Katyń bez Norymbergi
Zbrodnia katyńska odcisnęła na moim życiu głębokie piętno. Mój ojciec
został zamordowany w Katyniu, gdy miałam trzy miesiące. Znam go z fotografii,
opowiadań rodzinnych, ale głównie z ocen, jakie wojsko II Rzeczypospolitej
Polskiej wystawiało swoim oficerom, w przypadku mojego ojca – doskonałej.
Potwierdzeniem jej było powołanie go na wykładowcę do Mazowieckiej Szkoły
Podchorążych Rezerwy Artylerii im. gen. Józefa Bema w Zambrowie.
Śledząc dostępne dokumenty, poznałam tragiczny los mojego ojca i jego 72 kolegów
– oficerów, również z Wołyńskiej Szkoły Podchorążych Rezerwy Artylerii im.
Marcina Kątskiego z Włodzimierza Wołyńskiego. Po 17 września 1939 r. i
zagarnięciu przez Armię Czerwoną wszyscy zostali osadzeni na wiele miesięcy w
specjalnych obozach NKWD w Kozielsku i Starobielsku, a potem rozstrzelani bez
jakiegokolwiek sądu, na rozkaz Stalina i członków Biura Politycznego WKP(b) z 5
marca 1940 r. w Katyniu i Charkowie.
Trudno sobie wyobrazić drogę polskich oficerów nad przepaściste, głębokie doły
śmierci, które koparkami przygotowywały specsłużby NKWD. Trudno sobie wyobrazić,
jakie były myśli mordowanych. Ta straszna wiedza leży u podstaw mojego
przekonania o potrzebie okazania wszystkim ofiarom zbrodni katyńskiej szacunku i
honoru. W tym celu trzeba doprowadzić do ostatecznego rozliczenia zbrodni
katyńskiej.
Pomija się milczeniem istnienie i obowiązywanie międzynarodowego prawa
konfliktów zbrojnych – podstawy postępowania wobec jeńców wojennych – oficerów –
podczas niewoli, również w przypadku ich śmierci, aż do momentu zakończenia
wojny i jej rozliczenia. Prawa te są szanowane przez wszystkie kraje świata poza
Rosją, która łamie je wobec Polaków, bez żadnych konsekwencji, od masakry
katyńskiej w 1940 roku po dzień dzisiejszy.
Rosja odmawia
O śmierci ojca moja rodzina dowiedziała się w roku 1943, gdy został rozpoznany
podczas niemieckiej ekshumacji. Jego ciało nosi numer ekshumacyjny 2564. Według
sprawozdania dr. Mariana Wodzińskiego, który z Komisją Techniczną PCK ekshumował
zamordowanych w Katyniu, ciała pochowano w bratnich mogiłach w taki sposób, że
są gotowe do reekshumacji – pochowania w kraju ojczystym. W roku 1943, w oparciu
o międzynarodowe prawo konfliktów zbrojnych, rodziny występowały o pochowanie
ofiar Katynia w Polsce (vide: Janusz Zawodny "Katyń"), występowały również o
zwrot dokumentów znalezionych przy ofiarach – tak postąpiła moja rodzina i
otrzymała rzeczy osobiste mojego ojca, dalsze starania przerwało wkroczenie
Armii Czerwonej na teren Katynia. Odsunięto sprawę tej zbrodni na wiele lat.
Gdy w 1991 r. Rosja uchwaliła ustawę o rehabilitacji ofiar zbrodni politycznych,
wystąpiłyśmy z mamą w roku 1997, za pośrednictwem Ministerstwa Spraw
Zagranicznych, do Generalnej Prokuratury Wojskowej Rosji z wnioskiem o
rehabilitację ojca.
21 kwietnia 1998 r. w imieniu prokuratury Rosji naczelnik ppłk prawa C.B.
