Człowiek, który się przyzwyczaił

Ewangelia

Trzecia niedziela zwykła

Gdy Jan został uwięziony, przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.


Mk 1, 14-20
Człowiek, który się przyzwyczaił

Skąd w środku karnawału tak ostre przynaglenia, słowa, które bardziej kojarzyć się mogą z okresem Wielkiego Postu – czasem pokuty, niż karnawałem: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, „Czas jest krótki”, „Przemija postać tego świata”? Uderza niecierpiąca zwłoki natychmiastowość, z jaką kandydaci na uczniów zostawiają wszystko i idą za Jezusem. Czyżby zatem czasu już naprawdę było niewiele, że potrzebna jest tak zdecydowana mobilizacja?

Pośród wielu pokus złego ducha ta jest jedną z bardziej podstępnych. Masz jeszcze czas – zdaje się szeptać do ucha wielu z nas. Masz czas na to, by coś zmienić w swoim życiu, zrobić coś z bałaganem, który istnieje w twoich relacjach z innymi, porzucić zawziętość, pojednać się z Bogiem. Przecież młodość ma swoje prawa… Bywa, że przychodzi moment, iż poczucie, że tyle jeszcze chwil przed nami, kamienieje w zdziwieniu cmentarnych napisów. Drżąca ręka kamieniarza wykuwa słowa ks. Jana: „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Wypadek, nowotwór, samobójstwo. Za dużo dziś mogił tych, którym wydawało się, że mają jeszcze czas. Życie zgasło zbyt wcześnie.

Mądrość życia domaga się właściwego spojrzenia na nie z wielu perspektyw naraz, aktywności w szukaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania o sens. Nic bardziej nie deprecjonuje ludzkiej egzystencji, jak marazm, niedbałość, obojętność. Człowiek wtedy zaczyna naprawdę przegrywać, gdy zaczyna żyć wedle zasady: „Mnie jest już wszystko jedno”. Można w życiu się pogubić. Można zaplątać się w namiętności, nałogi, słabości, ale kiedy tli się jeszcze wewnątrz ogień, tęsknota i niepokój, jeszcze wszystko da się naprawić. Nie jest to możliwe, gdy mamy do czynienia ze szczególną odmianą chrześcijanina, obywatela, męża czy żony, członka wspólnoty – „człowieka, który się przyzwyczaił”. Ktoś taki nie widzi sensu i potrzeby zmiany swojego życia, dobrze mu jest w jego stagnacji, nie jest ani zły, ani dobry. Ambicja kończy się na byciu przeciętnym i niewychylaniu się zanadto przed innych. Najgorsze jest to, że taki przedłużający się stan wypala wolę życia, niszczy wewnętrzny potencjał działania. Wołanie o nawrócenie staje się wówczas abstrakcją, Kościół – punktem usługowym, Biblia – ozdobą regału, Chrystus – cząstką tradycji. Można wtedy kołatać do drzwi serca całymi latami i nie być słyszanym…

Zaskakiwać mogą na pierwszy rzut oka słowa św. Pawła z drugiego czytania. Ci, którzy mają żony, mają tak żyć, jakby byli nieżonaci, płaczący – jakby nie płakali, śmiejący się, jakby się nie śmiali, ci, którzy nabywają, jakby nie posiadali. O co tu chodzi? Trudno posądzać Pawła o rewolucyjne zapędy, chęć burzenia ładu społecznego. Apostoł Narodów chce nam przekazać niezwykłe ważną myśl: mamy troszczyć się o to, aby zachować i stworzyć w sobie właściwą hierarchię wartości, ocalić wolność. Mamy budzić się z marazmu i zacząć wreszcie żyć jak „nowi” ludzie! Małżeństwo, rodzina, struktury społeczne, smutek i radość, konkretne ludzkie dążenia – one są ważne, ale ku czemuś mają prowadzić. Celem ma być zbawienie, uświęcanie czasu i przestrzeni, budowanie królestwa Bożego w sobie i wokół siebie. Ma on się realizować nie tyle w oparciu o jakąś ideę, ile przede wszystkim na relacji z Jezusem Chrystusem. „Pójdźcie za mną” – brzmią słowa powołania uczniów – tzn. wejdźcie w relacje ze Mną, naśladujcie Mnie, trwajcie przy Mnie. To jest gwarantem, iż życie z wiary nie będzie tylko skostniałym zbiorem zasad rażących swoją śmiesznością i nieadekwatnością wobec realiów XXI w., ale stanie się rzeczywistością dynamiczną, niosącą w sobie nowość, świeżość i radość, ciągle aktualizujące się w mocy Ducha Świętego.


ks. Paweł Siedlanowski
drukuj