Niemcy nie wspierają organizacji polonijnych
Potrzebne jest powołanie polsko-niemieckiego gremium, które dokona przeglądu realizacji postanowień traktatu polsko-niemieckiego z 1991 r., w tym artykułów dotyczących mniejszości
Z Bogusławem Dubińskim, kierownikiem Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Berlinie, rozmawia Maciej Marosz
Nowo mianowany ambasador RP w Berlinie Marek Prawda deklarował niedawno, że Polacy w Niemczech mogą liczyć na lepszą współpracę z placówkami konsularnymi. Polonia szczególnie apeluje o wsparcie w zakresie dostępu do nauczania języka polskiego, krzewienia kultury. Opracowali już Państwo plan takiej pomocy?
– Zapewnienie dostępu do oświaty polskojęzycznej, umożliwianie krzewienia kultury i tradycji polskiej w społecznościach polskich za granicą należy do ważnych zadań polskiej służby dyplomatycznej i konsularnej realizowanych na całym świecie. Może ono być skutecznie realizowane tylko w ścisłej współpracy z organizacjami polonijnymi, które najlepiej znają liczbę osób pragnących umożliwić swoim dzieciom naukę języka polskiego, a także potrzeby i problemy z tym związane. Ambasada i polskie konsulaty w Niemczech udzielają i nadal będą udzielały takim inicjatywom pełnego poparcia, zarówno wobec lokalnych niemieckich władz oświatowych, jak i wspierając je – w miarę posiadanych możliwości – rzeczowo (książki, pomoc metodyczna z Polski, wyposażenie w pomoce naukowe). Dobrym przykładem efektywnej działalności oświatowej wśród Polaków jest aktywna praca Polskiego Towarzystwa Szkolnego „Oświata”, prowadzącego w Berlinie kursy języka polskiego, kursy elementów geografii i historii Polski dla ponad 300 polskich dzieci, a także działalność Chrześcijańskiego Centrum Krzewienia Tradycji, Kultury i Języka Polskiego w Niemczech, współdziałającego z Polską Misją Katolicką, oraz Polskiej Macierzy Szkolnej w Niemczech (łącznie blisko 240 grup szkolnych obejmujących ponad 2800 dzieci).
Niestety, pomoc niemieckich urzędów dla organizacji polonijnych organizujących nauczanie języka polskiego jest śladowa. Jak dotychczas, mimo wielu rozmów podejmowanych na ten temat przez ambasadę i konsulaty polskie w Niemczech oraz poruszania tej sprawy podczas wizyt polskich polityków w RFN, nie udało się znaleźć rozwiązania systemowego tej kwestii, która stale pozostaje obecna w rozmowach polsko-niemieckich na różnych szczeblach.
Polacy czują się dyskryminowani w sądach niemieckich. Najczęściej nie mają dostępu do dwujęzycznej pomocy prawnej. Wiele kontrowersji budzi działalność jugendamtów, tzw. urzędów do spraw młodzieży, które utrudniają rodakom żyjącym w Niemczech dostęp do języka polskiego. Mówienie po polsku do dziecka jest argumentem dla sądu przy wydawaniu decyzji o przydzieleniu opieki nad nim drugiemu z rodziców.
– W przypadkach gdy przed sądami toczą się sprawy z udziałem Polaków, niewładających językiem niemieckim, sąd zapewnia pomoc tłumaczy. Polskie konsulaty natomiast dysponują listami polskojęzycznych adwokatów, którzy – na żądanie zainteresowanych osób – mogą podjąć się prowadzenia spraw, służyć fachową radą i pomocą prawną. Należy przy tym wyraźnie wskazać, że konsul nie może pełnić roli adwokata, może natomiast uczestniczyć w rozprawach w charakterze obserwatora. Polskie urzędy konsularne często korzystają z takiej możliwości.
Jak ambasada zamierza interweniować w sprawie jugendamtów, które tam gdzie w rodzinach mówi się po polsku, odbierają dzieci rodzicom, uzasadniając, że czynią to dla dobra dziecka?
– Sprawy z zakresu prawa rodzinnego, zwłaszcza dotyczące opieki nad dziećmi, należą do najbardziej delikatnych, a decydujące w nich jest dobro dziecka. Zrozumiałe jest także, że relacje stron nacechowane są emocjami i nie zawsze zbieżne. We wszystkich sprawach, gdzie w sposób ewidentny i udokumentowany dobro to jest naruszane przez urzędy do spraw młodzieży, a o których ambasada ma informacje, następują interwencje, domagamy się wyjaśnień i uzasadnienia spornych decyzji. Trzeba jednakże podkreślić, że sądy są niezawisłe i najlepszym sposobem jest tu postępowanie na drodze prawnej, przy udziale adwokata.
Jako remedium na problemy z dostępem do języka polskiego mecenas Stefan Hambura wyraził konieczność powstania komisji złożonej z prawników, polityków i rodziców. Czy ambasada mogłaby wpływać na polityków niemieckich, by dostrzegli zasadność stworzenia takiej komisji?
– Ambasada dostrzega celowość utworzenia polsko-niemieckiego gremium mediacyjnego, złożonego ze specjalistów w dziedzinie prawa rodzinnego, wychowania i psychologii dziecka, które rozpatrywałoby szczególnie trudne przypadki, związane z konfliktami na tle opieki nad dziećmi z małżeństw mieszanych.
Jakie możliwości daje polsko-niemiecki traktat z 1991 r. w kwestii godnego i swobodnego funkcjonowania Polaków żyjących w Niemczech?
– Zakres ochrony polskiej grupy (mniejszości) w Niemczech określił Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 17 czerwca 1991 r., a ściślej – jego artykuły 20-22. Niezwykle ważne jest ścisłe wypełnianie zarówno ich ducha, jak i litery. Należy tu wspomnieć, że zgodnie z przyjętymi standardami międzynarodowymi istnienie mniejszości narodowej w danym państwie jest kwestią faktu, a nie kwestią prawa (w tym wypadku uznania przez władze niemieckie), a prawa Polaków w Niemczech, które są określone w Traktacie, są identyczne jak w przypadku mniejszości niemieckiej w Polsce. Trudności związane z realizacją Traktatu wynikają nie tyle z jego treści, ile z polityki określonych urzędów lub z niewłaściwego rozumienia charakteru regulacji prawnej.
Zasadne jest konsekwentne dążenie strony polskiej do powołania polsko-niemieckiego gremium, które dokonałoby przeglądu dotychczasowej realizacji postanowień Traktatu, w tym artykułów dotyczących mniejszości.
Dziękuję za rozmowę.