Szałamajew poinformował: "W. Wołk znajduje się w spisie jeńców obozu NKWD w
Kozielsku i był rozstrzelany wiosną 1940 roku". Dodano: "Do sprawy rehabilitacji
można powrócić po zakończeniu rosyjskiego śledztwa".
10 grudnia 2002 roku w Ambasadzie Federacji Rosyjskiej został złożony specjalny
"Wniosek Komitetu Obrony Pamięci Narodowej do prezydenta Putina o unieważnienie
wszystkich decyzji BP KC WKP(b) z 5 marca 1940 r.". Wniosek ten był równoznaczny
z żądaniem rehabilitacji. Chociaż pozostał bez odpowiedzi, stał się symbolem
starań nieograniczających się tylko do próśb adresowanych do władz polskich,
wychodził daleko poza grzeczne standardy apeli.
W roku 2004 Główna Prokuratura Wojskowa Rosji umorzyła śledztwo nr 159 w sprawie
zbrodni katyńskiej, utajniając równocześnie jego wyniki przed Polską i przed
rodzinami zamordowanych oficerów Wojska i Policji Państwowej II RP.
Tuż po ogłoszeniu tej decyzji dr Ireneusz Kamiński zasygnalizował na łamach
prasy możliwość osądzenia zbrodni katyńskiej. Zadałam mu dwa pytania: czy
faktycznie można rozliczyć zbrodnię i czy tę sprawę poprowadzi. Odpowiedź była
jedna – "tak".
Droga przez mękę
W ten sposób rozpoczęliśmy nasze starania. Nie przypuszczałam, że będzie to tak
długa i ciężka droga, bo bez pomocy i wsparcia z jakiejkolwiek strony. Doktor
Kamiński jako znawca spraw rozpatrywanych przez Europejski Trybunał Praw
Człowieka w Strasburgu, do którego nasza skarga miała być adresowana, ustalił
kolejność naszych pism, ich treść i sposób wysyłania. Adresatem była Główna
Prokuratura Wojskowa Rosji, znany mi z wcześniejszej odpowiedzi – ppłk
Szałamajew. Prośby dotyczyły rehabilitacji poszczególnych ofiar oraz odtajnienia
wyników śledztwa rosyjskiego.
Do mnie i mojej mamy dołączały następne zainteresowane sprawą osoby – wdowy,
córki, synowie, wnuki, prawnuki, zięciowie i krewni ofiar. Te osoby wykazały
wiele odwagi, przystępując do naszego całkowicie niezależnego grona, które poza
własnym bólem nie reprezentowało i nie reprezentuje żadnych partii politycznych
ani stowarzyszeń, które w nazwie mają słowo "Katyń".
Na nasze prośby z Rosji otrzymywaliśmy jedynie odmowy. Co ciekawe, mają one ten
sam numer sprawy jak podjęta w roku 1997 – "3y-6818-90", czyli Rosja uznała
nasze starania jako pierwsze – obecne są kontynuacją.
Wymogiem Trybunału było przejście tzw. drogi krajowej, to znaczy w pierwszym
rzędzie przed sądami rosyjskimi. Aby to zrealizować, musieliśmy uzyskać pomoc
adwokatów rosyjskich i opłacić koszty z tym związane. Mieliśmy z tym wielkie
kłopoty, np. z uzyskaniem 26 tys. złotych. Zastanawia mnie brak wsparcia, gdy
chodzi o załatwienie rozliczenia tej, niby wszystkich wielce obchodzącej zbrodni
katyńskiej. Łatwo tym, którzy nic nie zrobili, deklarować zainteresowanie, ba –
oceniać, oczerniać, a co ciekawsze, oczekiwać "zadośćuczynienia finansowego".
Nasi adwokaci w Rosji – Anna Stawicka i Roman Karpiński, reprezentowali nas w
Rosji i to oni wysłuchiwali zawstydzających swą głupotą wypowiedzi sędziów
moskiewskich. Dla przykładu – jeden z sędziów stwierdził, że z wnioskiem o
rehabilitację powinien przyjść przed jego "oblicze" osobiście zamordowany
oficer. Takiej klasy świadectwo dawały o sobie sądy w Moskwie.
