Ich los zależy także od nas, od naszego działania

Niedziela, 8 listopada 2009 roku – I Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym

Z przewodniczącym Komisji ds. Misji Konferencji Episkopatu Polski Jego Ekscelencją ks. bp. Wiktorem Skworcem, ordynariuszem tarnowskim, rozmawia Sławomir Jagodziński


Niedawno ks. abp Celestino Migliore, stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy ONZ, zwrócił uwagę, że chrześcijanie różnych wyznań to grupa religijna najbardziej dyskryminowana w świecie. Jakie można wskazać główne tego przyczyny?


– Dzieje Kościoła nigdy nie przestały być czasem męczenników, mimo okresów względnego pokoju i swobody w wyznawaniu i praktykowaniu wiary. Wiek XX i początek III tysiąclecia, jeśli chodzi o dyskryminację religijną chrześcijan, nie należą do wyjątków, co więcej – mogą być nazwane czasem męczenników. Ciągle aktualne są słowa Jezusa: „Mnie prześladowali i was prześladować będą”. Świat wobec chrześcijan czuje się „nieswojo”, gdyż wierzący przypominają mu o jego apostazji – odejściu od Boga; o porzuceniu obiektywnych norm moralnych wynikających z prawa Bożego i naturalnego; o grzechu… Profetyczno-krytyczna postawa chrześcijan wobec świata wzbudza niechęć, a nierzadko agresję, która prowadzi do prześladowań.

Inną przyczyną prześladowań jest fałszywe rozumienie własnej religii, szczególnie w krajach muzułmańskich. Prowadzi ono do uznania chrześcijan za wrogów islamu, a tym samym do odebrania im wolności wyznawania wiary, a nieraz nawet prawa do życia.

Dyskryminacja religijna chrześcijan może mieć również podtekst polityczny i ekonomiczny. Im mniej chrześcijanie mogą korzystać z dóbr danego kraju, im bardziej ogranicza się ich podmiotowe uczestnictwo w życiu społecznym i ich prawa polityczne – tym więcej zostaje dla ich przeciwników.

Trzeba zauważyć, że prześladowania chrześcijan są niejednokrotnie zorganizowane – mają swoje sztaby, suflerów i reżyserów. Są nimi nieraz rządy, które dla partykularnych interesów łamią prawa człowieka. Możemy też wskazać na ataki medialne na Kościół, chrześcijan, które stanowią zachętę do przemocy lub wręcz ją promują.


Jakie znaczenie dla Kościoła w Polsce mają ustanowienie i obchody Dnia Solidarności z Kościołem Prześladowanym?


– Przede wszystkim wychowawcze. Jeśli Kościół opiera się na komunii wszystkich wierzących z Bogiem i między sobą, to nie można pozostać obojętnym na los tych, którzy w różnych częściach świata cierpią prześladowania. Ustanowienie Dnia Solidarności z Kościołem Prześladowanym ma nam, katolikom w Polsce – cieszącym się wolnością religijną – otworzyć oczy, uwrażliwić na więź, która łączy nas z braćmi i siostrami w Chrystusie na całym świecie.

Poza tym niech ten Dzień przypomni, że Kościół w Polsce był również Kościołem prześladowanym, Kościołem za żelazną kurtyną, Kościołem milczenia. Pamiętamy, jakim wsparciem była dla nas wtedy pamięć Ojca Świętego, Kościołów i społeczności z zagranicy. Dziś nadeszła godzina spłacania długu wdzięczności… Jako Ojczyzna „Solidarności” winniśmy być solidarni z prześladowanymi, nie w znaczeniu jałowego współczucia, lecz w znaczeniu konkretnej pomocy cierpiącym chrześcijanom.

Los prześladowanych zależy od nas, od naszego działania. Możemy go zmieniać. Ale, co trzeba sobie uświadomić, możemy go też pogarszać – przez milczenie, zaniechanie działania. Tolerowanie lub niezauważanie prześladowań może być formą zachęty dla oprawców!


W tym roku szczególna uwaga Dnia Solidarności z Kościołem Prześladowanym zostanie skupiona na trudniej sytuacji chrześcijan w Indiach. Jak my w Polsce możemy im pomóc?


– Chciałbym na początku przypomnieć krótko to, co Kościół w Polsce już zrobił dla chrześcijan w Indiach. Włączyliśmy się w dzieło ewangelizacji Indii i w pomoc trędowatym, jak choćby śp. o. Marian Żelazek, który tam posługiwał 56 lat. Została zorganizowana też akcja pomocy żywnościowej, kiedy ten kraj cierpiał głód…

Niedawno, kiedy z Indii nadchodziły informacje o napaściach na katolików w tym kraju, apelowaliśmy do władz indyjskich o ochronę chrześcijan. Została zorganizowana – via katolickie media – akcja wysyłania protestów do Ambasadora Indii w Polsce zawierających nasz sprzeciw wobec łamania podstawowych praw człowieka w tym kraju. Chcieliśmy tym samym dać jasny sygnał, że katolikom w Polsce los ich współbraci w Indiach nie jest obojętny.

