Był niezwykle rozmodlony
Santo subito
Ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski o świętości Jana Pawła II
Bóg w szczególny sposób wyróżnił Polskę i Kościół, dając nam dwa wielkie fundamenty naszej tożsamości katolickiej i narodowej: prymasa Stefana Wyszyńskiego i Papieża Jana Pawła II. To dzięki odważnej i zdecydowanej postawie tych dwóch mężów stanu Polska wyzwoliła się z jarzma komunistycznej niewoli, wchodząc na drogę odnowy duchowej i moralnej.
Świętość Karola Wojtyły obserwowałem już wówczas, kiedy Go poznałem w Krakowie, lecz także później, kiedy miałem to szczęście spotykać się z Nim w różnych okolicznościach. Często odwiedzał kardynała Prymasa. Byłem świadkiem ich wspólnych modlitw. Widziałem jak obaj kardynałowie, na których spoczywał ciężar prowadzenia Kościoła polskiego w tych trudnych czasach, troszczą się o jego przyszłość i o los wiernych. Pamiętam, jak dwukrotnie odwiedzał Polonię amerykańską i kanadyjską w 1969 i w 1976 roku. W tym ostatnim przypadku wizyta była związana z udziałem delegacji Episkopatu Polski na Kongresie Eucharystycznym w Filadelfii. Jednym z najważniejszych przemówień wygłoszonych wówczas był wykład ks. kard. Wojtyły o głodzie wolności. Warto dodać, że podczas tego spotkania wśród prelegentów znajdowała się także Matka Teresa z Kalkuty – poruszyła ona temat głodu miłości – oraz słynny mówca arcybiskup Sheen, który mówił o głodzie Eucharystii. Towarzysząc ks. kard. Wojtyle patrzyłem z bliska, jak z wielką miłością przygarniał wszystkich, z którymi się spotykał. Widziałem ludzi, którzy garnęli się do Niego. Dla każdego był serdeczny, dla każdego miał czas, każdy był dla Niego ważny. Był to prawdziwy czas łaski dla Polonii.
Metropolita krakowski był człowiekiem niezwykle rozmodlonym, jednak Jego pobożność nikogo nie przytłaczała, przeciwnie – była bardzo naturalna. Można powiedzieć, że człowiek ten stale przebywał w obecności Boga i wszystko, co robił, poświęcał Bogu. Niezwykle zapracowany, w napiętym kalendarzu swoich obowiązków znajdował jednak czas na aktywny wypoczynek. Lubił wędrować po górach, doskonale pływał i jeździł na nartach. Taki naturalny i bliski ludziom pozostał również po wyborze na Stolicę Piotrową. Wielokrotnie miałem to szczęście gościć u Ojca Świętego w Watykanie. Szczególne było spotkanie w niedługim czasie po zamachu. Papież wracał do zdrowia. Po Mszy św. w Jego prywatnej kaplicy długo rozmawialiśmy, m.in. o tym, co wydarzyło się na pl. Świętego Piotra 13 maja 1981 roku. Podsumowując: Jan Paweł II popatrzył mi głęboko w oczy i z przekonaniem powiedział: „Jestem w rękach dobrego Boga, w rękach Matki Bożej Fatimskiej, przecież to był Jej dzień, to Ona mnie uratowała”. Jeszcze tego samego dnia zrobił coś niezwykłego: udał się z przebaczeniem do rzymskiego więzienia odwiedzić swego niedoszłego zabójcę. Jan Paweł II bardzo wiele zrobił dla Rodzin Katyńskich. Jak nikt inny doskonale rozumiał, czym dla Polaków była Golgota Wschodu. Wielokrotnie powtarzał, że o tej tragedii dziejowej należy pamiętać, ale trzeba też przebaczać, tak jak uczynił to Kościół w Polsce w stosunku do Niemców. Podczas pielgrzymki na Ukrainę odwiedził Bykownię. Namiestnik Chrystusa na Ziemi – Papież Polak stanął nad dołami śmierci, w miejscu pochówku ofiar stalinowskich represji. Cały świat zobaczył, że jedno z katyńskich miejsc tragedii nawiedza Orędownik Golgoty Wschodu, który niesie Chrystusowe moce, przebaczenie i prawdę. Ojciec Święty był bezgranicznie oddany światu i Polsce – swojej Ojczyźnie, był taki nasz. Zostawił nam wiele wskazówek, jak być wiernym duchowi Ewangelii. W „Tryptyku rzymskim” przedstawił nam zachwyt, zdumienie nad stwórczym dziełem Boga. Dał nam także książkę „Pamięć i tożsamość”. Czytając te filozoficzne rozważania, powinniśmy sobie wszyscy, ale też każdy z osobna, odpowiedzieć na pytanie, gdzie i jakie jest nasze miejsce w świecie, a życie mimo trudności i przeciwności opierać na fundamencie prawdy w duchu miłości. Dla mnie jest to jeden z największych darów, jakie pozostawił Papież. Panie Jezu, dziękuje Ci za łaskę każdej minuty, jaką dane mi było spędzić przy ks. kard. Wojtyle, a później przy Ojcu Świętym Janie Pawle II. Jakże ciężko będzie nam żyć bez Niego. Oczyma wiary spoglądamy jednak w Niebo i ufamy, że nasz umiłowany Papież odebrał już nagrodę za swoje święte życie i teraz jeszcze bardziej wstawia się za nami, błogosławiąc nam z Domu Ojca. Módlmy się o rychłe wyniesienie Go na ołtarze, a przez Jego przyczynę upraszajmy u Boga prawdę, pokój i miłość dla świata.
