Kraszewski chce wyprowadzić samorządy w las

Samorządowcy są zaskoczeni iście stachanowskim tempem prac nad
ministerialnym projektem rozporządzenia na temat poszerzenia granic
Białowieskiego Parku Narodowego. – Minister pospieszył się, przekazując nam
dokument, z którego wynika, że wszystko jest już przesądzone, dogadane i przez
nas zatwierdzone. Bo co innego rozmowy, które prowadził z wójtami, a co innego
decyzje rad gmin, od których wszystko w tej sprawie zależy – powiedział "Naszemu
Dziennikowi" Albert Litwinowicz, wójt Białowieży, która wskutek poszerzenia może
ucierpieć najbardziej.

Wójt jest zaskoczony treścią dokumentu ministra środowiska Andrzeja
Kraszewskiego, w którym autorytatywnie przesądza się o tym, że obszar parku
będzie poszerzony, i o tym, dokładnie jakie nowe tereny zajmie. Według projektu
park ma być poszerzony o 12 tys. hektarów. – To jakieś nieporozumienie.
Ustaliliśmy z ministrem, że mówimy o powiększeniu parku o 10 tys. hektarów,
natomiast teraz dostajemy dokument, na którego mapach wytyczone jest 12 tysięcy
– mówi Litwinowicz.
Pięciu aktywistów międzynarodowej organizacji Greenpeace z Polski, Austrii i
Węgier od środy bezprawnie przebywa na dachu Ministerstwa Środowiska, grożąc, że
będą go okupować dopóty, dopóki minister nie nakaże Lasom Państwowym całkowitego
zaprzestania prowadzenia – zgodnej z zapisami ustawy – gospodarki leśnej na
terenie całej Puszczy Białowieskiej. Protestujący żądają od ministra środowiska,
aby natychmiast wymógł na samorządach puszczańskich gmin, aby te jak najszybciej
zgodziły się na poszerzenie obszaru Białowieskiego Parku Narodowego przynajmniej
na połowę obszaru Puszczy Białowieskiej.
Radni propozycją ministra zajmą się najwcześniej we wrześniu. Obecnie nie jest
to możliwe ze względu na ich wyjazdy wakacyjne. Podjęcia decyzji przez rady gmin
w sprawie propozycji ministra nie należy się szybko spodziewać. – Jest to sprawa
bardzo poważna, mająca duży wpływ na życie mieszkańców naszych gmin, dlatego
radni na pewno będą chcieli spokojnie ją przemyśleć – mówi wójt Białowieży.
Dodatkowo, zdaniem wójta Białowieży, który zapoznał się już z przesłanym mu
projektem rozporządzenia, znów brakuje w nim konkretów. – Ten dokument zawiera w
większości mapy, projekty, przebieg granic powiększonego parku – według
koncepcji ministerialnej. Natomiast brakuje w nim odpowiedzi na ważne dla nas
postulaty, tj. nie ma nic na temat rekompensat za utracone przez gminy podatki
wpływające obecnie do ich budżetów z jednostek Lasów Państwowych, które po
poszerzeniu będą zlikwidowane – mówi Albert Litwinowicz. – Na pewno znacznie
zwiększy się nam procent zarejestrowanych bezrobotnych, całych rodzin
potrzebujących wsparcia, a ministerstwo dalej nie bierze tego w ogóle pod uwagę
– dodaje wójt.
Członkowie Greenpeace żądają, aby Lasy Państwowe zaprzestały prowadzenia
gospodarki leśnej na terenie całej Puszczy Białowieskiej. Szczególnie chodzi im
o całkowite i natychmiastowe wstrzymanie wycinki drzew prowadzonej przez LP
zgodnie z obowiązującym prawem. Tym żądaniem przedstawiciele LP są zaskoczeni –
Od długiego już czasu w Puszczy Białowieskiej nie prowadzimy pełnowymiarowej
gospodarki leśnej z uwagi na jej wielką wartość przyrodniczą. Obecnie wycinamy
jedynie drzewa chore i te, które są w pobliżu dróg i ścieżek, a mogą się podczas
silniejszego wiatru przewrócić i tym samym zagrozić ludzkiemu życiu –
powiedziała "Naszemu Dziennikowi" Anna Malinowska, rzecznik prasowy Lasów
Państwowych. Z materiałów przekazanych nam przez LP wynika, że co roku na
terenie Puszczy Białowieskiej, którą zarządzają, przybywa ok. 5 m sześc. drzewa
na hektar, przy pozyskaniu 2 m sześciennych. W ciągu ostatnich 40 lat masa
drewna w puszczy wzrosła o 50 procent. W tym samym okresie średni wiek drzew
wzrósł z 72 do 79 lat. W kontekście tych danych dziwić mogą zarzuty członków
Greenpeace, jakoby LP prowadziły w puszczy "rabunkową gospodarkę".
Minister Kraszewski zapewnił Greenpeace, że popiera ich żądanie dotyczące
poszerzenia obszaru parku. Jego zdaniem, różnica między nim a aktywistami
ekologicznymi polega na czasie, w jakim miałoby to nastąpić.
Tymczasem dla kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców gmin powiatu hajnowskiego
kolejne powiększenie obszaru parku, czego chce Ministerstwo Środowiska i skrajni
ekolodzy, oznacza osobiste i rodzinne tragedie – zwolnienia z pracy, ogromne
trudności przy zakupie drewna opałowego niezbędnego do tego, by przeżyć zimę.

Minister środowiska zapewnia, że resort jest już na finiszu rozmów na temat
poszerzenia parku z samorządami trzech puszczańskich gmin. "W wyniku negocjacji
Ministerstwa Środowiska z przedstawicielami gmin puszczańskich uzgodniono
kształt porozumienia i wielkość poszerzenia – w pierwszym etapie ok. 12 tys. ha"
– czytamy w oświadczeniu prasowym, które otrzymaliśmy z Ministerstwa Środowiska.
Szkopuł w tym, że samorządowcy nic o tym nie wiedzą.
 

Adam Białous

drukuj