Freudowska pomyłka Majewskiego
Powiało chłodem między dowódcą Sił Powietrznych a nowym ministrem obrony.
Generał Lech Majewski, witając wczoraj szefa resortu na uroczystościach Święta
Lotnictwa Polskiego, "pomylił" imię i nazwisko Tomasza Siemoniaka.
To właśnie przede wszystkim do gen. Lecha Majewskiego zwracał się w swojej
homilii ks. bp polowy Józef Guzek, który przewodniczył uroczystej Mszy św. w
katedrze polowej. Duchowny, który położył w homilii akcent na bezpieczeństwo w
lotnictwie, wyraźnie dał do zrozumienia, że to właśnie na generale Majewskim
spoczywa obowiązek jego zagwarantowania. – Latanie jest najbezpieczniejszym
sposobem przewozu ludzi i transportu ładunków. Ale by tak rzeczywiście było,
należy uczynić wszystko, czyli spełnić wszystkie warunki, od których zależy
bezpieczeństwo lotów – podkreślał biskup Guzek. Ksiądz biskup dodał, że
zapewnienie bezpieczeństwa lotów i skuteczności powierzonych zadań zależy od
formacji charakterów i sumień każdego lotnika, żołnierza i pracownika cywilnego
w Siłach Powietrznych. Homilia musiała zrobić spore wrażenie na dowódcy Sił
Powietrznych, który wyraźnie zdenerwowany i poirytowany przemawiał na otwarciu
centralnych uroczystości Dni Święta Lotnictwa Polskiego pod Pomnikiem ku Czci
Poległych Lotników w latach 1939-1945 na Polu Mokotowskim. Łamał mu się głos,
myliły nazwiska, drżały mu ręce, gdy przewracał kartki z przemówieniem. Kilka
dni temu generał Majewski przyznał, że był przeciwny decyzji o rozformowaniu 36.
Specjalnego Pułku Lotnictwa Cywilnego podjętej przez nowego ministra obrony. Na
wczorajszych uroczystościach widać było, że grzeczności między obydwoma panami
są wymuszone. – Mam zaszczyt powitać państwa na uroczystym apelu z okazji Święta
Lotnictwa. Święta ustanowionego na pamiątkę zwycięstwa kapitana Franciszka
Żwirki i inżyniera Stanisława Wigury w międzynarodowych zawodach lotniczych w
Berlinie w 1932 roku. Zaledwie 14 lat wcześniej w 1918 roku odrodziła się
niepodległa Polska, a wraz z nią za sprawą pasjonatów lotnictwa na przekór
trudnościom i brakowi doświadczenia powołano polskie lotnictwo. (…) Szanowni
państwo, z prawdziwą satysfakcją pragnę podkreślić, że w tak ważnym dla
polskiego lotnictwa dniu zaszczycił nas swoją obecnością minister obrony
narodowej pan Tadeusz Siemieniak, Tomasz Siemoniak – poprawił się Majewski. W
przemówieniu nie było żadnych akcentów smoleńskich. Po generale Majewskim głos
zabrał, skonfundowany faktem przekręcenia nazwiska, minister Siemoniak. – Z
okazji waszego święta, wszystkim żołnierzom oraz pracownikom związanym z
lotnictwem wojskowym życzę wielu sukcesów i poczucia głębokiej satysfakcji z
wykonywanych obowiązków – powiedział. Stanisław Koziej, szef Biura
Bezpieczeństwa Narodowego, w charakterystycznym dla siebie, kaznodziejskim
tonie, akcentował, że święto obchodzone jest w warunkach szczególnych. – Jest
ono okazją do dumy, ale jednocześnie szansą do zadumy. Okazją do dumy z
osiągnięć polskich lotników, z ich bohaterskich czynów rozsławiających imię
Rzeczypospolitej w świecie. Jest okazją do dumy z tych lotników chociażby, przed
których pomnikiem się znajdujemy. Ale jest okazją do zadumy nad kondycją i
przyszłością polskich Sił Powietrznych – perorował. Jak mówił, Siły Powietrzne
stoją dziś przed nowymi wyzwaniami. Rzeczywiście, rozwiązanie specpułku to
bardzo poważne wyzwanie dla wojska.
Na Polu Mokotowskim wielu oficerów otrzymało wczoraj pamiątkowe odznaczenia.
Srebrny Krzyż Zasługi dostał gen. Jan Rajchel, komendant-rektor Wyższej Szkoły
Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. Włożył on wiele serca w utworzenie w
Dęblinie Akademii Lotniczej, której od początku przeciwny był Stanisław Koziej,
a której prezydenckie weto nie pozwoliło zaistnieć. Przed pomnikiem poległych
lotników odbyła się również ceremonia nadania flagi dowódcy Sił Powietrznych
oraz złożenie wieńców przez delegacje państwowe i wojskowe. Uroczystości
uświetniła orkiestra reprezentacyjna Sił Zbrojnych oraz przelot siedmiu
samolotów szkolno-treningowych TS-11 Iskra z 41. Bazy Lotnictwa Szkolnego w
Dęblinie oraz siedmiu samolotów szkolno-treningowych PZL-130 Orlik z 42. Bazy
Lotnictwa Szkolnego w Radomiu. Rano gen. Lech Majewski złożył kwiaty w miejscach
upamiętniających pilotów, w kaplicy katedry polowej, jak również przed
obeliskiem w siedzibie dowództwa upamiętniającym ofiary katastrofy smoleńskiej.
Piotr Czartoryski-Sziler
