Najlepszy na zachętę

Radosław Sikorski "dał radę" – ogłosiła bydgoska "Gazeta Wyborcza",
stawiając ministra spraw zagranicznych, oprócz jego klubowego kolegi
Krzysztofa Brejzy, wśród dwóch najlepszych parlamentarzystów regionu.
Wyróżnieniem od razu pochwalił się w internecie sam Sikorski: "Radosław
Sikorski najlepszym posłem regionu kujawsko-pomorskiego. W opinii
dziennikarzy bydgoskiej 'Gazety Wyborczej’ Radosław Sikorski spełnił
nadzieje swoich wyborców" – czytamy na internetowej stronie ministra,
który zdaje się trochę podkoloryzował fakty, gdyż wcale nie znalazł się
w kategorii "znakomity", "bardzo dobry" czy nawet "dobry", lecz tylko w
"dał radę".

Co takiego dla kujawsko-pomorskiego czy Bydgoszczy zdziałał przez cztery
lata minister? O tym też dowiadujemy się z notki na stronie internetowej
szefa MSZ: "To dzięki jego staraniom i zorganizowaniu Trójkąta
Weimarskiego o Bydgoszczy usłyszała cała Europa. To również najbardziej
rozpoznawalny polityk Bydgoszczy i regionu". Zasługi dla Bydgoszczy są
więc wręcz powalające. Nie wiem, czy cała Europa o Bydgoszczy
rzeczywiście dzięki organizacji spotkania Trójkąta usłyszała. Ale gdyby
tak, to potencjalni turyści z całej Europy mogliby mieć kłopoty z
dotarciem na miejsce. Jeszcze na początku kadencji minister
infrastruktury Cezary Grabarczyk, informując o budowie ekspresowej drogi
S5, zapewniał kujawsko-pomorskie, że rozpoczęcie inwestycji nastąpi w
2013 roku. Teraz o tej trasie zaczęto mówić w kontekście roku 2024.
Równie dobrze można byłoby stwierdzić, że nie powstanie ona nigdy. Czy
minister Sikorski ma na ten temat jakieś zdanie i coś w tej sprawie
zrobił?
Minister dba jednak, aby nadal być najlepszym w Bydgoszczy pod względem
popularności. Głośnym echem w Polsce (a może i w całej Europie?) odbił
się jego rejs tramwajem wodnym po Brdzie, który w ramach kampanii
wyborczej zorganizowano pod koniec sierpnia. A podstępnie nagrany filmik
z rejsu – bo jak tłumaczył Sikorski, został zarejestrowany bez wiedzy
głównych bohaterów historii – zrobił furorę w internecie. A ujawnia, w
jaki sposób minister zbeształ swojego syna, 10-letniego Tadzia. "Dwója!
Lufa! Zero! Za burtę wylatujesz" – strofował minister dziecko.
Wyróżnienie, którym chwali się Sikorski, należało się mu równie słusznie
jak puchar wnuczkowi ministra w filmie "Miś". "To dla mego wnuka.
Chłopak tak się garnie do sportu. Niech ma na zachętę!" – mówił minister
do Ryszarda Ochódzkiego "Misia", prezesa klubu sportowego "Tęcza", który
przyniósł ministrowi zamówiony puchar. "Miś" miał jednak wątpliwość, za
jakie osiągnięcie ten puchar ma być wręczony. "Właśnie… nie bardzo
wiedziałem, co on uprawia, więc taki napis jest może… nie taki
bardzo…" – powiedział niepewnie "Miś". Minister stwierdził szczerze:
"Nic nie uprawia. Chodzi właśnie o zachętę, a co napisałeś?". "Eeee…
Napisałem tam…: 'Markowi Złotnickiemu, za zajęcie pierwszego miejsca’"
– odparł. "Rysiu, bardzo cię lubię, morda!" – odpowiedział zadowolony
minister.

drukuj