Bruksela wprowadza podatek od wody

Bruksela tłumaczy, że podatek ożywi przemysł i zwiększy jego
wydajność, co w konsekwencji ma spowodować wzrost gospodarczy w całej
Unii. Eksperci jednoznacznie podkreślają, że nie istnieją żadne
racjonalne przesłanki, by wprowadzać podobne obciążenia.

Podatek
na wszystkie surowce naturalne ma się przyczynić do lepszego ich
wykorzystania zarówno w przemyśle, jak i w gospodarstwach domowych.
Chodzi tu o zasoby nieodnawialne, jak paliwa kopalne czy metale, jak
również odnawialne, np. drewno, a nawet… woda. Nie wiadomo jeszcze, w
jaki sposób potraktowane będą wiatr i elektrownie korzystające z jego
siły. Jak donosi dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, w
wewnętrznym dokumencie Komisji brukselskie władze chęć wprowadzenia
nowego podatku uzasadniają nie tylko potrzebą lepszej ochrony
środowiska, ale przede wszystkim chęcią ożywienia gospodarczego. Ich
zdaniem, kolejne obciążenie podatkowe obywateli UE może mieć pozytywne
skutki dla rozwoju gospodarczego.
W gazecie słusznie zauważono, iż
istnieje wyraźny związek między efektywnym wykorzystaniem zasobów a
konkurencyjnością poszczególnych krajów. „Najbardziej skuteczne w tej
materii są: Wielka Brytania, Włochy i Holandia. Niemcy w tym szeregu
znajdują się tuż za Francją i Belgią. Najbardziej zaś efektywnie swoje
surowce zużywają Stany Zjednoczone” – pisze „FAZ”. Europejczycy zużywają
na głowę trzy razy więcej zasobów niż obywatele państw z tzw.
gospodarkami wschodzącymi. Z drugiej strony statystyczny Europejczyk
wytwarza tych surowców dwukrotnie więcej niż obywatel krajów
rozwijających się. Zdaniem komisarzy, jeśli udałoby się zwiększyć
możliwości wykorzystywania surowców naturalnych o ok. 20 proc., wówczas
przełożyłoby się to na rozwój gospodarczy, który tylko dzięki tym
zabiegom mógłby być o jeden punkt procentowy wyższy niż normalnie.
Jak
wynika z dokumentu, nowy podatek ma przyczynić się do utworzenia nowych
miejsc pracy. W samych tylko Niemczech powstałoby ich co najmniej
milion. „Ponadto UE mogłaby korzystać z opodatkowania w celu
zmniejszenia obciążeń związanych z zatrudnieniem” – uzasadniają
pomysłodawcy.
Jak podkreślają eksperci, na których powołuje się
„FAZ”, takie rozwiązanie ma mnóstwo wad. W szczególności nie wiadomo,
jak KE zamierza opodatkować produkty wytworzone etapowo. Toteż nie jest
jasne, w jaki sposób nowe organy podatkowe zamierzają oddzielić nowe
obciążenia od już istniejących nałożonych na paliwa oraz choćby od
słynnego podatku związanego z emisją dwutlenku węgla. Brukselskie władze
uzasadniają, że obecne opłaty od towarów nie ulegną zmianie. Ich nowe
pomysły są jedynie „prawem, które powinno skłonić UE do lepszego
wykorzystywania swoich zasobów, jeśli chce być konkurencyjna”.
Podatek
od surowców naturalnych jest kolejnym pomysłem wpisującym się w
opracowywaną w ostatnim czasie przez Komisję strategię pozyskiwania
dochodów dla UE. Pierwszym takim projektem, przedstawionym około dwa
tygodnie temu, był tzw. podatek Lewandowskiego. Propozycja polskiego
komisarza, mająca na celu wprowadzenie bezpośredniego opodatkowania
wszystkich krajów członkowskich, spotkała się jednak z ostrą krytyką ze
strony ekspertów, jak i władz poszczególnych państw Wspólnoty. Dyskusja
nad podatkiem Lewandowskiego określanym m.in. jako „zbyt wczesny” czy
„nietrafiony w czasie” szybko ucichła. Jednak Komisja wkrótce
przedstawiła kolejne propozycje, które również nie zyskują za wielu
obrońców. „Komisja Europejska jest w szczytowej formie – jeśli chodzi o
wymyślanie podatków – pisze komentator „FAZ” Hendrik Kafsack. Publicysta
podkreśla, iż nie wyobraża sobie, w jaki sposób Bruksela chce
wyodrębnić ten podatek z tych już istniejących. Wyśmiewa także
tłumaczenie, iż obciążenie pozyskiwania surowców naturalnych może w
jakiś sposób przyczynić się do zwiększenia efektywności ich
wykorzystania. „Najbardziej efektywne byłoby, gdyby Komisja przeznaczyła
swoje zasoby na bardziej konkretne projekty” – podsumowuje. Także nasi
rodzimi eksperci twierdzą, że pomysł opodatkowania surowców naturalnych
jest nietrafiony. – Uważam, że przede wszystkim górnictwo nie powinno
być obciążane kolejnymi podatkami. Jest to bowiem dźwignia naszego
przemysłu, w szczególności budownictwa. Tak więc będzie to uderzenie w
interesy naszego kraju – mówi prof. Mariusz-Orion Jędrysek z Instytutu
Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. – Myślę, że władze
powinny zdecydowanie negocjować, aby tego typu specjalne podatki nie
dotyczyły Polski – dodaje.
– Jeśli doszłoby do wprowadzenia takiego
podatku, wówczas mamy do czynienia z jawną promocją tych krajów, które
zniszczyły swoje surowce naturalne. A dyskryminowałby on te państwa,
które chroniły swoje zasoby przyrodnicze – mówi w rozmowie z „Naszym
Dziennikiem” prof. Jan Szyszko, były minister środowiska. – Polska jest w
tej dziedzinie ewenementem. Wyjątkowo racjonalnie dysponujemy naszymi
zasobami przyrodniczymi i w związku z tym mamy ich dużo. I nie wiem, jak
taki pomysł mógłby komuś przyjść do głowy. Zgodnie z obowiązującym
prawem kraje członkowskie mają przecież obowiązek dbać o regenerację
zasobów odnawialnych, takich, jak choćby lasy. Nie wiem też, jak ich
opodatkowanie miałoby w tym pomóc – dodaje prof. Szyszko.
Czy
podatek od surowców czeka podobny los jak pomysł Lewandowskiego? Nie
wiadomo. Z całą pewnością także i on będzie musiał zostać zaakceptowany
przez całą KE, a co za tym idzie – zyskać przychylność wszystkich państw
członkowskich. Wydaje się on mieć jednak większe szanse na uchwalenie
ze względu na fakt, iż w odróżnieniu od „podatku Lewandowskiego”, nie
mówi wprost o pobieraniu pieniędzy z kieszeni podatników do brukselskiej
kasy. Jest przedstawiony w formie pakietu opcji pomocowych w celu
zwiększenia efektywności wykorzystania zasobów, a co za tym idzie –
ochrony środowiska naturalnego. Kwestia podatku przedstawiona jest jako
drugorzędna. Zafascynowane walką z globalnym ociepleniem i redukcją CO2
kraje mogą skusić się na tego rodzaju hasła.

Łukasz Sianożęcki

drukuj