fragment: "Obudź się Polsko!/
podnieś głowę/ nie daj się ranić/ obraźliwym słowem/ tych co jak tchórze/ w
czas zagłady/ milczeli/ łamiąc swe zasady". Cała poezja Kazimierza Józefa
Węgrzyna jest pełna ducha i zdolna jest budzić sumienia uśpione, sparaliżowane
lub pogodzone z klęską i zdradą. Potrzebny jest ten "złoty róg",
który gdzieś pod stołem zamieniono na tabakierkę. Czy Polacy się obudzą?
ks.
prof. Jerzy Bajda
