Euro rozpoczęte

Przez kolejne trzy tygodnie świat, nie tylko sportowy zwróci oczy na
Polskę i Ukrainę. Wierzymy, że Euro zapisze się w pamięci, przede wszystkim
sukcesami drużyny prowadzonej przez Franciszka Smudę. Polacy nie są faworytami,
ale w historii mistrzostw Europy zdarzały się wielkie niespodzianki


Dlaczego teraz miałoby być inaczej, zwłaszcza że mamy zespół najlepszy
od lat, młody, głodny sukcesu i dający nadzieję na coś więcej niż tylko "mecz
otwarcia, o wszystko i o honor"? Na mundialu w Niemczech i na Euro 2008 nie
wyszło, ale teraz Biało-Czerwoni podkreślali stanowczo, że starych błędów nie
mają zamiaru popełnić. Za głównych kandydatów do tytułu uchodzą jego obrońcy,
Hiszpanie. Plany chcą im pokrzyżować Niemcy, Holendrzy, Anglicy, Portugalczycy,
a my cały czas liczymy, że swoje trzy grosze dołożą chłopcy Smudy.

Marzymy o pierwszym od lat sukcesie na wielkiej piłkarskiej imprezie. Naszej
drużynie można to i owo wytykać, niektórzy gracze być może nie powinni się w
niej znaleźć, ale każdy z nich otrzymał od milionów kibiców kredyt zaufania.
Kibice uwierzyli bowiem, że w biało-czerwonej ekipie jest potencjał. Porównajmy
ją z drużynami, które na mundial do Niemiec zabierał Paweł Janas, a na Euro 2008
Leo Beenhakker. Wtedy nie brakowało niedomówień, niejasności, kontrowersji.
Piłkarzy odgrywających w swych klubach czołowe role mogliśmy policzyć na palcach
jednej ręki, większość pytaliśmy, jak to jest przesiadywać na ławce rezerwowych
etc. A jak jest dziś? Trio Biało-Czerwonych poprowadziło do mistrzostwa Niemiec
Borussię Dortmund. O Roberta Lewandowskiego pyta Manchester United, o Łukasza
Piszczka – Real Madryt, a Jakub Błaszczykowski już znajdował się w orbicie
zainteresowań Liverpoolu. Wojciech Szczęsny ma niepodważalną pozycję w Arsenalu
Londyn. Maciej Rybus robi furorę w bardzo mocnej lidze rosyjskiej, a Kamil
Grosicki lada moment przejdzie pewnie do jednego z tureckich potentatów.
Wyrobioną marką w Belgii cieszy się Marcin Wasilewski, podobnie jak we Francji –
Ludovic Obraniak. Franciszek Smuda zebrał grono naprawdę niezłych piłkarzy,
którzy jeśli się postarają, to nie zawiodą. Co to znaczy? Trzeba wyjść z grupy.
To na dobry początek, a potem powalczyć o sensację. Gdy bowiem spełni się swój
obowiązek, można do kolejnych zadań podejść na większym luzie, a wtedy wszystko
może się zdarzyć.

Piotr Skrobisz

***

Pokaz skuteczności


Radio Maryja, 2012-06-0
9

Rosja rozgromiła we Wrocławiu Czechy 4:1 w drugim meczu grupy A Euro
2012. Podobnie jak we wcześniejszym starciu Polski z Grecją i tym razem nie
zabrakło wielkich emocji, efektownych akcji, zwrotów wydarzeń, co zapowiada
kapitalne mistrzostwa.