Akcje charytatywne i medialne, społeczne protesty powinny się przede wszystkim łączyć z ubogimi środkami, jakimi są: modlitwa, wołanie do Ducha Świętego, aby odmienił ludzkie serca; post i jałmużna. One potrafią – jak wierzymy – najwięcej zdziałać dla poprawy sytuacji prześladowanych chrześcijan.


Prześladowania bardzo często dotykają misjonarzy. Jak wydarzenia takie, jak np. krwawe prześladowania w Indiach czy krzyżowanie chrześcijan w Sudanie, wpływają na tych, którzy już pracują na misjach albo przygotowują się do wyjazdu na nie?


– Misjonarz ma świadomość, że może zostać odrzucony; że może ponieść największą ofiarę z racji pełnionej służby. Dlatego, wyjeżdżając na misje, liczy się z możliwością prześladowań. Podczas przygotowań do wyjazdu ta wiedza nie jest przed nim ukrywana, wszak musi poznać realia świata, do którego się udaje.

Różne są reakcje przygotowujących się do wyjazdu na misje i samych misjonarzy na prześladowania. Bywa, że przełożeni nakazują wstrzymanie wyjazdu lub opuszczenie kraju, aby uchronić, ratować życie misjonarzy. Najczęściej jednak zostają oni na swych placówkach, aby ratować życie innych, składając świadectwo miłości aż do końca. Bywa, że na wieść o prześladowaniach rezygnują z urlopu i wracają do swych wspólnot, nieraz po męczeńską śmierć, jak to było w przypadku śp. ks. Jana Czuby.


Jak zinterpretować brak większego zainteresowania ze strony światowych mediów losem mordowanych, często w okrutny sposób, chrześcijan? Taka sytuacja staje się chyba wielkim wyzwaniem dla katolickich środków społecznego przekazu?


– Rzeczywiście można odnieść niepokojące wrażenie milczącego przyzwolenia mediów na dramat prześladowanych. Równocześnie te same media zaciekle bronią swobód różnych egzotycznych mniejszości, a nie angażują się w obronę milionów osób, którym odmawia się podstawowych praw, w tym prawa do wolności wyznawania wiary. Powstaje nieodparte wrażenie, że chrześcijanie są dla mediów solą w oku, ponieważ są m.in.: „zacofani” – bronią życia, wartości, sprzeciwiają się kulturze użycia, materializmowi praktycznemu. Dlatego eliminuje się ich z przestrzeni życia społecznego, ośmiesza, krytykuje, a przez milczenie jakby akceptuje po cichu ich eksterminację, z którą mamy do czynienia np. w Sudanie.

Pozostaje nam liczyć na media katolickie, na media niezależne i na aktywność katolików pracujących w innych środkach społecznego przekazu, a także na realizację oryginalnych pomysłów, jak chociażby ten z Poznania, gdzie kilka lat temu w tramwajach rozwieszono plakaty prezentujące sylwetki męczenników za wiarę, aby budzić sumienia i wzywać do współodpowiedzialności.


Czy i jak należy skłaniać takie instytucje jak choćby Unia Europejska do działań w sprawie chrześcijan padających ofiarą dyskryminacji i prześladowań?


– Instytucje UE nie będą, z racji ideologicznych, bronić chrześcijan prześladowanych na świecie. Powinny jednak włączyć się w obronę praw człowieka, a wśród nich prawa do wolności religijnej. W imię poszanowania równości UE powinna bronić chrześcijan przed dyskryminacją, zarówno w krajach członkowskich, jak i poza ich granicami.

Działanie instytucji europejskich zależy od człowieka, dlatego trzeba docierać właśnie do niego, do konkretnego europarlamentarzysty czy urzędnika, aby w imię obrony tak drogich Europie praw człowieka, zaangażował się w ochronę chrześcijan prześladowanych w Indiach, Sudanie czy Wietnamie.


Jednak praktyka pokazuje, że często zwyciężają interesy polityczne i ekonomiczne, które zamykają UE czy innym państwom usta. Wydaje się, że gdy w grę wchodzą poważne interesy gospodarcze, partner naruszający prawa człowieka, w tym prawo do wolności religijnej, jest bezkarny, żadne sankcje mu nie grożą.

Wiedząc o tym, powinniśmy – jako katolicy – zaangażować się w organizację i przebieg Dnia Solidarności z Kościołem Prześladowanym. Włączmy się we wspólną, solidarną modlitwę; podejmijmy post – wyślijmy czytelny, mocny sygnał naszym braciom i siostrom, że nawet w najciemniejszej godzinie ich życia nie są sami; że i dla nich nadejdzie wolność, choć – jak pokazuje życie – mogą pojawić się inne, bardziej wyrafinowane sposoby prześladowania. W tych trudnych sytuacjach i doświadczeniach niech pomoc prześladowanym i nam niosą słowa Jezusa Chrystusa: „Na świecie doznajcie ucisku, ale bądźcie odważni: Ja świat zwyciężyłem” (J 16, 33). Bądźmy zatem odważni, nie tylko w Dniu Solidarności z Kościołem Prześladowanym.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj