Kurtyka: IPN nie działa w próżni

Autorzy książki „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” podtrzymują „każde krytyczne zdanie” o wyroku Sądu Lustracyjnego z 2000 r. w sprawie Lecha Wałęsy. Barbara Trębska, rzecznik sądu apelacyjnego, który wydał ten wyrok, skrytykowała tezy historyków, określając je jako „nieuprawnione stwierdzenia i opinie”.



„Możemy zrozumieć emocje związane z ujawnianiem faktów dotyczących wiarygodności intelektualnej orzeczeń Sądu Lustracyjnego (Pani sędzia Trębska przez kilka lat była rzecznikiem tego Sądu). Ale nie uważamy, by ten fakt był wystarczającym uzasadnieniem dla posługiwania się w przestrzeni publicznej tak wątpliwymi zarzutami” – piszą Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk w swoim oświadczeniu.

Rzecznik sądu apelacyjnego sędzia Trębska w reakcji na artykuł obu historyków IPN w „Rzeczpospolitej” stwierdziła, że sąd, orzekając o tym, że teczka Wałęsy była fałszowana przez SB i takimi materiałami dysponował Antoni Macierewicz w 1992 r., wysnuł takie ustalenia na podstawie opinii grafologicznej z listopada 1990 roku. Mówiła ona, że własnoręczne „doniesienie” z 12 stycznia 1971 r. i dwa pokwitowania odbioru pieniędzy z 18 lutego 1971 r. i z 29 czerwca 1974 r. nie zostały sporządzone przez Wałęsę. Ponadto oparto się na zeznaniach świadka, który w 1982 r. sporządził analizę materiałów z rozpracowania Wałęsy i miał ekspertyzę grafologiczną niepotwierdzającą ich oryginalności. Trzecią podstawą miał być dokument SB mówiący o tym, że ostatnie doniesienie „Bolek” złożył w 1970 roku.

Historycy napisali, iż jej oświadczenie zawiera „szereg informacji, które nie znajdują żadnego merytorycznego uzasadnienia”. Według nich, ekspertyza z 1990 r. „w żadnym miejscu nie twierdziła, że omawiane wcześniej dokumenty nie zostały napisane ręką Lecha Wałęsy. W rzeczywistości treść tego dokumentu jest inna i znacznie bardziej skomplikowana. Zawiera ona bardzo ciekawą analizę wspomnianej kwestii i w konkluzji uchyla się od jednoznacznego rozstrzygnięcia” – podkreślają. Odrzucają także twierdzenia sądu o tym, że gdyby SB w latach 80. dysponowała oryginałem teczki „Bolka”, to wytoczono by mu proces. „Przypadki skazywania kogokolwiek przez komunistyczne sądy za współpracę z SB nie są historykom znane” – zaznaczają. „Nasze twierdzenia oparte są na treści orzeczenia w sprawie lustracyjnej Lecha Wałęsy i – wbrew twierdzeniom Pani Trębskiej – nie są 'wymysłami autorów’. Podtrzymujemy każde krytyczne zdanie napisane na temat orzeczenia Sądu Lustracyjnego w sprawie Lecha Wałęsy zaprezentowanymi tak w 'Rz’, jak i w naszej książce na temat Lecha Wałęsy” – dodają.

Z kolei prezes IPN Janusz Kurtyka odrzuca pojawiające się nieustannie „wszelkie sugestie o politycznym charakterze” publikacji o Lechu Wałęsie. – IPN w swym działaniu naukowym kieruje się przede wszystkim wagą tematu, tym, iż dany problem historyczny powinien być naświetlony z różnych stron i powinien zostać podjęty, a aktualny stan dyskusji politycznych jest dla Instytutu sprawą drugorzędną, choć zdajemy sobie sprawę, że nie działa w próżni publicznej – powiedział Kurtyka.

Wyrażający swoją krytykę wobec książki o Wałęsie historyk Andrzej Friszke powiedział po jej przeczytaniu, że autorzy nie umieścili w niej „rzeczy wyssanych z palca”. – Wobec tej książki mam dużo krytycznych uwag. Bardzo dużo, ale nie mogę powiedzieć, że są to rzeczy wyssane z palca. Są tam sformułowane różne oskarżenia, ale wsparte jednak na tyle mocnymi dowodami i argumentami, że tego po prostu nie da się odrzucić tak zwyczajnie, na zasadzie przeciwnego świadectwa. Rzecz wymaga głębokiej analizy i niewątpliwie jest problem – podkreślił.

Członkowie Stowarzyszenia „Godność” z Gdańska zrzeszającego działaczy „Solidarności” i więźniów politycznych podkreślali, że walczyli także o prawdę i nie zgadzają się, aby ktokolwiek w wolnej Polsce blokował publikację książek historycznych. „Chcemy znać całą prawdę o ludziach, którzy nam przewodzili” – piszą w swoim oświadczeniu. Oczekują oni od Lecha Wałęsy, żeby zamiast agresji wypowiadał się w tej sprawie rozważnie i nie obrażał autorów książki. Przestrzegają również przed próbami destabilizacji IPN.


Zenon Baranowski
drukuj