Świat poznaje prawdę o Katyniu
Doktor Kamiński uważa, że skarga katyńska jest jedną z najważniejszych w całej
historii Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Dlatego po przejściu "drogi
krajowej" w roku 2009 przedłożył Trybunałowi naszą skargę opracowaną w
najdrobniejszych szczegółach. Podstawowe zarzuty wobec Rosji to naruszenie prawa
do rzetelnego procesu i naruszenie prawa do życia.
Trybunał uznał skargę za zasadną i przystąpił do jej rozpatrzenia. Wcześniej
Rosji zadano szereg pytań, jej odpowiedź została uznana za stanowisko w sprawie.
Do naszej skargi jako "strona trzecia" przystąpił obecny polski rząd,
przedkładając swoje opracowane stanowisko w sprawie masakry katyńskiej. Jest to
dla naszego grona wielkie wsparcie – już nie jesteśmy sami. Pierwszy raz czujemy
się obywatelami Polski, tym bardziej że dobrze pamiętamy całkowitą obojętność
wobec nas, pokrzywdzonych zbrodnią, choćby ze strony wojska.
Przed Trybunałem reprezentują nas dr Ireneusz C. Kamiński, adwokaci Roman
Nowosielski i Bartłomiej Sochański oraz adwokaci rosyjscy Anna Stawicka i Roman
Karpiński.
Nie zwracamy uwagi na podejmowane w międzyczasie decyzje rosyjskie i polskie z
lat 1996-1998. Wiemy, co zyskaliśmy, prowadząc te starania – wiedza o zbrodni
katyńskiej, która skrzętnie była ukrywana przed światem, wyswobodziła się z tej
tajemnicy – zainteresowanie zatoczyło krąg – od Niemiec poprzez Rosję sięga
Japonii. Nawet Italia, która nie chciała oglądać filmu "Katyń", chce poznać
prawdę o zbrodni.
Wielkie zainteresowanie zrodziło się również w Polsce – trwają dyskusje na temat
"rehabilitacji" prawnej, oczywiście wszystko jest negowane i podważane pomimo że
wiadomo, czym jest rehabilitacja prawna. Wypada dobitnie powtórzyć:
rehabilitacja prawna to wydanie przez Federację Rosyjską prawnie wiążącej
decyzji o uznaniu nielegalnego charakteru decyzji Stalina i kierownictwa KC
WKP(b) z 5 marca 1940 roku o wymordowaniu 21 857 bezbronnych jeńców wojennych.
Rehabilitacja to oficjalne uznanie bezprawia masakry katyńskiej.
Trzeba powiedzieć, że wszelkie deklaracje i apele oraz stwierdzenia o "staraniu
się o prawdę katyńską" pozostaną zawsze wyłącznie "na papierze", ponieważ nie
mają prawnych konsekwencji. A szkoda – trzeba było postarać się o Trybunał typu
Norymberga, aby zrealizować swoje postulaty i apele.
Na 6 października wyznaczono rozprawę przed Europejskim Trybunałem Praw
Człowieka. Pragnę podkreślić, że wszystkie nasze starania w sprawie katyńskiej
są oparte wyłącznie na obowiązującym prawie i na naszym obowiązku wobec naszych
najbliższych.
Nigdy nie zapytano naszej grupy, czy nie jest nam potrzebne jakieś wsparcie,
wobec tego jeśli ktokolwiek, nawet po cichu, popierał nasze starania, to w
imieniu naszego grona – dziękuję.
Witomiła Wołk-Jezierska
Autorka ma status pokrzywdzonej zbrodnią katyńską. Córka por. art.
Wincentego Wołka, zamordowanego w Katyniu, kuzynka trzech oficerów zabitych na
mocy decyzji Biura Politycznego WKP(b) z 5 marca 1940 r.
