Kościół jest zawsze z cierpiącymi
Z ks. abp. Wacławem Depo, metropolitą częstochowskim, rozmawia
Małgorzata Pabis
Duszpasterze od samego początku niosą pomoc duchową poszkodowanym w
katastrofie kolejowej pod Szczekocinami. Ten wielkopostny czas dla wielu rodzin
naznaczony zostanie osobistym krzyżem…
– Ta kolejna bolesna katastrofa to groźne przypomnienie słowa "memento",
które idzie z nami od Środy Popielcowej – pamiętaj, człowieku, kim jesteś i
dokąd idziesz. Nauczyliśmy się dziś patrzeć na krzyż i nie pytać Pana Boga,
dlaczego oddał swojego Syna na tak potworną śmierć. My też nie stawiajmy dziś
pytań: dlaczego to cierpienie?, ale: dla kogo możemy je ofiarować? To wymaga
heroizmu wiary. Zobaczmy, Chrystus modlił się za tych, którzy Go krzyżowali.
Pytanie: dlaczego? nic nam nie da. Nie znajdziemy dziś na nie odpowiedzi. Bo czy
dziś wiemy, dlaczego wydarzyła się choćby zbrodnia katyńska czy katastrofa
smoleńska? Papież Jan Paweł II mówił, że my przebaczamy, ale pamiętamy, bo
miłość przebacza, ale pamięta. Tej pamięci nam nie wolno odebrać. A Kościół jest
zawsze z cierpiącymi. Zwłaszcza w tym czasie, gdy na pierwszym miejscu
postawiony jest krzyż. I tu powiem, że to rugowanie krzyża z życia Narodu
powoduje, że ludzie coraz mniej rozumieją, czym on jest. I stawiają potem tak
dramatyczne pytania… Pamiętajmy jednak, że Chrystus także przeszedł przez
drogę krzyża. Na niej jednak nie skończył. On był drogą do zmartwychwstania.
Na czym polega dziś wsparcie Kościoła dla tych, którzy ucierpieli w
katastrofie?
– We wszystkich kościołach w Polsce modlimy się za zmarłych, za cierpiących i
za ich bliskich. Na miejsce wypadku pospieszyło wielu kapłanów, którzy pomagają
ofiarom, modlą się z ludźmi i za ludzi, udzielają rozgrzeszenia. Warto tylko
zapytać: Czy ktoś ich pokazał? Czy ktoś o nich powiedział w mediach? Mówi się o
pracy psychoterapeutów, o bohaterskich strażakach – i dobrze. Dlaczego jednak
nikt nie mówi o kapłanach, których nie brakuje na miejscu wypadku? Tu jeszcze
raz powiem, że dziś bardzo mocno w mediach oddziela się sferę sacrum od profanum,
a potem wszystko, co złe, przypisuje się Bogu. Dziś nie ma sfery sacrum w
mediach. Pojawi się na chwilę w związku z pogrzebami ofiar, i to tylko po to,
aby postawić oskarżenia pod adresem Pana Boga.
Takie oskarżenia w stronę Pana Boga, pytania, dlaczego do tego
dopuścił, często pojawiają się w momencie katastrof, w których ginie wielu
niewinnych ludzi…
– Zastanawiam się, dlaczego takie pytanie kierowane jest w stronę Pana Boga.
To przecież człowiek odpowiada za to, co się wydarzyło. Trzeba szukać odpowiedzi
na pytanie o przyczyny tego, co się wydarzyło. Często, niestety, dzieje się tak
na skutek nieprzemyślanych działań człowieka. W przypadku sobotniej katastrofy
ewidentnie widzimy, że gdzieś ktoś zawinił – dwa pociągi jadące w przeciwnych
kierunkach spotkały się na tych samych torach… Dziś będą stawiane pytania,
będą składane obietnice, że znajdzie się winny. Ale co z tego? Wielu obwiniać
też może będzie Boga. A to jest często tak, że układa się świat wbrew Panu Bogu,
wbrew Jego przykazaniom, a kiedy dochodzi do jakiejś tragedii, to właśnie Jego o
nią się oskarża. To jakieś wielkie nieporozumienie.
Dziękuję za rozmowę.
