Dworak na tropie książek
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zidentyfikowała wreszcie domniemane
"niedozwolone reklamy", jakie mają być emitowane na antenie Radia Maryja. W
opinii jej przewodniczącego Jana Dworaka, dotyczą one książek oraz Wyższej
Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Ojciec Jan Król (CSsR) z Radia Maryja nie
ukrywa zdziwienia wobec argumentów wyciąganych przez szefa KRRiT. Zauważa, że
Radio Maryja jako stacja katolicka i społeczna może w swoich audycjach
prezentować i omawiać dobre szkoły i książki.
Jan Dworak, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, poinformował
wczoraj na posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, że jego
organ podjął "działania kontrolujące Radio Maryja pod kątem zamieszczania
niedozwolonej reklamy". – Taki mieliśmy sygnał. Dokonaliśmy oceny tygodniowego
programu i rzeczywiście podjęliśmy już decyzję formalną nad już istniejącym
tekstem uchwały KRRiT – mówił Dworak. Dodał, że obawa o niedozwoloną emisję
reklam "znalazła swoje uzasadnienie". – Oczywiście, w programie Radia Maryja
znalazły się fragmenty, które zgodnie z obowiązującym prawem mogą i są odczytane
jako kryptoreklamy – oświadczył posłom komisji. Uznał jednocześnie, że ich
rodzaj, "jaki się mieścił w przedziale czasowym, który Rada analizowała, czyli
tygodniowym, jest – można powiedzieć – mało szkodliwy społecznie". Według niego,
przesłanki o emitowaniu kryptoreklam dotyczą książek oraz – jak się wyraził –
"wyższej uczelni toruńskiej komunikacji społecznej".
Poseł Anna Sobecka (PiS) oczekiwała na spotkaniu wyjaśnień od Dworaka na temat
jego wyjątkowego zainteresowania radiem Ojców Redemptorystów. Zwróciła uwagę, że
"jego żądanie, by zdiagnozować i monitorować nadawanie Radia Maryja, prasa
odnotowała zaraz po objęciu przez niego stanowiska szefa KRRiT". – Chciałam
zapytać, czym sobie Radio Maryja zasłużyło na takie wyróżnienie, że nie zajmuje
się pan dużymi mediami, tylko takim małym radiem. Czy jest pan zakładnikiem
ekipy rządzącej, a właściwie decydentów w mediach, czyli tej koalicji PO – SLD,
i stąd taki kontekst polityczny? – pytała Sobecka. Zauważyła również, że trudno
nie mówić na antenie o książkach, kiedy gości się w programie na przykład ich
autora.
Dworak ze swej strony tłumaczył się, że Radio Maryja jest "traktowane
szczególnie", ponieważ ma status nadawcy społecznego. – Więc to dbałość, żeby
nie było elementów komercyjnych – oznajmił ku zaskoczeniu posłanki. Zapewnił
jednocześnie, że KRRiT będzie badać wszystkich nadawców. Nie chciał się
ustosunkować do zarzutu, iż jest "zakładnikiem koalicji medialnej". – Nie
chciałbym rozwijać tego tematu, nie dlatego że boję się odpowiedzi, ale nie
chciałbym odpowiadać. Każdy człowiek ma jakiś życiorys – konkludował Dworak.
Zaskoczony wypowiedzią Dworaka jest o. Jan Król CSsR z Radia Maryja. – Dziwne
jest przede wszystkim to, że jako pierwsze "poszło na warsztat" Radio Maryja,
kiedy zażądano nagrań z całego tygodnia do KRRiT celem monitorowania tej
rozgłośni – wskazuje o. Król. Zaznacza, że "Radio Maryja jest ważną rozgłośnią,
ale nie jedyną w Polsce". – Dlaczego ktoś nie zażądał na przykład nagrań TVN,
RMF FM czy Radia Zet? Już samo to świadczy, że KRRiT chce "coś" znaleźć –
przypuszcza ojciec. Podkreśla, że w Radiu Maryja nie ma reklamy ani
kryptoreklamy. – Oczywiście pojawiają się na antenie informacje dotyczące WSKSiM
oraz o tym, jaka książka jest dobra i wartościowa, ale przecież nigdy nie
mówimy, ile ona kosztuje. Zadaniem RM, które jest radiem katolickim i
społecznym, jest informacja m.in. o dobrych szkołach, książkach. Stąd audycje,
podczas których się je omawia i są czytane ich fragmenty – zauważa o. Król.
Jacek Dytkowski
