Grypa nam niegroźna

Producenci drobiu mogą być spokojni o swoje stada

Wiosenna migracja ptaków od kilku lat przyprawiała o ból głowy hodowców drobiu, bo znacznie wtedy rosło zagrożenie ptasią grypą. Jednak w tym roku, zdaniem weterynarzy, zagrożenie jest niewielkie. Co więcej, mało kto spodziewa się, że w Polsce dojdzie do wykrycia choćby jednego ogniska tej choroby.

Rok temu mieliśmy w kraju kilka ognisk ptasiej grypy. Teraz jednak jest inaczej i Polska powinna być raczej od niej wolna. Sytuacja taka ma związek przede wszystkim z lekką zimą. Dzikie ptaki i zimą, i teraz, po przylocie z zimowisk, nie mają problemów z dostępem do pożywienia i wody. Nie muszą więc szukać ich w ludzkich gospodarstwach. Nie dochodzi więc od kontaktu domowych i dzikich ptaków, a więc i choroba nie ma jak się przenosić.
Poza tym od ptasiej grypy wolne są także kraje z nami sąsiadujące. Rok temu zagrożenie płynęło zwłaszcza z Niemiec, gdzie stwierdzono sporo przypadków wystąpienia tej choroby. W bieżącym roku zasadniczo w Europie jest pod tym względem spokojnie, ponieważ jedyne ogniska grypy służby weterynaryjne wykryły w Wielkiej Brytanii, Rosji i na Węgrzech. Miały one jednak tylko lokalny zasięg i weterynarze szybko opanowali sytuację. Więcej takich przypadków, także śmiertelnych zarażeń ludzi, odnotowano jedynie w Azji, ale skala zachorowań tam również jest stosunkowo nieduża w porównaniu z poprzednimi latami. Na całym świecie można więc na razie mówić, że w tym roku ptasia grypa wyraźnie się cofnęła.
Takie informacje na pewno dobrze wpływają na prognozy sprzedaży mięsa drobiowego i wędlin. Polacy lubią drób i w poprzednich latach tylko obawa przed ptasią grypą powodowała czasowy spadek jego konsumpcji. A skoro teraz nie ma się czego obawiać, mięso z kurczaków czy indyków szybko znika ze sklepowych półek. Dobre wyniki branży drobiowej mogą być jeszcze lepsze. Maj to m.in. czas pikników czy grillowania we własnym ogródku. Zakłady muszą wtedy dostarczyć na rynek tysiące ton mięsa przygotowanego specjalnie na grill. Od lat zresztą sprzedaż w tym akurat segmencie szybko rośnie. Potwierdzają to handlowcy, którzy zauważyli, że niekiedy, zwłaszcza w ciepły weekend, sprzedaż mięsa grillowego stanowi ponad połowę całego obrotu drobiem.
Ale nie tylko rynek krajowy powinien być w tym roku miejscem wzrostu sprzedaży drobiu. Według danych za styczeń, zakłady mięsne wywiozły za granicę 16 tysięcy ton mięsa i wędlin drobiowych, czyli znacznie więcej niż w 2006 roku. To pokazuje, że w krajach zachodniej Europy wciąż utrzymuje się moda na polski drób, który stanowi tam konkurencję nie tylko ze względu na cenę, ale i jakość. Jeśli taka tendencja się utrzyma, to bieżący rok zakończy się kolejnym rekordem w eksporcie.
KL

drukuj