Kościół zamieniony na kino
Mimo kilkunastoletnich wysiłków, pism i monitów deputowani Sewastopola
wciąż odrzucają wnioski o zwrot kościoła św. Klemensa katolikom i przywrócenie
go do służby Bożej,
Gdy pod koniec lipca tego roku pielgrzymowaliśmy po Krymie w dużej grupie
wiernych z warszawskiej parafii Zwiastowania Pańskiego i parafii św. Jakuba,
odnajdując liczne ślady dawnego i dowody wielkiej żywotności współczesnego
Kościoła, nie przeczuwaliśmy, że staniemy się świadkami i uczestnikami
wydarzenia, które niecierpliwie czeka na dopisanie ostatniego rozdziału.
Szukając możliwości sprawowania Mszy św., dowiedzieliśmy się, że w Sewastopolu
istnieje miejsce, gdzie Eucharystia jest sprawowana i zna je wielu mieszkańców
tego miasta. Dotarliśmy tam bez trudu, a zaprowadzeni do prowizorycznej kaplicy
z okien zobaczyliśmy zdewastowany kościół. Proboszcz ks. Jerzy Zimiński MIC
powiedział, że katolicy Sewastopola od lat starają się o jego zwrot oraz godne
przywrócenie do służby Bożej.
Dramatyczna historia
Kościół w Sewastopolu powstał na samym początku XX wieku. Zaprojektowano go i
wzniesiono dla powiększającej się wspólnoty katolików w Sewastopolu, który – tak
jak Odessa – przeżywał okres bujnego rozwoju, stanowił ważny port Rosji carskiej
oraz jej okno na Morze Czarne i świat. Do miasta licznie napływała ludność z
różnych rejonów Europy w poszukiwaniu chleba i pracy, a także zysków i kariery.
Nie zabrakło katolików z Europy Zachodniej i licznych Polaków, którzy szybko
dorabiali się majątków i osiadali w mieście. Wśród nich byli potomkowie
XIX-wiecznych zesłańców, dla których Krym stał się przybraną ojczyzną, i mają
oni swój ogromny udział w jego dynamicznym rozwoju. Katolicy uznali, że
konieczny jest kościół, na który wyłożyli fundusze – wznieśli go w szybkim
tempie i bogato ozdobili.
Świątynia otrzymała wezwanie św. Klemensa I Rzymskiego, Papieża i męczennika,
który jako czwarty Papież zasiadał na Stolicy Piotrowej w latach 92-101. Podczas
prześladowań został zesłany na Krym, do Chersonezu, gdzie poniósł śmierć
męczeńską utopiony w Morzu Czarnym z kotwicą przywiązaną do szyi. Chersonez to
najstarsza część Sewastopola. Nadanie katolickiej świątyni imienia św. Klemensa
miało zatem podwójną wymowę: upamiętniało Papieża męczennika, który na tych
ziemiach dał mężne świadectwo Chrystusowi, oraz podkreślało silne więzi z
Rzymem.
Kościół został konsekrowany w 1911 r., zapewnił opiekę duszpasterską katolickim
mieszkańcom Sewastopola i przybyszom. Ale radość nie trwała długo. Ostrze
rewolucji bolszewickiej, która wybuchła w 1917 r., i komunizmu z całą siłą
obróciło się przeciwko chrześcijaństwu i wyznawcom Chrystusa. Wściekłość
bolszewików wzmogła się po 1920 r., czyli Cudzie nad Wisłą, co skutkowało
tępieniem wszystkiego, co wiązało się bądź tylko kojarzyło z polskością. W
czerwcu 1929 r. Michał Kalinin, członek najwyższych władz ZSRS na II Kongresie
Związku Bezbożników Wojujących, wołał: "Walka przeciw religii jest środkiem
koniecznym i najbardziej skutecznym do utorowania drogi komunistom". Pisano i
nauczano powszechnie: "Każdy ksiądz jest kontrrewolucjonistą, każdy akt
religijny jest antysowiecki, ktokolwiek idzie do kościoła, jest winny obrazy
rewolucji i jej zasad". W 1936 r., na kolejnej fali krwawych represji i
prześladowań zarządzonych przez Sowietów, kościół św. Klemensa w Sewastopolu
został zajęty, bluźnierczo sprofanowany i zamknięty. O atmosferze tamtych lat
wymownie świadczą słowa ks. Mariana Tokarzewskiego, aresztowanego przez NKWD i
skazanego 2 listopada 1940 r. na śmierć, z zamianą na 10 lat łagrów:
"Osądziliście mnie za to, że jestem kapłanem i Polakiem. Dziękuję panu
prokuratorowi, że mnie oskarżył, pani obrońcy, że mnie broniła, panu sędziemu,
że mnie skazał na śmierć". Niezliczone tysiące kapłanów i wiernych doznało
upokorzenia, pogardy i cierpień oraz poniosło śmierć męczeńską. Również
katolicka wspólnota Sewastopola została zdziesiątkowana i na wiele
dziesięcioleci zeszła do podziemi.
Bolszewicy nie zadowalali się burzeniem czy zamykaniem świątyń. Aby bardziej
upokorzyć i pognębić wiernych, kościoły, w których się modlili, okropnie
bezczeszczono. W pomieszczeniu znajdującym się pod ołtarzem kościoła św.
Klemensa urządzono obskurny szalet. Do frontonu zdewastowanej świątyni dodano
socrealistyczną przybudówkę, w której mieściła się kawiarnia, a z czasem po
prostu jeden z punktów zbornych handlarzy narkotyków oraz sutenerów i
prostytutek. Samą świątynię zamieniono na kino z ironicznie brzmiącą nazwą
"Drużba" (Przyjaźń). Ten obrzydliwy proceder trwał ponad pół wieku, co sprawiło,
iż wielu mieszkańców Sewastopola, zwłaszcza tych, którzy przybyli po II wojnie
światowej, nie miało pojęcia, że melina położona w centrum miasta była wcześniej
miejscem sprawowania Eucharystii i służby Bożej. Jednak katolicy sewastopolscy
zachowali i utrwalali pamięć o kościele, w którym ich przodkowie i oni byli
chrzczeni, modlili się i przyjmowali sakramenty święte.
Krajobraz po męce
Wraz z proklamowaniem w 1991 r. niepodległości Ukrainy położenie wierzących
zmieniło się na lepsze. Przede wszystkim, choć dawni komuniści i politrucy
zachowali ogromne wpływy, a część najbardziej zagorzałych przeciwników
chrześcijaństwa wyjechała z Ukrainy, nie trzeba już się kryć ze swoją wiarą.
Prezydent Leonid Kuczma wydał dekret nakazujący zwrot majątku i miejsc
sprawowania kultu religijnego prawowitym właścicielom, na mocy którego również
wspólnoty katolickie żmudnie odzyskują swoją własność. Zawsze jest ona w
opłakanym stanie, zaś gruntowne remonty wymagają ogromnego nakładu sił i
środków.
Wkrótce po ogłoszeniu niepodległości Ukrainy, uznanej w pierwszej kolejności
przez Polskę, katolicy Sewastopola wystąpili o zwrot zagrabionego i
zbezczeszczonego kościoła św. Klemensa. Ich wysiłki nasiliły się w drugiej
połowie lat 90., gdy miejscowa wspólnota coraz bardziej krzepła i odbudowywała
swą tożsamość. Aktualnie liczy ona ponad 400 wiernych. Kilka lat temu zadbano,
by w budynku mieszkalnym znajdującym się w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła
wykupić mieszkanie oraz przebudować je i przekształcić w prowizoryczną kaplicę,
w której wierni gromadzą się na Eucharystię i modlitwy. Kaplica mieści się na
trzecim piętrze bloku, którego mieszkańcy doskonale o niej wiedzą i chętnie
wskazują drogę. Posługę duszpasterską sprawuje proboszcz ze Zgromadzenia Księży
Marianów, wspomagają go bezhabitowe siostry zakonne. Kaplica jest starannie
urządzona i zadbana, a centralne miejsce w niej zajmują Najświętszy Sakrament,
przed którym odbywają się wielogodzinne adoracje, a także figura Matki Bożej
Fatimskiej. Z okna po lewej stronie kaplicy rozciąga się widok na zagrabioną
świątynię i obskurną przybudówkę, na której zawieszono reklamę Dolby Digital.