Początek meczu naszych grupowych rywali należał do Czechów, którzy przez 10
minut praktycznie nie pozwolili Rosjanom na nic. Grali szybko, efektownie,
popisywali się technicznymi trikami, tyle że nic z tego nie wynikało.
Podopieczni Dicka Advocaata rozpoczęli niemrawo, ale gdy przyspieszyli, od razu
zdobyli bramkę. W 15. minucie, po świetnej kontrze, w słupek trafił Aleksandr
Kierżakow, a z celną dobitką pospieszył Alan Dzagojew. Czesi na chwilę stanęli,
jednak gdy znów ruszyli do ataków, zostali po raz drugi skarceni. Tym razem
Kierżakow z Andriejem Arszawinem wyprowadzili w pole całą czeską defensywę, a
piłkę do bramki wbił Roman Szyrokow. Mecz był bardzo ciekawy, i jedni, i drudzy
prezentowali futbol ofensywny, ładny dla oka, tyle że tylko jedna strona była
skuteczna. W 52. min nasi południowi sąsiedzi odzyskali nadzieję. Po pięknym
podaniu Petra Jiracka efektownym strzałem kontaktowego gola zdobył Vaclav Pilar.
Do zakończenia spotkania pozostało jeszcze mnóstwo czasu, Czesi mogli pokusić
się co najmniej o doprowadzenie do remisu. Szanse ku temu były, miał ją
chociażby Tomas Rosicky, ale wczoraj szczęście jemu i jego kolegom nie
dopisywało. Rosjanie to wykorzystali. W 79. min po doskonałym podaniu Romana
Pawluczenki po raz drugi trafił Dzagojew, a po 180 sekundach Pawluczenko
zdecydował się na solową akcję, zakończoną czwartym golem. W tym momencie mecz
był już rozstrzygnięty, a Rosjanie wysłali wszystkim, także nam, czytelny
sygnał: jesteśmy w wielkiej formie, a nasze słowa o tym, że chcemy zdobyć
mistrzostwo, nie były żartem. Wczoraj podopieczni Advocaata pokazali znakomity
futbol, a że mieli trochę szczęścia… Zazwyczaj sprzyja ono lepszym. Wynik 4:1
na wszystkich wywarł wrażenie, podobnie jak styl gry drużyny prowadzonej przez
holenderskiego szkoleniowca. Franciszka Smudę czeka mocne rozmyślanie nad tym,
jak zatrzymać Arszawina i spółkę.

Piotr Skrobisz

Rosja – Czechy 4:1 (2:0).
Bramki: Alan Dzagojew (15., 79.), Roman Szyrokow (24.),
Roman Pawluczenko (82.0 – Vaclav Pilar (52.). Sędziował: Howard Webb (Anglia).
Widzów 42 000.

***

To warto wiedzieć


Radio Maryja, 2012-06-0
9

Hiszpania albo Niemcy – bukmacherzy są zgodni, że jedna z tych drużyn ma
największe szanse, by triumfować w Euro 2012. Polska plasuje się w środku
stawki. Niżej oceniane są Irlandia, Dania, Szwecja i rywal Biało-Czerwonych w
meczu otwarcia – Grecja.

Czy są Państwo ciekawi, jak w dniu meczu z Grecją wyglądało menu polskich
piłkarzy? Proszę bardzo: dania z jajek na śniadanie, lekki rosół oraz grillowany
kurczak i ryba na obiad, a na kolację barszcz czerwony z uszkami, kaczka
pieczona, steki wołowe, pierogi z mięsem i krewetki. Podczas wszystkich trzech
głównych posiłków oraz podwieczorku jadłospis został podzielony na część zimną i
ciepłą. W bufecie z deserami znalazły się m.in. ciasto angielskie: cytrynowe,
bananowe lub marchewkowe, babka piaskowa lub keks, marmurek. Wszystkie jednak
bez kremów i czekolady.

UEFA została poinformowana przez holenderską federację o incydencie
rasistowskim, który miał miejsce w czasie otwartego treningu reprezentacji tego
kraju w środę w Krakowie. Federacja podkreśliła, że "Pomarańczowi" nie złożyli
oficjalnej skargi i nie będzie wszczęte w tej sprawie oficjalne postępowanie.
Odpowiednia procedura dyscyplinarna ma zostać uruchomiona w przypadku
powtórzenia się podobnych wydarzeń, a wydarzenia ze środy określiła mianem
"odosobnionego incydentu". Według niektórych holenderskich i skandynawskich
mediów, zawodnicy słyszeli okrzyki naśladujące odgłosy małp, tyle że po
zajęciach wszyscy podkreślali fantastyczną atmosferę panującą na trybunach, na
których zasiadło ponad 20 tysięcy osób. Także piłkarze odwdzięczyli się kibicom
oklaskami…

Pisk, PAP

drukuj