Czas próby
Ostatnie tygodnie roku liturgicznego kierują nasze spojrzenie w stronę
eschatologii. Trudno pogodzić się z myślą, że widzialny świat, który tak dobrze
znamy, kiedyś przestanie istnieć. A jednak. Wariantów apokaliptycznego
scenariusza istnieje wiele… Jak będzie wyglądał koniec świata? Odpowiedzi nikt
nie jest w stanie udzielić. Ta z dzisiejszego fragmentu Ewangelii ma jednak w
sobie inność, której próżno szukać w astronomiczno-fizycznych teoriach.
Wiemy, że koniec nadejdzie. Dla ludzi wierzących nie będzie tragedią, ponieważ
oznacza spotkanie z Chrystusem, doświadczenie pełni. Całe życie jest procesem
nieustannego dojrzewania do tej jednej chwili – zarówno końca immanentnego
świata, którym jest indywidualna śmierć człowieka, jak też widzialnego,
kosmicznego, który przemieni się w "nowe niebo i nową ziemię". Nie trzeba
przecież wiele – błąd człowieka, pomyłka komputera, zsiniałe z nienawiści
uzbrojone dłonie, odziane w brudne idee terroryzmu. Ewangelia podpowiada nam coś
jeszcze: będzie to też moment ostatecznej klęski zła, czas próby i okazja do
potwierdzenia wierności Bogu. Czy on się już zaczął? Wszystko wskazuje na to, że
tak.
"Jedna jest droga człowiecza – prosta i niewątpliwa: niekończące się nigdy
Rozdroże" – pisał Antoni Gołubiew w swojej wielkiej, choć zapomnianej już epopei
"Bolesław Chrobry". Rozdroże to zawsze moment zwrotny w życiu człowieka, egzamin
z wszystkiego, czego się do tej pory nauczył. Każdy z nas w którymś momencie
swojej egzystencji na nim się znalazł albo jeszcze znajdzie. Tutaj też zwykle
czai się największe niebezpieczeństwo: każde rozdroże to ulubione miejsce
przebywania fałszywych proroków. Historia świata zna ich wielu. Potrafili
pociągnąć za sobą ogromne ludzkie rzesze – często na pewną zgubę.
Szatan nigdy nie emanuje dosłownością zła, nie pokazuje jego skutków. Zawsze
proponuje pozór dobra. Kusi wolnością, szczęściem, bogactwem. To podstawowy oręż
fałszywych proroków – jakby się nie nazywali i w której epoce by nie żyli –
zawsze metodologia ich działania była taka sama: zło nazwać dobrem, niewolę –
wolnością, kłamstwo – prawdą. Różnica jest tylko taka, że ciągle udoskonalają
się narzędzia, za pomocą których nagłaśniają swoje idee. Jak się przed nimi
bronić? Jedyny sposób obrony to trwanie przy Tym, który jest Prawdą i Życiem –
tak, by żadna siła nie była w stanie tych pojęć w nas pomieszać, w miejsce
prawdziwej nadziei zasiać złudną. To najlepszy pancerz.
ks. Paweł Siedlanowski