Mimo kilkunastoletnich wysiłków, pism i monitów deputowani Sewastopola odrzucają
wnioski o zwrot kościoła św. Klemensa. Najpierw ci spośród nich, którzy
rekrutowali się z dawnego komunistycznego układu i go tworzyli, twierdzili, że
świątynia została podczas wojny całkowicie zrównana z ziemią, a więc nie ma
czego oddawać. Rzut oka wystarczy, by stwierdzić, że to wierutne kłamstwo!
Wprawdzie kościół został ograbiony i sprofanowany, ale, na szczęście, go nie
zburzono, nie unicestwiła go też wojna, która w Sewastopolu zebrała szczególnie
tragiczne żniwo. Dobrze widać, że zachowały się charakterystyczne kościelne
mury, których kształt obnaża bezsens przeznaczenia tej budowli na kino. Po
wyburzeniu przybudówki, której wygląd obraża poczucie estetyki i zdrowy rozum,
wyłoni się zniszczony, ale wyraźnie rozpoznawalny fronton okazałej świątyni.
W ostatnim czasie silny sprzeciw i nieprzychylna atmosfera mają inne źródło.
Pochodzą od części duchownych prawosławnych, którym jest nie na rękę ożywienie i
rozwijanie życia katolickiego. Kościół św. Klemensa jest usytuowany w centrum
miasta, nieopodal reprezentacyjnego hotelu Ukraina. W obawie przed wzrostem
oddziaływania wiary katolickiej i utratą wpływów duchowni prawosławni zabraniają
wiernym jakiegokolwiek poparcia dla odzyskania świątyni przez katolików.
Najbardziej skrajni i nieprzychylni katolicyzmowi grożą swoim wiernym…
ekskomuniką. Takie stanowisko i działania wymownie ilustrują rzeczywisty stan
ekumenizmu prawosławno-katolickiego i muszą dawać do myślenia również katolikom
w Polsce.
Mimo to wysiłki na rzecz odzyskania kościoła św. Klemensa trwają, a nawet się
nasilają. Na ulicy vis-á-vis świątyni został postawiony namiot, w którym
wolontariusze zbierają podpisy z poparciem następnych pism do władz Sewastopola.
W lipcu na jednej liście widniały setki podpisów mieszkańców miasta, natomiast
na drugiej przybyszów i turystów, do których dodaliśmy pięćdziesiąt nowych. W
sierpniu pod apelem o oddanie świątyni zagrabionej przez komunistów podpisało
się ponad 10 tysięcy osób! Sprawa została nagłośniona nie tylko na terenie
diecezji symferopolsko-odeskiej, do której należy Sewastopol, lecz na całej
Ukrainie oraz poza nią. 1 września katolicy Sewastopola rozpoczęli kolejny etap
zbierania podpisów. Za dwa miesiące, na listopad, zaplanowano uroczystości
obchodów stulecia sewastopolskiej świątyni. Jest nadzieja, że wbrew wszystkim
przeciwnościom, po wielu latach upokorzenia i prześladowań, wierni będą mogli
świętować tę rocznicę i sprawować służbę Bożą w odzyskanym kościele.
ks. prof. Waldemar Chrostowski
